Nabór wniosków o dopłaty do zakupu zero i niskoemosyjnych samochodów miał ruszyć przed końcem 2019 r. Został jednak przesunięty na 2020 rok. Opóźnienie w ogłoszeniu naboru związane było z koniecznością nowelizacji ustaw podatkowych przewidujących zwolnione z podatku dochodowego dotacji do zakupu aut elektrycznych.

17 stycznia Senat poparł nowelizację, która zwalnia od podatku dochodowego od osób fizycznych i od osób prawnych wsparcie na e-pojazdów, udzielanego ze środków Funduszu Niskoemisyjnego Transportu (FNT).

Jaka wysokość dopłat?

Jak wskazywał resort finansów, który przygotował nowe przepisy, zwolnienie z podatku przyczyni się do zwiększenia zainteresowania wsparciem ze środków FNT.

Fundusz, z którego będą wypłacane środki, powstał w lipcu 2018 r. Zasilany jest m.in. z tzw. opłaty emisyjnej doliczanej do benzyn i oleju napędowego. FNT na początku 2020 r. dysponował 320 mln zł, na koniec jego stan ma wynosić 380 mln zł, a wydatki na realizację zadań 313 mln zł.

Po ogłoszeniu naboru wniosków przez NFOŚiGW, będzie można podpisać umowę zakupu auta. Zgodnie z rozporządzeniem wydanym w ub. roku przez ministra energii dofinansowanie wyniesie 30 proc. ceny zakupu elektryka, jednak nie więcej niż 37,5 tys. zł, a cena samochodu nie może przekroczyć 125 tys. zł.

Nie będzie rewolucji na rynku

Rozporządzenie w sprawie dopłat do samochodów elektrycznych dla konsumentów weszło w życie jako pierwsze – pod koniec listopada 2019 roku. Tuż przed końcem ubiegłego roku opublikowano rozporządzenie ministra aktywów państwowych, które reguluje zasady udzielania wsparcia z FNT przedsiębiorcom. Uniemożliwiono w nim finansowanie elektryków leasingiem, który jest w Polsce podstawowym sposobem zakupu aut przez przedsiębiorców.

Zdaniem ekspertów rynku motoryzacyjnego, w praktyce może to oznaczać, że firmy nie będą zainteresowane korzystaniem z pomocy państwa.

Jak mówił PAP analityk banku Pekao Kamil Zduniuk, istniejące ograniczenia w ramach FNT powodują, że obecnie ogłoszone dopłaty raczej będą miały niewielki wpływ na rynek samochodów elektrycznych. "Jest to jednak potrzebny pierwszy krok do szerokiego programu wsparcia elektromobilności, którego wpływ na sektor mógłby być już znacznie większy" - wskazał.

Jak czytamy w dokumencie "Krajowe ramy polityki rozwoju infrastruktury paliw alternatywnych" opublikowanych jeszcze w 2017 r. przez resort energii, w 2020 r. w Polsce zostanie zarejestrowanych 44 tys. aut elektrycznych, a ich łączna. Tymczasem, według najnowszych danych o IBRM Samar, mamy w Polsce 10 232 samochodów ze zelektryfikowanym napędem - wliczając samochody osobowe i dostawcze z napędem elektrycznym, hybrydowym typu plug-in i jeden pojazd wodorowy. Według licznika e-busów portalu InfoBus na koniec III kwartału 2019 r. w Polsce jeździło 192 autobusów elektrycznych, a kolejne 297 dołączy do nich do końca 2020 r.