Ekstremalny szlak

Robert Rybicki
Robert Rybicki
W czasach drugiej wojny światowej konstruktorzy głowili się, jak zapewnić transport wojska przez bezdroża, a po wojnie wielu ludziom żal było rozstawać się z prymitywnymi, ale wytrzymałymi, silnymi i skuteczymi w każdym terenie autami. Zaczęli więc przerabiać je na ciągniki, spychacze i cieżarówki, dodawać im pługi, brony i przyczepy i używać ich do różnych celów. Wkrótce znaleźli się i tacy, którzy w przemierzaniu bezdroży znaleźli sens życia. Jednym z nich był Mark Smith, który w 1952 r. zorganizował Jeep Jamboree. Z czasem hobby stało się jego zawodem - szkolił policję i wojsko w poruszaniu się autami po trudnym terenie.W pół wieku później auta terenowe stały się przysłowiowym oczkiem w głowie każdego poważnego producenta, a taki model jak Hummer użyty przez wojska amerykańskie w wojnie pustynnej z Irakiem wkrótce po jej zakończeniu trafił do sprzedaży w cywilnej wersji. Góry są po, to aby po nich chodzić - mówią alpiniści. Góry są po to, aby po nich zjeżdżać - dodają narciarze. Góry są też po to, aby na nie wjeżdżać - dają do zrozumienia miłośnicy samochodów terenowych. I jadą w nie, nie zważając na kamienie, potoki, powalone drzewa, piasek i błoto na drodze. Im trudniejsza trasa, tym większe wyzwanie, im surowsze warunki, tym większa przygoda, im większe ryzyko, tym większa satysfakcja. Choć organizatorzy starają się czuwać nad wszystkim i do dyspozycji mają łączność telefoniczną i helikopter. Moda na ekstremalną jazdę samochodami terenowymi zrodziła się w USA. Tam też ma najwięcej zwolenników. Nic dziwnego - są tam doskonałe warunki - olbrzymie przestrzenie, góry, lasy, rzeki i wspaniała pogoda. Wybór samochodów z napędem na cztery koła jest duży. Każdy koncern ma po kilka modeli na każdą kieszeń i różne okazje. Można więc kupić (albo wypożyczyć) małą terenówkę, olbrzymiego trucka i luksusową limuzynę z napędem na cztery koła. Cena od 16 tys. dolarów. 50. zlot miłośników Jeepa w tym roku zgromadził w jednym miejscu ponad 700 aut. Zresztą liczbę uczestników od lat ogranicza się ze względów na bezpieczeństwo i ekologię. Całością tras zarządza prywatna firma, która także szkoli kierowców w jeździe terenowej. Sam przejazd jest niezwykłą przygodą. Ani w Polsce, ani w Europie nie ma takich skał, takiej różnorodności krajobrazu, od pustych skalnych poboczy po zagubione w górach błękitne jeziora otoczone lasem potężnych sosnen i sekwoi. Ani takich skoków temparatur, jak w górach Sierra Nevada. W dzień termometr wskazuje 40 stopni C, a w nocy zaledwie 3 st. C. Dla kierowców, którzy uprawiają ten rodzaj jazdy, trudne mogą być tylko pierwsze metry ze skalnymi głazami. Podłoże jest suche i samochody trzymają się drogi świetnie. Można sobie tylko wyobrazić, co by się stało, gdyby spadł deszcz na granitowe skały! W tegorocznym Rubicon Trail dziennikarze i goście Jeepa mieli okazję przetestować nowy model Wranglera, nazwany... Rubicon. Dla podkreślenia nowych możliwości auta, w którym zmieniono elementy nadwozia, wzmocniono zawieszenie, a silnik otrzymał większą moc i moment obrotowy. Mały Jeep radził sobie na trasie zadziwiająco dobrze. Nikt się nie dziwił, że po 19 milach wskazówka poziomu paliwa zbliżyła się do rezerwy.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Autor Robert Rybicki
Robert Rybicki
Powiązane tematy: Wiadomości

To jest materiał Premium

Dołącz do Premium i odblokuj wszystkie funkcje dla materiałów Premium:

czytaj słuchaj skracaj

Dołącz do premium
Skrót artykułu