Jak podaje Polsat News, komisja przetargowa dwukrotnie próbowała upewnić się, czy to aby nie jest pomyłka. Nic z tych rzeczy. Taką sumę za 33-letnią Nysę zadeklarował radny Szczebrzeszyna, Rafał Kowalik. Znacząco przewyższa ona pozostałe oferty (w sumie było ich osiem). Druga najwyższa kwota wyniosła zaledwie 8100 zł.

Zwycięzca przetargu chciał koniecznie zatrzymać klasyczną Nysę w Szczebrzeszynie, dlatego zaproponował tak nierynkową cenę. Auto po odnowieniu ma służyć promocji miasta. Niestety, nie dysponuje on całą kwotą, więc liczy na pomoc innych osób, którym zależy na dalszych losach tego samochodu, czytamy na stronie zbiórki. Trzymamy kciuki.

Jeśli w wyznaczonym terminie nabywca nie zapłaci za samochód, to straci wadium (10 proc. ceny wywoławczej), a przetarg na sprzedaż Nysy z 1987 r. zostanie ogłoszony ponownie.