Równie ciasno jest na końcu stawki, wśród debiutantów Mistrzostw Polski Kia Picanto. Przed zawodnikami wyścigi na torach w Poznaniu, czeskim Moście i belgijskim Zolder.

Mają od 15 do 48 lat. Wyścigi za kierownicą małych, identycznych Picanto traktują jako początek poważnej kariery kierowcy wyścigowego lub jako sposób na oderwanie się od zawodowej, stresującej codzienności. Wspólną cechą wszystkich zawodników Mistrzostw Polski KIA Lotos Race jest pasja do wyścigów i zamiłowanie do sportowej rywalizacji.

Po rundach na Węgrzech, w Holandii i na Słowacji najbliższym przystankiem Mistrzostw Polski KIA Lotos Race – jedynej polskiej serii wyścigowej pod patronatem FIA, czyli Międzynarodowej Federacji Samochodowej – będzie rodzimy tor w Poznaniu, na którym zawodnicy będą rywalizować już w drugi weekend sierpnia. Trzy tygodnie później, w dniach 29-30 sierpnia, zostanie rozegrana runda na Autodromie Most w Czechach. Finał tegorocznych Mistrzostw Polski Kia Picanto wypadnie daleko od kraju na belgijskim torze Zolder, oddalonym od Warszawy o 1200 km.

Liderem tegorocznych Mistrzostw Polski KIA Lotos Race – nieprzerwanie od pierwszego wyścigu – jest Michał Śmigiel, który na koncie zgromadził równe 400 punktów. Drugi Filip Tokar ustępuje mu o zaledwie 19 punktów. Ci dwaj zawodnicy mają w sumie więcej punktów niż ostatnia piątka – Damian Litwinowicz, Roxanne Treuberg (jedyna dziewczyna w stawce 20 zawodników), Piotr Humański, Marcin Ganowski i Adrian Pelc. Dla nich pierwsze trzy rundy ułożyły się nie po ich myśli, ale z nadzieją na lepsze wyniki wyczekują kolejnych.

„Teraz już wiem, że podczas pierwszych wyścigów próbowałem jechać szybciej niż umiałem, co kończyło się wypadnięciem z toru.” – szczerze wyznaje Piotr Humański. Lekarz-chirurg z Kutna nie ukrywa, że „pierwsze trzy rundy to kilka knockdownów i wielki szok, jak wyglądają wyścigi i co znaczy rywalizacja, gdy auta na torze dzieli odległość grubości kartki papieru. Bardzo szybko przekonałem się, że spełnienie marzenia życia i realizacja pasji będzie wymagało ode mnie sporo pokory. Oczekiwania przed kolejnymi rundami mam bardzo konkretne – jak najlepiej przygotować się do przyszłego sezonu. Będę chciał jak najwięcej popracować nad techniką i ukończyć wszystkie wyścigi.” Na koncie punktowym Piotra Humańskiego, który w klasyfikacji generalnej zajmuje 17. pozycję, widnieje 116 punktów.

Zaledwie 2 oczka mniej ma Marcin Ganowski (18. miejsce), również lekarz, którego do udziału w Mistrzostwach Polski KIA Lotos Race namówił… pacjent i kolega z czasów przygody piłkarskiej – Tomasz Magdziarz. „Udział w wyścigach sprawia mi ogromną frajdę, ale moją pasją jest moja praca i wciąż unikalna w naszym kraju specjalizacja osteopaty. Bez mojej pomocy nie zagrałoby 30% zawodników piłkarskiej ekstraklasy, Paweł Wojciechowski nie zdobyłby tytułu mistrza świata w skoku o tyczce, a Łukasz Kubot nie wygrałby Australian Open.

Doskonalenie tego zawodu wymaga ciągłego szkolenia, a z tym związane są bardzo częste wizyty za Oceanem. Czasami latam do USA nawet dwa razy w miesiącu. Dlatego nie mogę całkowicie poświęcić się wyścigom, nie mam czasu na treningi, nie wystartowałem podczas rundy na Słowacji i nawet nie jestem na 100% pewien czy uda mi się dokończyć sezon.” – mówi Marcin Ganowski.

Bardziej wyśrubowane oczekiwania ma 17-letni Damian Litwinowicz, który ze 170 punktami na koncie zajmuje 15. pozycję w klasyfikacji generalnej. Jego celem na drugą połowę sezonu jest „dostać się do Q3 i ukończyć wyścig w pierwszej piątce.”

O dobrym wyniku marzy również Adrian Pelc, który do tej pory zgromadził jedynie 70 punktów i zajmuje 20. pozycję. 24-letni mieszkaniec Bielawy, z doświadczeniem i sukcesami w driftingu, „chciałby w końcu zaliczyć wyścig bez przygód, bez pakowania się w kłopoty, czyli taki, w którym mógłby pokazać na co go stać.”