Patrząc na ambitne plany UE w sprawie elektryfikacji floty samochodowej, nasze osiągnięcia wydają się dość mizerne. Zgodnie z założeniami do 2025 r. na terenie Unii ma być już milion stacji ładowania, a to oznacza, że musi powstawać 411 ładowarek dziennie! Polskę czeka więc ostra pobudka.

Aktualnie nie tylko nie przyspieszyliśmy tempa budowy sieci, ale je zwolniliśmy. W 2021 r. ładowarek przybywało przeciętnie 0,91 dziennie (w okresie styczeń – lipiec). W połowie wakacji było ich w sumie 1557 (ale 3037 punktów ładowania, bo wiele stacji ma dwa lub więcej punktów). W 2020 r. powstawała statystycznie jedna stacja ładowania pojazdów elektrycznych dziennie (dokładnie 0,97), a na koniec poprzedniego roku było ich 1364 (dane: Licznik Elektromobilności PZPM i PSPA).

W porównaniu z liczbą rejestrowanych pojazdów na prąd (mimo że Polska jest raczej w ogonie Europy) już teraz widać rosnącą dysproporcję. W ubiegłym roku rejestrowano średnio 27 "elektryków" dziennie, w tym roku już 45 dziennie. To oznacza, że dość szybko przyrasta nam liczba pojazdów elektrycznych na jeden punkt ładowania.

Teraz w Polsce przypada około 9 pojazdów na jeden punkt. Jak obliczyli eksperci, gdyby tempo powstawania ładowarek w Polsce nie wzrosło, w ich liczbie zrównalibyśmy się z Niemcami dopiero za około 130 lat. I to tylko przy założeniu, że nasi zachodni sąsiedzi nie dołożyliby nowych punktów do istniejących tam już 44 tys. instalacji. Prawda jest jednak taka, że już dziś montują oni znacznie więcej ładowarek niż Polska.

"Obecnie w Polsce znajduje się 0,8 proc. wszystkich ogólnodostępnych stacji ładowania w Unii Europejskiej. Są kraje, gdzie jest ich mniej, jednak z pewnością u nas jest ich zbyt mało. W mojej ocenie tegoroczny spadek tempa budowy infrastruktury jest incydentalny i nie będzie trwały. Tendencja powstawania nowych stacji w dłuższej perspektywie ma charakter liniowo wzrostowy i z pewnością będzie się poprawiać. W lipcu uruchomiono już zresztą 36 nowych, ogólnodostępnych stacji ładowania, czyli więcej niż jedną dziennie" – ocenia Karol Kubiak Młodszy Specjalista ds. Administracyjno-Technicznych ze SPIE Building Solutions, firmy montującej stacje ładowania w obiektach biurowych i handlowych.

Ładowarki AC i DC, czyli szybko i drożej albo wolno i taniej

Technologia rzeczywiście jest coraz bardziej dostępna i przystępna kosztowo. Ładowarek szybko przybywa w otoczeniu hoteli i restauracji. Żaden duży obiekt biurowy nie powstaje już bez takiej infrastruktury. W tym roku spośród uruchomionych instalacji 32 proc. to szybkie stacje ładowania prądem stałym (DC), a 68 proc. - wolniejsze ładowarki prądu przemiennego (AC) o mocy mniejszej lub równej 22 kW.

Stacje ładowania AC znajdują zastosowanie w domowych instalacjach i biurowcach:

  • mają mniejsze rozmiary (nie posiadają prostownika na wyposażeniu stacji),
  • są tańsze w zakupie,
  • mniejsza moc ładowania (do 43kW),
  • dłuższy czas ładowania,
  • działają na podstawowej taryfie za prąd.

Stacje ładowania DC znajdują zastosowanie w miejskich publicznych punktach (galerie, parkingi), przy stacjach benzynowych na autostradach:

  • mają większe rozmiary (posiadają prostownik),
  • są droższe w zakupie,
  • moc ładowania nawet do 350kW,
  • szybsze ładowanie,
  • droższa taryfa.