- Starsze samochody, szczególnie te z lat 80. i 90., cechują się wyjątkową trwałością i niezawodnością
- Samochody te podczas przeglądów technicznych mają ponadprzeciętne wyniki
- Na liście są m.in. modele Mercedesa, Lexusa, Nissana i Volvo
- Każdy z tych modeli ma wyjątkowo pancerną i dopracowaną mechanikę, a wiele z nich jest również odporne na korozję. Niektóre tak bardzo, że po 40 latach dalej nie rdzewieją
- Dzięki odpowiedniej pielęgnacji, te klasyczne modele mogą służyć przez dekady, zachowując swoje walory użytkowe
- Dużo czytania, a mało czasu? Sprawdź skrót artykułu
Prawdziwa niezawodność zaczyna się po trzydziestce? Statystyki nie kłamią: im starszy samochód, tym rzadziej zawodzi. Modele, które przeżyły już trzy dekady na drogach, podczas przeglądów technicznych w Niemczech osiągają wyniki powyżej średniej. To nie tylko efekt troski pasjonatów, którzy dbają o swoje klasyki, ale także jakości konstrukcji z końca XX wieku. Lata 80. i 90. uchodzą za złotą erę motoryzacji — czas, gdy postęp technologiczny łączył się z prostotą i trwałością, a elektronika nie była jeszcze głównym źródłem problemów. Oto motoryzacyjne ikony, które — przy odpowiedniej pielęgnacji — wydają się niemal niezniszczalne.
Poznaj kontekst z AI
- Przeczytaj także: Samochody z tym silnikiem będą służyć wiecznie. Nigdy ich nie sprzedawaj
Audi 100/A6 (C4) i Audi 80 B3 i B4
Audi jako jedno z pierwszych postanowiło skutecznie walczyć z korozją, stosując ocynkowane blachy w modelu 100 (C4) i 80. Efekt? Nawet po latach egzemplarze są wolne od ognisk rdzy, a konkurenci mogą tylko pozazdrościć. Techniczna solidność, wysoka jakość wykonania i przemyślana konstrukcja sprawiły, że Audi 100 (później A6) stało się synonimem niezawodności w segmencie premium. Podobnie jest zresztą z Audi 80, które również opiera się rdzy i to już od 40 lat! W przypadku tych modeli, auta rdzewiejące, to auta po przygodach.
Mechanicznie także nie ma się do czego przyczepić, choć w niektórych przypadkach może być problem z mechanikami (regulacja wtrysku mechanicznego). W tych autach pojawiły się silniki 1.9 TDI i był dostępny niezniszczalny rzędowy 2.5 TDI.
Mercedes 190 (W201) (1982–1993)
Gdy w 1982 r. Mercedes pokazał model 190 E, klienci nazwali go "Baby Benz". Szybko jednak okazało się, że ten kompaktowy sedan dorównuje większym braciom pod względem trwałości i komfortu prowadzenia. Inżynierska precyzja — zwłaszcza w konstrukcji tylnej osi — oraz solidność wykonania sprawiły, że W201 do dziś cieszy się opinią samochodu, który wystarczy tankować i serwisować. Rdza? W porównaniu z konkurencją — problem marginalny, choć na rynku mnóstwo jest już aut przeżartych na wylot, a tanie egzemplarze na 90 proc. muszą przejść remont generalny blacharki. Podobnie można oceniać Mercedesa W124. Uważać trzeba na silniki z mechanicznym wtryskiem, które co prawda nie są bardzo awaryjne, ale brakuje mechaników, którzy prawidłowo ustawią ten mechanizm.
- Przeczytaj także: Najlepsze pięcioletnie auta. Prawie się nie psują, a kierowcy tylko je chwalą [TOP 10]
Lexus LS (1989–1994)
Lexus LS pierwszej i drugiej generacji to doskonały kandydat na pełnoprawnego klasyka, który wciąż pozostaje atrakcyjną alternatywą dla Mercedesa klasy S z lat 90. — zwłaszcza pod względem ceny zakupu. Model ten oferowany był wyłącznie z legendarnym, ośmiocylindrowym silnikiem z serii UZ o mocy 245 KM. Do dziś LS400 uchodzi za wzorzec ponadprzeciętnej trwałości, a zadbane sztuki wciąż zachwycają nienagannym komfortem jazdy. Należy jednak pamiętać, że status limuzyny klasy premium wiąże się z odpowiednio wysokimi kosztami eksploatacji.
Volvo serii 900 (1990–1998)
Seria Volvo 940/960 to dla wielu ostatnie "prawdziwe" Volvo — klasyczny napęd na tylne koła, ogromna przestrzeń i legendarne bezpieczeństwo. Przebiegi liczone w setkach tysięcy kilometrów nie robią na tych samochodach wrażenia, a szeroka dostępność części zamiennych sprawia, że utrzymanie ich w świetnej kondycji nie stanowi problemu. Korozja? W tych modelach praktycznie nie występuje.
BMW serii 5 E39
Czwarta generacja "piątki" z Monachium uchodzi za najlepszą w historii modelu. Wytrzymała technologia i legendarne rzędowe sześciocylindrowe silniki sprawiają, że E39 potrafi przejechać setki tysięcy kilometrów, nie tracąc przy tym nic ze swojej dynamiki. Na rynku wtórnym wciąż nie brakuje zadbanych egzemplarzy — to samochód, który po prostu jeździ i jeździ. Uwaga jednak na jednostki diesla, z których najlepiej wybrać 3-litrową. Mnóstwo jest także bardzo zaniedbanych samochodów, bo E39 jest w najgorszym możliwym momencie życia. Jeszcze nie jest mocno doceniane, jako auto klasyczne, a jako pojazd używany często jest traktowane jako tanie auto na chwilę.
VW Golf IV
Golf IV wyznaczył nowe standardy w swojej klasie. Ocynkowane blachy chronią przed korozją, a jakość wykonania — według legendy — była osobiście kontrolowana przez prezesa Volkswagena. Silniki, zarówno benzynowe, jak i diesle, uchodzą za niezwykle trwałe. To bodaj ostatni Golf, który był tak dopracowany, że nie trzeba wymieniać listy silników, których lepiej nie brać. Każdy pojedzie, do każdego wystarczy wlewać paliwo. Tu zresztą występowały legendarne 1.9 TDI, czy 1.8T. Nic więc dziwnego, że Golf IV wciąż jest częstym widokiem na drogach. Trudno jednak dziś znaleźć zadbany egzemplarz.
Porsche 911
Porsche 911 to motoryzacyjna legenda, a generacja 964 uchodzi za najbardziej dopracowaną i trwałą w historii modelu. Sześciocylindrowy bokser, który ostatni raz był chłodzony powietrzem, solidna konstrukcja i świetna dostępność części sprawiają, że ponad 70 proc. wyprodukowanych egzemplarzy wciąż jeździ po drogach. To nie tylko inwestycja w styl, ale i w niezawodność.
- Przeczytaj także: Zaskakujące wyniki analizy rynku wtórnego. Te używane samochody zyskują na wartości
Toyota Hilux
Toyota Hilux to ikona wytrzymałości, łącząca cechy auta użytkowego z niemal mityczną odpornością na najtrudniejsze warunki. Dzięki otwartej przestrzeni ładunkowej pozwala na transport niemal wszystkiego, bez obaw o czystość kabiny pasażerskiej. Szczególnym uznaniem cieszą się starsze generacje, wyposażone w wolnossące silniki Diesla. Choć nie grzeszą one mocą, ich pancerna konstrukcja sprawia, że są praktycznie niezniszczalne, a rola kierowcy często ogranicza się jedynie do regularnego tankowania.
Nissan Micra K11
Nissan Micra K11 to ikona segmentu aut miejskich, produkowana w latach 1992–2003. Model ten, który w trakcie rynkowej kariery przeszedł dwie modernizacje, uznawany jest za wzorzec trwałości. Największym uznaniem cieszą się benzynowe jednostki 1.0 oraz 1.3 — silniki niemal bezobsługowe, podobnie jak cała konstrukcja auta. Pod względem niezawodności Micra K11 stawia poprzeczkę niezwykle wysoko, wygrywając rywalizację nawet z tak cenionymi konkurentami, jak Toyota Yaris. Głównymi słabościami tego modelu pozostają jednak podatność na korozję oraz często bardzo surowe wyposażenie wnętrza. Właśnie z powodu korozji, dziś znalezienie Micry wcale nie jest proste.
Toyota Starlet II
Choć Toyota Starlet nigdy nie zdominowała rankingów sprzedaży, jej legendarna niezawodność stała się fundamentem renomy japońskiej marki w Europie. Sukces tego modelu opierał się na prostej konstrukcji, "pancernym" zawieszeniu oraz udanej jednostce benzynowej 1.3. Szesnastozaworowy silnik 4E-FE z dwoma wałkami rozrządu gwarantuje świetną dynamikę i elastyczność, choć zużycie paliwa — jak na auto tej klasy — bywa odczuwalne, co skłania wielu użytkowników do montażu instalacji LPG. Obecnie Starlet to rzadki widok na rynku wtórnym; większość egzemplarzy przegrała walkę z korozją, a posiadacze zadbanych sztuk rzadko decydują się na ich sprzedaż.