• Sojusz Forda i Volkswagena nie oznacza żadnych zmian własnościowych. Firmy nie będą się wymieniać akcjami
  • W ramach sojuszu Ford opracuje i zbuduje większe modele dostawcze oraz pickupa, które trafią na rynek także pod marką Volkswagena. Niemcy stworzą zaś mniejszy model komercyjny
  • W 2023 roku na europejskim rynku pojawi się pierwsze elektryczne auto Forda zbudowane na platformie MEB od Volkswagena

Pora na kolejny odcinek serialu – tasiemca zatytułowanego sojusz Forda i Volkswagena. Firmy ogłosiły w końcu szczegóły nowej umowy, dotyczącej współpracy w kwestii pojazdów i technologii kolejnych generacji. To ciąg dalszy tegorocznej historii, która rozpoczęła się w styczniu.

Styczeń 2019 - nowa nadzieja

Wówczas Jim Hacket (szef Forda) i Herbert Diess (szef Volkswagena) potwierdzili przygotowania do wprowadzenia wspólnych projektów nowych samochodów dostawczych i pickupów (pierwsze pojazdy trafią na rynek w 2022 i 2023 roku). Podpisali także memorandum w zakresie współpracy m.in. nad samochodami autonomicznymi i elektrycznymi. Cóż trzeba zwierać szyki – konkurencja przecież nie próżnuje, a oba imperia się chwieją.

W ramach sojuszu Ford opracuje i zbuduje większe modele dostawcze (Transit, Transporter i Crafter będą krewniakami) oraz średniego pickupa (następca Volkswagena Amaroka i Forda Rangera), które trafią na rynek także pod marką Volkswagena. Niemcy stworzą zaś mniejszą furgonetkę (rodzina Caddy). Wszystko w ramach dzielenia się kosztami rozwoju i lepszym wykorzystaniem obecnych mocny produkcyjnych. Niewykluczone zatem, że z polskich fabryk Volkswagena wyjadą także dostawcze Fordy. Do wykorzystania jest także potencjał tureckich fabryk Forda (Transit), z których będzie wyjeżdżać nowy model Volkswagena. 

Zwieranie szyków

Obie marki zamierzają przyspieszyć prace nad rozwojem samochodów autonomicznych. Stąd lipcowa decyzja o dofinansowaniu w łącznej wysokości 2,6 mld dolarów (z uwzględnieniem wniesienia firmy AID zajmującej się układami autonomicznej jazdy). Tyle przeznaczy Volkswagen na wsparcie firmy Argo AI, zajmującej się autami autonomicznymi, na potrzeby Ford Autonomous Vehicles LLC. Ford dorzuci zaś 600 mln dolarów. Po transakcji obie firmy będą mieć równe udziały.

Inwestycja nie powinna dziwić, szczególnie zważywszy na poczynania konkurencji. Honda wsparła bowiem projekt autonomicznych pojazdów GM, BMW połączyło siły z Mercedesem, Volvo pracuje z Uberem, Toyota z Denso, a FCA oraz Jaguar Land Rover ściśle kooperują z Waymo (Alphabet, czyli dawne Google). 

Prócz współpracy w zakresie aut autonomicznych wreszcie zdradzono pierwsze szczegóły na temat nowych aut elektrycznych. Jim Hackett, szef Forda, obiecał, że pierwsze elektryczne auto amerykańskiej marki, zbudowane na platformie MEB Volkswagena, zadebiutuje w Europie 2023 roku. Według pierwszych szacunków na rynek trafi nawet 600 tys. egzemplarzy „dużego modelu”. Ford potwierdził, że rozważa także drugi model samochodu, ale nie zdradzono jeszcze szczegółów. 

Ameryka Południowa i Europa - poligony badawcze

Wbrew pozorom ogłoszenie współpracy obu koncernów, to nic nowego i zaskakującego. Wspólne podchody Forda i Volkswagena trwają już bowiem od wielu lat. W Europie zapewne jeszcze wielu kierowców pamięta i wciąż użytkuje popularne vany (Galaxy, Sharan, Alhambra), które wprowadzono na rynek w połowie lat 90. XX wieku A to nie wszystko.

W Ameryce Południowej zapisała się w historii firma Autolatina, która zasłynęła dziwacznymi konstrukcjami jak np. Volkswagen Apollo, Logus i Pointer (wszystkie to zmodyfikowany Ford Escort) czy Ford Versailles i Ford Royal (podstawa to Volkswagen Passat/ Santana). Czeka nas powtórka z rozrywki?