Rozejm w Iranie. Kiedy spadną ceny paliw na stacjach? Działa efekt rakiety i pióra

Z cenami paliw zawsze jest tak, że wszelkie zawirowania na światowych rynkach niemal natychmiast widać na stacjach — kiedy cena surowca gwałtownie rośnie, ceny paliw też rosną i to w ciągu dosłownie godzin. Doświadczenie pokazuje, że w drugą stronę tak to nie działa — od momentu spadu giełdowych cen surowców, do chwili kiedy przełoży się to na sytuację na stacjach paliw, z reguły mija znacznie więcej czasu.
Eksperci mówią tu o "efekcie rakiety i pióra" — w przypadku wystąpienia przyczyn, które mogą doprowadzić do podwyżek, ceny lecą w górę niczym rakieta, ale kiedy są powody do przecen, ceny spadają powoli, niczym piórko unoszone przez wiatr. Na zjawiska ekonomiczne wpływ ma psychologia — to nie jest czysta matematyka.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Rozejm jest, ale nie wiadomo, czy skuteczny

Na razie sytuacja pozostaje niepewna — niby obowiązuje zawieszenie broni, ale najwyraźniej każda ze stron rozumie przez nie coś innego. Amerykanie, informując zawieszeniu broni, twierdzili, że oznacza ono otwarcie Cieśniny Hormuz, czyli trasy morskiej, przez którą przed rozpoczęciem działań wojennych przepływała 1/5 światowej ropy.
Z deklaracji strony irańskiej wynika, że statyki mają wprawdzie przepływać, ale nie natychmiast, a w dodatku pod określonymi warunkami, które przynajmniej dla części armatorów mają oznaczać dodatkowe, wysokie koszty, które mogą być liczone w milionach dolarów za każdy przepuszczony tankowiec. W dodatku z różnych krajów regionu napływają doniesienia o tym, że m.in. ataki wcale do końca nie ustały. Rynki są jednak nastawione umiarkowanie optymistycznie, cena baryłki ropy 9 kwietnia to ok. 98 dolarów. Dzień wcześniej, od razu po ogłoszeniu rozejmu, poziom optymizmu był jednak wyższy, bo cena ropy spadła do 96,5 dolara za baryłkę. Warto jednak mieć świadomość, jak niewiele trzeba, żeby gwałtownie wzrosła — 1 kwietnia wystarczyło jedno przemówienie Donalda Trumpa, żeby z ok. 100 dolarów za baryłkę tuż przed przemówieniem, cena niemal natychmiast wzrosła do ponad 108 dolarów.
Od ropy w tankowcu do benzyny i oleju napędowego w dystrybutorze jest długa droga — nadal nie wiadomo, czy zakontraktowaną, tańszą ropę uda się bez przeszkód rzeczywiście dostarczyć do rafinerii, które ją przetworzą.
Cieśnina Ormuz (zdj. ilustracyjne)
Cieśnina Ormuz (zdj. ilustracyjne)BEST-BACKGROUNDS / Shutterstock

Ropa już potaniała, paliwa jeszcze drożały

U największego hurtowego dostawcy paliw w Polsce ceny już po informacji o rozejmie z Iranem ceny początkowo wzrosły: 8 kwietnia za m sześć. standardowej benzyny Eurosuper 95 trzeba było zapłacić 5 505 zł, czyli o 55 zł więcej w porównaniu do poprzedniej ceny z 3 kwietnia. Olej napędowy Ekodiesel już w środę nieco staniał: m sześć. kosztuje 6 950 zł, przed świętami było to 6 988 zł. W czwartek Orlen ogłosił jednak obniżkę cen: olej napędowy Ekodiesel kosztuje teraz 6 803 zł za metr sześc., czyli o 147 zł mniej niż dzień wcześniej,a benzyna bezołowiowa Eurosuper 95 została przeceniona do 5 415 zł za metr sześc., czyli 90 zł mniej niż dzień wcześniej.
  • Ceny hurtowe są dziś o tyle ważne, że m.in. na ich podstawie, zgodnie z zapisami tzw. pakietu CPN (Ceny Paliw Niżej), minister energii tymczasowo ustala maksymalne ceny na stacjach. Na dzień 9 kwietnia zostały one ustalone na poziomie:
  • benzyna 95 — 6,27 zł/l (+6 gr w porównaniu do stawek na 8 kwietnia)
  • benzyna 98 — 6,88 zł/l (+6 gr)
  • olej napędowy — 7,83 zł/l (+4 gr)
Uwaga! Maksymalne ceny paliw na dany dzień ustalane są dzień wcześniej.
Jeśli nic poważnego się nie wydarzy, co mogłoby znów dodatkowo zaognić sytuację na Bliskim Wschodzie, to według szacunków ekspertów, paliwo zacznie tanieć za ok. tydzień do 10 dni. Sprzedawcy detaliczni będą się bronić, że muszą najpierw wyprzedać paliwo, które kupili drożej, chociaż kiedy podnoszą ceny, to że mają jeszcze paliwa ze starszych, tańszych dostaw, nie ma znaczenia. Wtedy tłumaczenie jest takie, że podwyżka cen wynika z tego, że na opłacenie kolejnych dostaw potrzeba więcej pieniędzy. Koszty ryzyka zawsze najłatwiej przerzucić na kierowców.
Na powrót do cen sprzed gorącej fazy konfliktu trzeba będzie, w najlepszym razie, poczekać jeszcze dłużej. Zablokowanie Cieśniny Ormuz nie jest jedynym powodem spadku podaży ropy. Na skutek działań wojennych z ostatnich tygodni uszkodzonych zostało wiele instalacji petrochemicznych, których odtworzenie trwać może miesiącami.
Cieśnina Ormuz otwarta dla statków Korei Południowej
Cieśnina Ormuz otwarta dla statków Korei PołudniowejCeltStudio / Shutterstock
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

To jest materiał Premium

Dołącz do Premium i odblokuj wszystkie funkcje dla materiałów Premium:

czytaj słuchaj skracaj

Dołącz do premium
Skrót artykułu