Shell nas zaskoczył. I to bardzo! Koncern znany przede wszystkim z wydobycia ropy naftowej i ogromnej, oplatającej całą kulę ziemską sieci stacji paliw stworzył projekt mający pobudzić rozwój elektromobilności — tak, Shell testuje własnego elektryka. Koncepcyjna platforma Triple 10 Challenge skrywa przełomowe rozwiązania, które mają sprawić, że miejskie auta na prąd będą znacznie prostsze w produkcji i serwisowaniu, lżejsze i o wiele tańsze. Powtórzmy: na prąd, nie na benzynę!
Samochód elektryczny Shella — kto pomógł go zaprojektować?
Za wprawianie w ruch ekologicznego prototypu Shell Triple 10 Challenge odpowiada napęd elektryczny opracowany wspólnie z firmą Empel Systems. Akumulator do tego miejskiego malucha dostarczyła z kolei firma RML, która była też odpowiedzialna za integrację wszystkich komponentów. Dzięki niej samochód Shella jest jednym organizmem i jeździ.
Shell Global
Struktura nadwozia elektryka Shella
Co można o nim powiedzieć? Niezwykle ciekawe są dane techniczne, ale do nich przejdziemy za chwilę. Zacznijmy od tradycyjnego, szybkiego omówienia wyglądu tego auta. Dużo do komentowania tu nie ma — jeśli wiecie, jak wyglądają BMW i3 (to oryginalne, nie nowa elektryczna "trójka"), Volkswagen ID. Polo i BYD Dolphin Surf, to dodajcie sobie w głowie te trzy modele et voila! Oto Shell Triple 10 Challenge z prostą bryłą, szerokimi listwami świetlnymi i gadżetami zwiększającymi zasięg, czyli: klamkami zlicowanymi z karoserią, aerodynamicznymi kołpakami i cyfrowymi lusterkami.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Ile czasu trwa ładowanie auta? Shell Triple 10 Challenge bije rekordy
Wygląd niczym nie zaskakuje, bo nie o popisy stylistyczne chodziło w tym projekcie. Auto Shella wygląda poprawnie po to, żeby nie odciągać uwagi od tego, co w nim najważniejsze. Najważniejsze jest bowiem to, co skrywa się pod tą zachowawczą i nieco generyczną karoserią.
Mowa o trzech "dziesiątkach" (tak, tych z nazwy):
- 1 10 km zasięgu na 1 kWh.
- 2 10-tonowy ślad węglowy w całym cyklu życia pojazdu.
- 3 10 minut ładowania od 10 do 80 proc. na publicznej stacji DC.
Shell Global
Przełomowa technologia Shella pozwoliła na zastosowanie wyjątkowo małego akumulatora
Te trzy "dziesiątki" to trzy filary projektu Shella. Projektując ten samochód, Brytyjczycy zamierzali osiągnąć właśnie te trzy cele: bardzo wysoką efektywność energetyczną, niski ślad węglowy i krótki czas postoju na trasie. Podobno to wszystko się udało i przy ładowarce o mocy 175 kW auto spędza dokładnie 9 minut i 54 sekundy (10-80 proc.). Shell nie ujawnił jeszcze dokładnych danych, więc ciężko nam się do tego odnieść.
Dlaczego Shell stworzył swój własny samochód?
Brytyjski koncern petrochemiczny chciał udowodnić producentom samochodów, że już teraz z elektryków można wycisnąć jeszcze więcej. Jak? Stosując zwiększający wydajność płyn chłodzący. Co za przypadek, że Shell akurat taki stworzył i ochrzcił go nazwą Recharge powiązaną z siecią szybkich ładowarek...
Shell Global
Kanister płynu chłodniczego Shella
Kluczowym elementem w tym projekcie jest właśnie nowatorski układ chłodzenia. Cylindryczne ogniwa baterii są tu bezpośrednio zanurzone w płynie dielektrycznym Shella, a to pozwala skuteczniej odprowadzać ciepło i utrzymywać stałą temperaturę nawet podczas intensywnego ładowania. Dzięki temu bateria może przez cały czas być doładowywana z maksymalną mocą, bo nie grozi jej przegrzanie.
Zalet jest więcej: chłodniejszy akumulator wydajniej przyjmuje energię pochodzącą z rekuperacji, a układ napędowy działa z większą sprawnością. Profit? Mniejszy rozmiar i masa baterii przy lepszej wydajności, dzięki czemu konstrukcja auta może być prostsza, lżejsza i tańsza w produkcji oraz naprawie. Shell może swoim rozwiązaniem rozpocząć erę wyjątkowo przystępnych cenowo miejskich elektryków. Jesteśmy na tak!
Shell Global
Shell Global
Shell Global
Shell Global
Shell Global