Wyprodukowana przez SSC North America Tuatara miała 10 października przebić barierę 500 km/h – nagłośniony przez media na całym świecie wynik to 331.15 mil/h, czyli 508,73 km/h. Rekord został ogłoszony na podstawie dwóch przejazdów na 7-milowym odcinku autostrady w Nevadzie. Tuatara przejechała go tam i z powrotem, żeby uniknąć wpływu wiatru i nierówności drogi. Z całego zdarzenia nakręcono film.

SSC Tuatara chce dowieść swojej szybkości

Po upublicznieniu wideo i szczegółowym jego przeanalizowaniu w środowisku mediów motoryzacyjnych pojawiły się wątpliwości, co do autentyczności rekordu. Chodzi o rozbieżności w prędkości pokazywanej na filmie oraz w czasie, w którym samochód przekraczał punkty orientacyjne na autostradzie. Producent Tuatary przyznał, że wystąpiły problemy z synchronizacją w wideo wyprodukowanym przez zewnętrzną firmę.

Nie poprzestał jednak na tym. SSC planuje powtórzenie bicia rekordu. Założyciel firmy Jerod Shelby w emocjonalnym oświadczeniu wideo opublikowanym w zeszły piątek przyznał: "Nieważne, co zrobimy w najbliższych dniach, aby obronić ten konkretny rekord, skaza pozostanie". Jarod Shelby nie jest spokrewniony z Carrollem Shelby, słynnym założycielem Shelby American, firmy produkującej sportowe Shelby Cobra.

Odpowiedzią na wątpliwości dotyczące sprzętu do pomiaru czasu podczas bicia rekordu – prędkości zostały zarejestrowane przy użyciu GPS – w drugim podejściu użyte mają być urządzenia różnych producentów, a ich przedstawiciele zostaną zaproszeni do monitorowania instalacji i użytkowania urządzeń. SSC nie podaje, kiedy mogłaby się odbyć następna próba bicia rekordu.