Wbrew pozorom niewiele trzeba, by stracić prawo jazdy. Wystarczy, że wyprzedzimy na przejściu dla pieszych (10 pkt.), zapomnimy o włączeniu świateł (4 pkt.), zlekceważymy znaki zakaz wjazdu (5 pkt.) i nakazu jazdy (5 pkt.) oraz nie ustąpimy pierwszeństwa na skrzyżowaniu (6 pkt.) albo nie ułatwimy przejazdu pojazdowi uprzywilejowanemu (5 pkt.), by uzbierać dość sporo. Wspomniane przewinienia za kierownicą mogą nas łącznie kosztować nie tylko utratę prawa jazdy, ale także konieczność odbycia egzaminu sprawdzającego.

Okazuje się, że w Polsce nie brakuje kierowców, którzy przekroczyli ustanowiony limit. Według danych resortu cyfryzacji w 2020 r. roku niemal 5,5 tys. kierujących (a ściślej 5471 osób) trafiło do bazy CEPiK z wpisem o zatrzymaniu uprawnień. Niestety nie sprecyzowano ilu osób przekroczyło limit obniżony do 20 pkt. (dotyczy osób z krótszym stażem za kierownicą). Sprawdzono jednak inne dane.

Prawo jazdy i punkty karne w telefonie

Uwadze urzędników nie umknęła bowiem spora popularność nowej usługi, czyli zdalnego sprawdzenia konta punktowego. Tylko w ciągu dwóch pierwszych miesięcy 2021 r. odnotowano niemal 1,5 mln. wizyt w serwisie online. Punkty można bowiem sprawdzać w internecie (rządowy serwis gov.pl) poprzez przeglądarkę lub za pośrednictwem aplikacji mObywatel. Przestrzegamy natomiast przed innymi serwisami internetowymi z usługą sprawdzania konta. To nic innego, jak zwykła próba zdobycia danych osobowych lub naciągnięcia na drogą wiadomość SMS.