• Wielu kierowców wsiada za kierownicę rano pomimo zagrożenia
  • Policja ma trudności w wyłapaniu wszystkich kierowców łamiących przepisy
  • Ten problem dotyczy zarówno kierowców prywatnych osobówek, jak i zawodowców

Wszystkie akcje policji pokazują, że wielu kierowców ma podobne myślenie w stylu "jakoś to będzie". Jadę za szybko? Jakoś to będzie. Wyprzedzam na ciągłej linii? Jakoś to będzie. Jadę po alkoholu? Jakoś to będzie. I oczywiście jakoś tak jest, ale jedynie, jeśli nie dojdzie do bezpośredniej konfrontacji ze stróżami prawa. Zatrzymanie, szczególnie w przypadku tej ostatniej sytuacji oznacza pożegnanie z prawem jazdy i to na dłużej niż trzy miesiące oraz inne poważne konsekwencje prawne.

Podobnie jest z kierowcami zawodowymi, którzy rano odpalają swoje ciężarówki i jadą w dalszą trasę, obarczeni limitami czasowymi. I tu dochodzi do paradoksu — muszą jechać, choć nie mogą. Wyruszają w trasę, mając nadzieję, że nie zatrzymają ich funkcjonariusze ITD.

Dalsza część tekstu pod materiałem wideo:

Syndrom dnia poprzedniego pogrążył już wielu

Przyczyną tych problemów jest syndrom dnia poprzedniego, a w zasadzie moment, który jest się tuż przed tym syndromem. Chodzi oczywiście o jazdę na podwójnym gazie, jednak nie świeżo po wypiciu, a już kilka godzin po spożyciu, kiedy kierujący albo myśli, że wytrzeźwiał albo jedzie ze świadomością, że nie powinien ruszać auta.

To niestety jest najczęstsza przyczyna jazdy po alkoholu. Stąd też pojawiły się takie akcje jak "trzeźwy poranek", nakierowane stricte na pomiar alkoholu u kierowców, jadących z rana. I niestety, w zależności od organizmu, wystarczy tylko kilka piw poprzedniego dnia, by z samego rana alkomat wykrył jeszcze resztki alkoholu w wydychanym powietrzu.

Pomiar alkoholu w wydychanym powietrzu Foto: ITD
Pomiar alkoholu w wydychanym powietrzu

Promil alkoholu z rana. Czyli wcześniej była mocno zakrapiana impreza

Takich kierowców wykryło w miniony poniedziałek ITD, które prowadząc rutynowe działania oraz wspomnianą już wcześniej akcję "trzeźwy poranek", odkryli dwóch wczorajszych kierowców. Jeden z nich został zatrzymany na autostradzie A2, gdzie wykonywał transport drogowy z Niemiec na Litwę. Podczas rozmowy z inspektorami, kierujący miał problem z artykulacją oraz czuć było od niego woń alkoholu. Na miejsce musiała zostać wezwana policja, która potwierdziła, że kierowca ma w swoim organizmie 0,57 promila.

Z podobną sytuacją spotkali się inspektorzy ITD na drodze krajowej nr 19 w Białymstoku, gdzie kierowca zawodowy, jadący z Litwy do Polski, wydmuchał 0,438 mg/l, co równa się aż 0,92 promila. Taki wynik został zarejestrowany ok. godz. 9 rano, zatem kierujący musiał poprzedniego dnia wypić całkiem sporą ilość alkoholu.

Niestety, takich sytuacji jest dużo więcej. Wbrew pozorom, większość kierowców zatrzymanych za jazdę po alkoholu ma syndrom dnia poprzedniego. Dlatego, jeśli planujemy wsiadać za kółko z rana, lepiej się powstrzymać od picia alkoholu albo chociaż sprawdzić na domowym alkomacie (lub na komendzie policji), czy mamy prawo prowadzić samochód.