• Lexus obiecuje poprawę prowadzenia i lepszą dynamikę (akumulator lepiej wspomaga układ napędowy podczas mocniejszego przyspieszania)
  • Marka chwali się nowym pakietem wspomagającym kierowcę szczególnie podczas podróży wielopasmowymi drogami
  • LS zyskał ekran dotykowy (12,3”) oraz integrację ze smartfonami

Cicho, ciszej, jeszcze ciszej. Nietrudno o wrażenie, że przy okazji premiery odnowionego Lexusa LS Japończycy skupili się głównie na akustyce. Lexus podkreśla, że bardzo wiele zrobiono w kwestii walki z hałasem, by zyskać na komforcie jazdy. Stąd przeprogramowano pracę układu ANC, czyli aktywnego tłumienia hałasów (rozwiązanie dobrze znane przede wszystkim miłośnikom latania, korzystającym ze specjalnych słuchawek), ograniczono maksymalne obroty silnika, a nawet zmodyfikowano zawieszenie i jego charakterystykę tłumienia. Na tym jednak nie koniec.

Lexus obiecuje poprawę prowadzenia (ukłon szczególnie w stronę kierowców z cięższą nogą) i lepszą dynamikę (akumulator lepiej wspomaga układ napędowy podczas mocniejszego przyspieszania). Modyfikacje objęły także reakcje skrzyni biegów, by efektywniej wykorzystać dostępną moc. Czy to jednak oznacza, że LS stanie się prawdziwym potworem na miarę najmocniejszych wersji niemieckich rywali? Zapewne nie.

Istotne zmiany dotyczą bezpieczeństwa. W tej kwestii Japończycy niestety muszą ciągle nadrabiać zaległości względem europejskich konkurentów. Lexus chwali się nowym pakietem wspomagającym kierowcę szczególnie podczas podróży wielopasmowymi drogami. Samochód podczas pracy z aktywnym adaptacyjnym tempomatem powinien lepiej radzić sobie z utrzymaniem w pasie ruchu i zachowaniem właściwej odległości od poprzedzających pojazdów, nie tylko na prostej, ale także na łukach czy rozjazdach oraz podczas wyprzedzania. Na liście poprawek nie zabrakło także zmodernizowanego układu automatycznego parkowania z zestawem zintegrowanych kamer.

LS zyskał nowe oświetlenie (udoskonalony pakiet BladeScan AHS znany z modelu RX). To zestaw matrycowych reflektorów LED, w których znacząco poprawiono sterowanie wiązkami światła, by zredukować wszelkie refleksy świetlne i ograniczyć ryzyko oślepiania jadących z naprzeciwka czy aut poprzedzających. Lexus obiecuje przy tym szybsze rozpoznawanie pieszych.

W kabinie również zaszło kilka istotnych zmian. Nie licząc nowych szwów, srebrnych nici i poprawionych siedzeń (wyższy komfort i lepsze tłumienie wibracji) czy lusterka wstecznego z większym wyświetlaczem o wyższej rozdzielczości, kluczowe zmiany dotyczą prawdziwej pięty achillesowej czyli zestawu multimediów. Lexus LS zyskał zatem ekran dotykowy (12,3”) oraz integrację ze smartfonami. Prócz Android Auto i CarPlay jest jeszcze jeden standard, czyli SmartDeviceLink. SDL to rozwijane przez Toyotę dzieło inżynierów Forda (stosowany w wielu modelach z radiem SYNC3). W Fordach działa od kilku lat. W Lexusie LS wystartuje zimą 2020 roku. Lepiej późno niż wcale?