• W 2020 roku przepisy zmieniano często i jeszcze bardziej chaotycznie niż zwykle
  • Wiele zapowiadanych przez rząd zmian nie weszło wcale w życie – niektóre odłożono w czasie, z wielu po cichu zrezygnowano
  • Zapowiadane wsparcie dla elektromobilności – np. dopłaty, które obiecywano w 2020 roku, okazały się fikcją
  • Wiele przepisów związanych z walką z pandemią koronawirusa dotknęło również kierowców i właścicieli aut
  • Więcej takich tekstów znajdziesz na stronie głównej Onet.pl

„Rok 2020” – to wspaniały tytuł na film grozy albo kawał ciężkiego kina katastroficznego. Materiałów do nich nie zabraknie, a i konsekwencje tego, co działo się w mijającym roku, będziemy odczuwali jeszcze długo, nasze wnuki też pewnie będą musiały się o nim uczyć na historii. W natłoku różnych wydarzeń i problemów wiele zmian, które przyniosły ostatnie miesiące, mogło jednak bardzo łatwo umknąć – postaramy się więc przypomnieć niektóre z nich. Dotyczy to szczególnie przepisów, bo rząd i parlament próbowały walczyć z problemami, tworząc w pośpiechu coraz to nowe rozporządzenia i ustawy, które niemal natychmiast musiały być nowelizowane, zmieniane i uzupełniane, bo – choć wcześniej wydawało się to niemożliwe – jakość stanowionego prawa była jeszcze gorsza niż zwykle.

Z drugiej jednak strony, o ile zmieniająca się sytuacja przerastała rządzących, o tyle jednak trzeba dostrzec też jej pozytywy – na skutek związanego z pandemią COVID-19 „lockdownu” niektóre zmiany w technologiach czy usługach przebiegły znacznie szybciej niż to prognozowano. Z potrzeby chwili staliśmy się bardziej „cyfrowi” i „internetowi”, nagle okazało się, że wiele rzeczy da się załatwić zdalnie – często również takich, w których przez lata „opór materii” wydawał się nie do pokonania.

Zaczęliśmy też znów inaczej postrzegać transport indywidualny – okazało się, że w wielu przypadkach to właśnie własne auto pozostaje najbezpieczniejszym i najbardziej niezawodnym sposobem przemieszczania się, bo podróże komunikacją miejską stwarzają znaczne ryzyko epidemiczne, a transport lotniczy jest w dzisiejszych czasach obarczony olbrzymim ryzykiem, że lot się po prostu nie odbędzie i utkniemy w odległym zakątku świata.

Zmiany w przepisach drogowych w 2020 roku

Ze zmianami, które dokonują się w polskim prawie, jest pewien problem, o którym warto pamiętać – otóż jeśli rządzący mówią, że coś zrobią, to często znaczy to, że mówią, a nie że zrobią – nawet jeśli zapowiadane zmiany są ogłaszane jako pewne i przesądzone. Tyle że często po zmasowanej akcji propagandowej wielu osobom wydaje się, że zapowiedziane przepisy obowiązują, bo o tym, że coś się nie udało, rządzący z reguły głośno nie informują.

Polska słynie z tego, że przepisy zmieniają się jak w kalejdoskopie. Dotyczy to również kwestii związanych z ruchem drogowym. Ostatnia porcja zmian dotyczących kierowców to ta wprowadzona w ramach tzw. pakietu deregulacyjnego. Warto jednak wiedzieć, że dopiero część zapowiadanych zmian weszła w życie w 2020 roku, a są to:

• zniesienie obowiązku posiadania przy sobie prawa jazdy (obowiązek wożenia dokumentów auta zniesiono już wcześniej – oba dotyczą wyłącznie jazdy po Polsce!);

• zniesienie obowiązku wymiany dowodu rejestracyjnego, kiedy zapełnione zostaną wszystkie rubryki na wpisy o przeglądach, wystarczy zaświadczenie ze stacji diagnostycznej (którego też nie trzeba mieć ze sobą, bo policjant może sprawdzić dane w bazie CEPiK-u);

• możliwość zarejestrowania auta w urzędzie poza miejscem stałego zameldowania (formalności można dokonać teraz również w miejscu czasowego zamieszkania lub nabycia pojazdu).

Do Kodeksu drogowego trafiły też pod koniec 2020 roku przepisy doprecyzowujące możliwość stosowania małych tablic rejestracyjnych – nie wolno ich używać w autach, w których fabrycznie przewidziano tablice w „europejskich” rozmiarach.

Spisywanie przebiegu podczas kontroli drogowej od 2020 roku

Kolejną zmianą z cyklu „miało być lepiej, a wyszło jak zwykle” jest obowiązujący od 2020 roku obowiązek odczytania i spisania przez policję przebiegu auta podczas niemal każdej kontroli drogowej (nie licząc przesiewowych kontroli trzeźwości). Zamysł niezły, ale w związku z obowiązywaniem przepisów o tym, że jakakolwiek niezgłoszona zmiana stanu licznika jest traktowana jako domniemane przestępstwo, mnóstwo uczciwych osób popadło w poważne tarapaty np. przez to, że diagnosta albo policjant pomylili się w spisywaniu przebiegu.

Teraz w przypadku wykrycia, że przebieg auta według wskazań licznika jest niższy niż odnotowany podczas wcześniejszej kontroli lub badania technicznego, rozpoczyna się długotrwała procedura (przy odrobinie złośliwości ze strony funkcjonariusza auto może nawet trafić na policyjny parking i tam czekać na opinię biegłego), a sprawę wyjaśniają prokuratura i sąd.

Które zapowiadane przepisy nie weszły w życie w 2020 roku?

Część zapowiadanych zmian, m.in. zaprzestanie wydawania kart pojazdu czy nalepek kontrolnych, możliwość zachowania dotychczasowych numerów rejestracyjnych auta, nawet jeśli chcemy je zarejestrować w innym powiecie (zniesienie „rejonizacji” numerów rejestracyjnych), czy też możliwość zlecenia zarejestrowania na nas auta przez sprzedawcę, wejść ma dopiero w przyszłości.

Uwaga! W wielu zapowiedziach jednym tchem ze zmianami, o których napisaliśmy powyżej, mówiono też o zabieraniu praw jazdy za przekroczenie prędkości o ponad 50 km/h również poza terenem zabudowanym oraz o wprowadzeniu pierwszeństwa pieszych już w momencie, kiedy zbliżają się oni do przejścia, a nie w chwili, kiedy już znajdują się na nim. O ile zmiany dotyczące pierwszeństwa pieszych wciąż są planowane i znajdują się w rządowych projektach, o tyle z propozycji zaostrzenia odpowiedzialności za przekroczenie prędkości poza terenem zabudowanym rząd się wycofał. Dlaczego?

Wśród argumentów przeciwko takiemu rozwiązaniu wymieniane jest m.in. to, że liczba zatrzymywanych praw jazdy mogłaby być tak duża, że doprowadziłoby to do przeciążenia pracą starostów, którzy za każdym razem muszą wydawać stosowne decyzje administracyjne. Zapewne też takie zaostrzenie przepisów nie przyniosłoby rządzącym wzrostu popularności, choć to właśnie poza terenem zabudowanym ginie na drogach najwięcej osób.

Na razie też nie weszły w życie przepisy zaostrzające zasady wykonywania przeglądów w stacjach diagnostycznych, m.in. wprowadzające od dawna zapowiadane kary za spóźnienie na przegląd.

Co się zmieniło w 2020 roku - wyższe stawki opłat za parkowanie

Rok 2020 upłynął też pod znakiem podwyżek stawek za parkowanie w miastach, a także gwałtownego wzrostu opłat karnych za brak uiszczenia opłaty – to efekt przepisów, które Sejm przyjął jeszcze w 2019 roku, a miasta cierpiące na notoryczny niedobór gotówki (także na skutek polityki rządu, który coraz więcej zadań przerzuca na samorządy, jednocześnie ograniczając ich finansowanie) zaczęły z tych możliwości korzystać. Zła wiadomość dla kierowców – od 2021 roku w wielu miastach będzie jeszcze drożej!

Warto pamiętać, że maksymalne stawki za parkowanie powiązane są z... pensją minimalną. Jej podniesienie to dla większości kierowców zła wiadomość!

Co się zmieniło w warsztatach samochodowych w 2020 roku?

W związku z wprowadzeniem obostrzeń mających zapobiegać rozprzestrzenianiu epidemii serwisy samochodowe, ale też salony sprzedające nowe auta, a nawet komisy samochodowe, musiały zmienić zasady funkcjonowania. Coraz więcej „normalnych” warsztatów oferuje usługi, które niegdyś były zarezerwowane głównie dla klientów korporacyjnych – samochodu nie trzeba samodzielnie odstawiać do mechanika, jest on odbierany spod domu klienta, a po naprawie lub przeglądzie odstawiany na miejsce.

Konsultacje dotyczące zakresu naprawy też mogą się odbywać online, a usługa jest rozliczana bezgotówkowo. Dodatkowo standardem stało się ozonowanie lub inne formy dezynfekcji. Podsumowując: trudny pandemiczny rok wyszedł branży warsztatowej przynajmniej w pewnym zakresie na dobre. Po tygodniach zastoju wiosną, obroty wróciły w wielu serwisach do normy, choć klienci są mniej rozrzutni niż kiedyś, szczególnie firmy tną wydatki na samochody.

Sprzedaż nowych i używanych aut w 2020 roku

W o wiele gorszej kondycji są jednak salony sprzedające nowe auta – tu zastój jest wyraźny. Sprzedawcy usiłują utrzymać się na powierzchni, oferując sprzedaż online, wirtualne salony, w których zakup auta można załatwić od początku do końca bez wychodzenia z domu. Mimo takich działań i intensywnych promocji cenowych spadek sprzedaży aut osobowych w porównaniu z rokiem 2019 może sięgnąć prawdopodobnie ok. 25 proc., co jest potężnym ciosem dla branży. Pod koniec roku statystyki się nieco poprawią – ale tylko pozornie! Dilerzy będą musieli „kupić” od siebie auta niespełniające norm emisyjnych wchodzących z początkiem 2021 roku, których od tego momentu nie będzie już można sprzedawać jako nowych.

A co w komisach? Przez to, że wiele europejskich krajów wprowadziło poważne ograniczenia w różnych branżach, a nawet w swobodnym poruszaniu się, znacznie trudniej o „świeży towar”. Widać też wyraźnie, że klienci szukają oszczędności – średni wiek używanych aut sprowadzanych do Polski to teraz ok. 12 lat, a to oznacza najgorszy wynik od czasu przystąpienia do UE.

Dopłaty do aut elektrycznych w latach 2020 i 2021

Rok dla elektromobilności zaczął się nieźle – wprowadzono zielone tablice rejestracyjne wyróżniające auta elektryczne. Dzięki nim nie ma już wątpliwości, kto jest uprawniony do korzystania z nielicznych przywilejów przewidzianych dla pojazdów na prąd – jazdy po bus-pasach i parkowania za darmo w strefach płatnego parkowania.

Rok 2020 miał być przełomowy dla polskiego rynku aut elektrycznych, bo rząd obiecał programy dopłat mające sprawić, że elektryki staną się konkurencyjne dla aut z silnikami spalinowymi. Miało być pięknie, a wyszło jak zwykle. Zanim program dopłat wszedł w życie, ograniczono wyraźnie kwoty dofinansowania i wprowadzono obwarowania, które odstraszyły potencjalnie zainteresowanych. Ministerstwo Klimatu wraz z Narodowym Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej teoretycznie ruszyło z programami dofinansowania zakupu e-aut dla osób fizycznych, przedsiębiorców i taksówkarzy pod obiecującymi nazwami: Zielony samochód, eVAN i Koliber. Zasady programów ustalono jednak tak, żeby skutecznie odstraszyć chętnych – co się udało, bo tylko nieliczni gotowi byli zaryzykować.

Do czerwca zainteresowanie autami elektrycznymi było niewielkie, bo potencjalni nabywcy czekali na możliwość uzyskania dopłat, a po czerwcu nie było chętnych ze względu na trudną sytuację w gospodarce i ograniczoną opłacalność takiego zakupu. Oszukani mogą się poczuć importerzy aut, którzy przygotowali specjalnie na polski rynek auta mające spełniać pierwotnie ogłoszone wymogi, zainwestowali w reklamy, ogłosili cenniki, przyjmowali zamówienia – po czym rząd zmienił zasady podczas gry! Na razie nie ma wieści o kolejnych edycjach tych programów.

Izera – nowa polska marka aut elektrycznych zaprezentowała makiety modeli

Pod koniec lipca dowiedzieliśmy się za to, że polskie narodowe auto elektryczne ma się nazywać Izera, zaprezentowano też „prototypy” dwóch modeli tej marki – SUV-a i hatchbacka. Okazało się, że oba to makiety na dosyć wczesnym etapie rozwoju, prezentujące tylko wizję wyglądu tych aut – bo do tej pory nie wybrano ostatecznego dostawcy platformy, choć pod koniec roku finansowana przez państwowe koncerny energetyczne spółka poinformowała, że w grę wchodzą dostawcy z Chin.

Pod koniec roku wskazano też lokalizację fabryki – ma ona powstać w Jaworznie. Przy okazji też przesunięto po raz kolejny termin wprowadzenia auta na rynek – teraz ma to być 2024 rok. „Polskie auta elektryczne” będą miały nadwozia zaprojektowane przez Włochów, integratorem projektu i podmiotem odpowiedzialnym za przygotowanie i wyposażenie fabryki jest specjalistyczna firma z Niemiec, podzespoły techniczne mają dostarczyć głównie Chińczycy, ale za całość na razie płacą polscy podatnicy i konsumenci prądu, bo markę Izera tworzy konsorcjum państwowych firm energetycznych.

Podwyżki cen prądu na stacjach ładowania w 2020 i 2021 roku

A co ze stacjami ładowania? Ich sieć rozwija się, ale nie tak szybko, żeby nadążyć za i tak skromnymi potrzebami. Zresztą PGE, która miała być jednym z motorów polskiej elektromobilności, wycofała się z ambitnego planu budowy sieci stacji ładowania przy autostradach, w szybkim tempie znikają też punkty darmowego ładowania aut i są zastępowane punktami płatnymi, na których ceny nie zachęcają do przesiadki do elektryków. Ostatnio nowy cennik zaprezentował m.in. Orlen. Na stacjach tej sieci koszt szybkiego ładowania prądem stałym to nawet 2,39 zł za kWh plus koszty postoju – ładowanie elektryka kosztuje więc podobnie do tankowania samochodu z silnikiem spalinowym...

Użytkownicy aut elektrycznych w drugiej połowie roku zaczęli się też uskarżać na „znikające” ładowarki – to pokłosie ustawy o elektromobilności i paliwach alternatywnych, w myśl której operatorzy stacji ładowania postawionych przed wprowadzeniem określonych w ustawie wymogów mieli czas do końca lipca, żeby je do nowych wymagań dostosować i poddać przeglądowi w Urzędzie Dozoru Technicznego – do czasu uzyskania stosownych certyfikatów wiele ładowarek musiało zostać wyłączonych.

Zmiany w przepisach w 2021 roku - planowany zakazy wjazdu do centrów miast dla starszych diesli

Pod koniec roku do konsultacji trafiły projekty zmian w ustawie o elektromobilności i paliwach alternatywnych. Znalazły się w nich m.in. zapisy przewidujące obowiązek tworzenia stref czystego transportu w centrach dużych miast – to wiadomość, która powinna zaniepokoić przede wszystkim właścicieli starszych diesli. Eksperci zauważają jednak, że nawet jeśli przepisy te wejdą w życie, to rzeczywista sytuacja niewiele się zmieni.

Obostrzenia nie dotyczą mieszkańców takich stref, a według propozycji zawartych w projekcie rozszerzono katalog pojazdów uprawnionych do wjazdu do strefy czystego transportu (dotychczas były to elektryki, auta na CNG i na wodór) m.in. o pojazdy zasilane gazem LPG. Wyjątki przewidziano też dla pojazdów służb miejskich, pojazdów wykorzystywanych przez osoby udzielające pomocy innym osobom w niezbędnych sprawach życia codziennego, a także pojazdy należące do przedsiębiorców prowadzących działalność na terenie strefy.

Na terenie stref czystego transportu dopuszczony ma być ruch pojazdów spełniających co najmniej normę Euro 4 (w latach 2021-25); w latach 2026-30 spełniających co najmniej normę Euro 5, a od 2031 r. – co najmniej normę Euro 6.

Zasady działania urzędów w czasie pandemii Covid-19

W związku z ograniczeniami związanymi z pandemią COVID-19 urzędy zmieniły tryb pracy – okazało się nagle, że wiele spraw da się załatwić zdalnie, nie trzeba stać w urzędach w kolejkach. W przypadku spraw, których nie da się załatwić online, wprowadzono nowe zasady – nie można przyjść do urzędu „z ulicy”, trzeba się zarejestrować i umówić telefonicznie lub przez internet na wizytę w konkretnym terminie. O ile w mniejszych miejscowościach sprawy da się z reguły załatwić niemal na bieżąco, o tyle w większych urzędach na termin trzeba czekać niekiedy tygodniami. Na szczęście w ramach jednej z „tarcz antykryzysowych” wydłużono terminy na załatwienie niektórych spraw, np. na zarejestrowanie samochodu sprowadzonego z kraju UE mamy nie 30, lecz 180 dni (na razie przepis obowiązuje do końca 2020 roku, w momencie publikacji artykułu nie wiadomo było jeszcze, jakie zasady będą obowiązywały w 2021 roku).

Wydłużenie ważności dokumentów na czas epidemii

Wydłużono też okresy ważności „przeterminowujących się” dokumentów uprawniających do prowadzenia pojazdów(m.in. prawo jazdy, pozwolenie na kierowanie tramwajem, zezwolenie na kierowanie pojazdem uprzywilejowanym lub pojazdem przewożącym wartości pieniężne, świadectwo kierowcy, legitymacja instruktora nauki jazdy, legitymacja egzaminatora, świadectwo instruktora techniki jazdy, wpis w prawie jazdy kodu 95 potwierdzający uzyskanie kwalifikacji wstępnej, kwalifikacji wstępnej przyspieszonej, kwalifikacji wstępnej uzupełniającej, kwalifikacji wstępnej uzupełniającej przyspieszonej albo ukończenie szkolenia okresowego) – zachowają one ważność do upływu 60 dni od odwołania stanu epidemii lub zagrożenia epidemicznego.

Kwarantanna narodowa, ograniczenia z powodu pandemii koronawirusa

W związku z pandemią Covid-19 rząd i parlament wprowadziły mnóstwo przepisów dotyczących w znacznej mierze kierowców. Tyle, że zmieniano je tak często, że trudno było za nimi nadążyć. Wiosną policja często kontrolowała auta, sprawdzając czy kierowcy przemieszczają się w celach, które zostały dopuszczone – choć prawnicy zwracali od początku uwagę, że ograniczenia wprowadzono w sposób niekonstytucyjny – bez wprowadzenia stanu wyjątkowego czy stanu klęski żywiołowej, wielu z nich nie wolno było wprowadzać.

Do argumentacji tej często przychylały się sądy które odrzucały większość kar nakładanych przez policję i Sanepid. W kilkudziesięciu (!) coraz bardziej zagmatwanych, wydawanych czasem w odstępie kilku dni rozporządzeniach zmieniano zasady dotyczące korzystania także z prywatnych samochodów: najpierw wprowadzono obowiązek jazdy w maseczkach jeśli pasażerowie nie zamieszkują razem, później podwyższano limit wieku dzieci, które mogą jeździć bez maseczki z 4 do 5 lat, następnie zniesiono (prawdopodobnie z powodu błędu) obowiązek noszenia maseczek przez pasażerów prywatnych samochodów, także w przypadku osób niezamieszkujących wspólnie; wprowadzano obowiązek zakrywania ust i nosa dla rowerzystów. W rozporządzeniu z 2 listopada 2020 (obowiązuje od 3 listopada 2020) – ograniczono prawo wykorzystywania zgodnie z przeznaczeniem minibusów, także prywatnych, przystosowanych do przewozu 8 i 9 osób.

Koronawirus w Polsce - w minibusie maksymalnie 4 osoby!

Od 3 listopada 2020 obowiązuje przepis ograniczający wykorzystanie miejsc również w prywatnych samochodach!

Do odwołania, w przypadku gdy przemieszczanie się następuje: pojazdami samochodowymi przeznaczonymi konstrukcyjnie do przewozu powyżej 7 i nie więcej niż 9 osób łącznie z kierowcą – danym pojazdem można przewozić, w tym samym czasie, nie więcej osób niż wynosi połowa miejsc siedzących.”,

Ograniczenia, o którym mowa w ust. 1 pkt 3, nie stosuje się w odniesieniu do pojazdu samochodowego przeznaczonego konstrukcyjnie do przewozu powyżej 7 i nie więcej niż 9 osób łącznie z kierowcą, którym poruszają się osoby zamieszkujące lub gospodarujące wspólnie.”

W gronie rodzinnym można więc zająć komplet miejsc w aucie. Jeśli mamy auto 5 osobowe albo ciasnego busa z 7 fotelami, można nim jechać w 7 osób bez żadnych ograniczeń. Jeśli mamy przestronniejsze auto 8- lub 9-osobowe, to do przewiezienia 5 niemieszkających razem osób będzie złamaniem przepisów. W pierwotnej wersji tego przepisu nie przewidziano wyłączeń np. dla służb – przez pewien czas policjanci podróżujący radiowozami w większych grupach, np. na tzw. zabezpieczenia demonstracji, łamali prawo! Póżniej oczywiście przepis zmieniono.

Kwarantanna narodowa - ograniczenia poruszania się w Sylwestra i do końca ferii szkolnych

Rok 2020 kończy się nowymi obostrzeniami, które znów – zdaniem większości niezwiązanych z rządem prawników – są w znacznym stopniu wprowadzane w trybie niezgodnym z konstytucją. Nowe zasady bezpieczeństwa będą obowiązywały od 28 grudnia 2020 r. do 17 stycznia 2021 r., czyli do końca przerwy szkolnej.

W noc sylwestrową z 31 grudnia 2020 r. na 1 stycznia 2021 r. w godzinach od 19:00 do 6:00 w całym kraju będzie obowiązywał zakaz przemieszczania się. Wyjątkiem będą m.in. niezbędne czynności służbowe oraz inne wskazane w rozporządzeniu.

Wprowadzono też 10-dniową kwarantannę dla przyjeżdżających do Polski transportem zorganizowanym. Ograniczenia w transporcie zbiorowym: 50 proc. liczby miejsc siedzących, albo 30 proc. liczby wszystkich miejsc siedzących i stojących, przy jednoczesnym pozostawieniu w pojeździe co najmniej 50 proc. miejsc siedzących niezajętych.