Ten jedyny w swoim rodzaju egzemplarz z jednej strony budzi podziw, z drugiej jest bardzo trudną pigułką do przełknięcia dla purystów. Dlaczego? Bo jest to prawdopodobnie najbardziej istotna historycznie limuzyna marki Mercedes-Benz, a teraz stała się tzw. restomoem. Co to takiego? Jest to klasyk, który pod skórą otrzymał nowoczesne rozwiązania. Pikanterii całemu projektowi dodaje fakt, że tego typu zabiegi zwykle prowadzone są przez firmy zewnętrzne. Niezwykle rzadko zdarza się, że podobnego zadania podejmie się sam producent. W tym przypadku zmiany były wykonane przez dział Mercedes-Benz Classic, czyli de facto kuratora historii i oryginalności marki. Jak to możliwe, że ludzie odpowiedzialni za pielęgnowanie spuścizny Karla Benza i Wilhelma Maybacha zgodzili się złączyć ze sobą technologie z dwóch różnych epok? Najwyraźniej dla najbogatszych tego świata nie jest problemem, żeby namówić Mercedes-Benz Classic na stworzenie restomoda.

Dalsza część tekstu pod materiałem wideo

Mecedes-Benz 600

W latach 1964-1981 najlepsi fachowcy Daimlera produkowali model W 100 ręcznie. Już fabryczny Pullman mógł być konfigurowany na wiele sposobów. Montowano w nim czworo, albo sześcioro drzwi tej samej wielkości. Ale wersja 600 mogła mieć też - tak jak prezentowany egzemplarz - czworo drzwi, a pomiędzy nimi łączniki. Dzięki temu w kabinie były dwa rzędy siedzeń, w tym jeden odwrócony tyłem do kierunku jazdy.

Nie ma drugiego takiego Mercedesa, który powstałby w Mercedes-Benz Classic

Historia tego egzemplarza sięga 1975 r., kiedy auto zostało dostarczone jako nowe do Libanu. Ta 600 pierwotnie była polakierowana w odcień Mercedes-Benz 172 (antracytowo-szary metalik) i wyposażona w wariant 205 (niebieska skóra). Mercedes-Benz Classic nabył używanego MB w Maladze w lutym 2007 r. i rozpoczął unikatową renowację połączoną z modernizacją. Na życzenie nowego właściciela pojazd został całkowicie odbudowany, ale nie do fabrycznej specyfikacji. Limuzyna miała być pomostem pomiędzy historycznym Mercedes-Benz 600 Pullmanem, a luksusem aktualnej wówczas wersji Maybacha. W tym celu auto zostało całkowicie przebudowane, a następnie pomalowane w kolor białej perły w Mercedes-Benz Untertürkheim. Zespół napędowy, czyli silnik, skrzynia biegów i przeniesienie napędu zostały przebudowane, a podwozie zostało odnowione. Największe zmiany zaszły jednak w kabinie.

W100 otrzymał nietypowe wnętrze, które łączy w sobie historię z nowoczesnością

Wiele elementów kabiny zostało specjalnie wykonanych lub zaadoptowanych z Maybacha. Wśród nich jest m.in. szklany dach wprost z najdłuższej wersji 62. Zewnętrzny panel został specjalnie wykonany tak, aby pasował do linii dachu Pullmana, ale już wewnętrzna szyba pochodzi wprost z nowoczesnej limuzyny. Równie ciekawa jest przegroda między kabiną kierowcy a tylnymi fotelami. Teraz można za naciśnięciem przycisku przekształcić ją w szybę z matowego szkła. Multimedialność zapewniają dotykowe ekrany z przodu oraz z tyłu dostarczone przez firmę Alpine. Zupełnie nowy jest system nagłośnienia, który jest nieporównywalnie bardziej rozbudowany, niż w oryginale. W konsoli środkowej znajduje się teraz interfejs do podłączenia laptopa oraz odtwarzacz DVD. Do komunikacji między kierowcą a pasażerem zainstalowano interkom z Mercedesa-Benza Klasy S W221 Pullman. W aucie pojawiły się też kamery: przednia oraz cofania.

Kieliszki do szampana i diamenty Swarovskiego

Wygodę z tyłu zapewniają dwa oryginalne, hydraulicznie regulowane fotele, które zostały obite nową skórą "Maybach AA51". Pomiędzy siedzeniami, w konsoli środkowej, znajduje się lodówka oraz składane stoliki i uchwyty na kieliszki do szampana, również marki Maybach. Progi zostały ozdobione podświetlanymi napisami Mercedes-Benz wykonanymi ze stali nierdzewnej. Na dodatek kabina została wykończona diamentami marki Swarovski.

Czy ten Pullman wart jest 10 mln zł?

Sprzedający, firma mechatronik.de, wystawiła Pullmana za 2 320 500 euro brutto. To grubo ponad 10 mln złotych. Ponad rok temu Błażej Buliński twierdził, że na tego Mercedesa trzeba amatora – szczególnie w obliczu zawrotnej ceny. Jak widać, kuriozalne auto wciąż szuka nabywcy. Czy faktycznie warte jest takich pieniędzy? O tym zdecyduje rynek, ale odpowiedź na pytanie "jakiego potencjalnego klienta szuka sprzedawca" jest w opisie auta. Widnieje tam informacja, że klimatyzacja jest przygotowana do pracy w najtrudniejszych warunkach. Czyżby chodziło o Bliski Wschód?