Nietrudno zgadnąć, że w czasie pandemii jeździ się znacznie lepiej. O korkach można wręcz zapomnieć. Jeśli już trafi się na zator, to jest on znacznie mniejszy niż jeszcze kilka miesięcy temu. Zmniejszenie ruchu nie oznacza jednak, że drogi całkowicie opustoszały. W końcu nie wszyscy mogą pracować zdalnie. Prócz aut prywatnych nie brakuje także pojazdów firmowych oraz ciężarówek.

Eksperci TomTom (osobny raport dla Warszawy przygotował także Yanosik) sprawdzili, jak zmieniał się ruch na drogach największych polskich miast miast (warto obejrzeć mapy miast – im ciemniejsze i czerwone drogi, tym większy ruch). Pod lupę wzięto kilkanaście miast i aglomeracji (Gdańsk, Gdynię i Sopot potraktowano łącznie). Sprawdzono nie tylko maksymalny dzienny poziom zatłoczenia, ale także zebrano wyniki z dobowego badania natężenia ruchu (dokładność do jednej godziny). Wydawać by się mogło, że wyniki łatwo przewidzieć. Nie zabrakło jednak niespodzianek.

Maksymalny dzienny poziom zakorkowania

  Białystok Bielsko Biała Bydgoszcz Katowice Kraków Łódź
Poniedziałek 9.03 52 proc. 36 proc. 65 proc. 42 proc. 97 proc. 83 proc.
Piątek 13.03 40 proc. 24 proc. 54 proc. 22 proc. 52 proc. 29 proc.
Poniedziałek 16.03 29 proc. 24 proc. 35 proc. 15 proc. 34 proc. 42 proc.
Piątek 20.03 29 proc. 21 proc. 32 proc. 16 proc. 32 proc. 39 proc.
Poniedziałek 23.03 31 proc. 21 proc. 32 proc. 15 proc. 27 proc. 39 proc.
Piątek 27.03 30 proc. 21 proc. 30 proc. 15 proc. 29 proc. 40 proc.
Poniedziałek 30.03 26 proc. 17 proc. 32 proc. 15 proc. 26 proc. 37 proc.
Piątek 3.04 28 proc. 18 proc. 28 proc. 14 proc. 30 proc. 39 proc.

Choć w Polsce (podobnie jak i w innych krajach) jeździ się coraz lepiej (rano szybciej dojedziemy do pracy i równie szybko wrócimy po południu), to jednak nietrudno o wrażenie, że ruch się ustabilizował. Od poniedziałku do piątku na drogach jest podobnie jak w okresie np. ferii zimowych. Ruch jednak nie zmalał na tyle, by sięgnąć poziomu notowanego np. w pierwszy dzień nowego roku. Obecnie w tygodniu roboczym jednak jeździ się łatwiej niż np. w weekendy w styczniu.

A co z weekendami? Okazuje się, że w pierwszy weekend kwietnia niemal we wszystkich badanych miastach ruch był jeszcze mniejszy niż w Nowy Rok. Nie zabrakło jednak wyjątków. Nieco więcej kierowców ruszyło na drogi Białegostoku (szczególnie w sobotę) i Poznania.

Maksymalny dzienny poziom zakorkowania

  Lublin Poznań Szczecin Trójmiasto Warszawa Wrocław
Poniedziałek 9.03 45 proc. 110 proc. 85 proc. 67 proc. 89 proc. 89 proc.
Piątek 13.03 27 proc. 42 proc. 54 proc. 47 proc. 60 proc. 57 proc.
Poniedziałek 16.03 23 proc. 29 proc. 32 proc. 33 proc. 26 proc. 32 proc.
Piątek 20.03 20 proc. 31 proc. 27 proc. 26 proc. 24 proc. 33 proc.
Poniedziałek 23.03 21 proc. 28 proc. 26 proc. 26 proc. 22 proc. 26 proc.
Piątek 27.03 20 proc. 27 proc. 28 proc. 24 proc. 25 proc. 29 proc.
Poniedziałek 30.03 21 proc. 30 proc. 27 proc. 28 proc. 26 proc. 28 proc.
Piątek 3.04 20 proc. 30 proc. 27 proc. 24 proc. 24 proc. 29 proc.

Osobną kwestią pozostaje ruch na drogach wylotowych. Z badań przeprowadzonych przez Yanosika wynika, że zmalała o połowę liczba wyjazdów z Warszawy do innych miast. Wśród docelowych miejsc podróży najwyżej w rankingu znalazły się takie miasta jak Łódź, Radom, Lublin oraz Kraków.

Foto: Yanosik / Yanosik;
Wyjazdy z Warszawy w czasie pandemii - cz 5

„Znaczny spadek w wyjazdach z Warszawy widać w pierwszych tygodniach epidemii. Dopiero pod koniec miesiąca sytuacja nieco się stabilizuje i częstotliwość wyjazdów jest mniej więcej na podobnym poziomie. Statystyki z trzeciego kwietnia dodatkowo potwierdzają, że próg wyjazdów ze stolicy został maksymalnie ograniczony. Tego dnia odnotowano minimalnie niższą wartość niż w piątek tydzień wcześniej. Porównując liczbę wyjazdów szóstego marca, kiedy to były pierwsze podejrzenia koronawirusa w Polsce, z trzecim kwietnia okazuje się, że łączna liczba wyjazdów ze stolicy spadła praktycznie o połowę: z około 48 tys. do 24 tys” – wyjaśnia Magda Zglińska z Yanosika.

Przy obecnie obowiązujących i przedłużonych ograniczeniach jednego możemy być pewni. Także po świętach będziemy mogli później wyjechać do pracy bez obawy o korki i spóźnienie. Do domu także wrócimy szybciej niż jeszcze kilka tygodni temu.