Standardowy SLS AMG ma benzynowy silnik 6,3 l V8 o mocy 571 KM, napęd na tył i jedną skrzynię biegów. Model E-Cell ma cztery silniki elektryczne (po jednym w każdym kole) o łącznej mocy 526 KM, napęd na cztery łapy i dwie skrzynie biegów (jedna na oś). Osiągi? 4 s do setki, na dodatek w całkowitej ciszy.

Konstrukcyjnie i stylistycznie auto nie różni się od benzynowego brata. Podoba mi się natomiast kolor SLS AMG E-Cell określany jako lumilektryczne mango. Co ciekawe, moja komputerowa myszka jest w takim kolorze, więc nareszcie wiem, jak te barwę określić! Odjechana jest także deska rozdzielcza tego modelu – ten ekran dodaje jej nowoczesności.

Mercedes nie podaje prędkości maksymalnej, więc pewnie jest żałośnie niska jak na supersamochód z podnoszonymi drzwiami, który potrafi jeździć po suficie.Niemcy nie chwalą się także zasięgiem, więc pewnie jest krótki i czasem ładowania litowo-jonowych baterii, więc pewnie jest długi. Firma ze Stuttgartu zapewnia natomiast, że auto bezszelestnie wyjedzie na drogi za trzy lata. Mam nadzieję, że o tym usłyszymy.