Green NCAP to stosunkowo nowy projekt, który ma za zadanie oceniać samochody, nie pod względem bezpieczeństwa, jak to robi Euro NCAP, ale pod kątem ich wpływu na środowisko naturalne. Na ocenę samochodów wpływają tu przede wszystkim dwie wartości: wskaźnik czystości powietrza (uwzględnia się tu emisję spalin) oraz wskaźnik sprawności energetycznej, czyli rzeczywiste zużycie paliwa. Auta oceniane są także w skali pięciogwiazdkowej.

Właśnie zaprezentowano wyniki aż dla 24 modeli. Dwa samochody elektryczne testowane w tej rundzie - Hyundai Kona i Renault ZOE - uzyskały maksymalną ocenę pięciu gwiazdek, z najwyższymi ocenami w kategoriach: czyste powietrze, efektywność energetyczna i emisja gazów cieplarnianych. Zaskoczenia nie ma, bowiem tak skonstruowany jest aktualnie ten ranking, że maksymalną ocenę mogą dostać jedynie auta w pełni elektryczne – Green NCAP nie uwzględnia w ocenach zanieczyszczeń powstałych na etapie wytworzenia energii elektrycznej.

Tuż za nimi uplasowała się hybrydowa Toyota C-HR w wersji z silnikiem 1.8 i napędem na jedną oś. Jako jedyna otrzymała trzy i pół gwiazdki. Organizacja Green NCAP pochwaliła niewielkiego crossovera Toyoty za poprawioną wydajność układu hybrydowego.

Po drugiej stronie najnowszego zestawienia znalazły się duże vany z silnikami diesla: Volkswagen Transporter (wybrano cięższą wersję California z napędem 4x4), Mercedes Klasy V, Opel Zafira oraz jedyny w tej grupie SUV – Kia Sportage (także napęd 4x4). Wszystkie auta uzyskały tylko po półtorej gwiazdki, głównie ze względu na swoją masę i gorszą aerodynamikę.

W tej rundzie testów nie uwzględniono hybryd typu plug-in, których rzeczywistą „czystość” podważa najnowszy raportów organizacji Transport & Environment. To unijna instytucja zajmująca się badaniami nad wpływem samochodów na klimat i jakość życia. Tym bardziej z niecierpliwością czekamy na kolejne wyniki „zielonego” NCAP-u, w których już zapowiedziano hybrydy z wtyczką. Pierwsze modele tego typu zostaną uwzględnione w kolejnych testach, których wyniki poznamy już w lutym przyszłego roku.

Wyniki mogą nie być wcale takie oczywiste, bowiem Green NCAP w kolejnych analizach planuje uwzględniać już koszty wytwarzania paliw i energii elektrycznej.