Może przejdźmy od razu do rzeczy. Golf R wyposażony jest w dwulitrowego, wzmocnionego turbosprężarką benzynowca z modelu GTI. O ile jednak w tym modelu rozwija on 210 KM, o tyle w wersji R aż 270 KM. Osiągi? 5,7 sekundy do setki (dotyczy 6-biegowej skrzyni manualnej, z automatem DSG jest o 0,2 s szybciej) i prędkość maksymalna wynosząca 250 km/h. Całkiem nieźle. Poprzednik Golfa R – model R32 z 250-konną V-szóstką – osiągał setkę w 6,5 s i też rozpędzał się do 250 km/h, spalając przy tym 10,7 l/100 km i emitując 259 g CO2/km. Model R jest nie tylko szybszy, ale także wyraźnie oszczędniejszy i bardziej ekologiczny – spala raptem 8,7 l/100 km i wypluwa z siebie 199 g CO2/km.Model R wyposażony jest w najnowszy napęd na cztery koła Haldex, który w pewnych warunkach potrafi przenieść 100% mocy na tylne koła. System ESP wzbogacono o tryb pracy „dla odważnych”, więc będzie można poszaleć na torze. A po czym można poznać R-kę? Po obniżonym o 25 mm zawieszeniu, unikalnym błękitnym kolorze, pięcioramiennych, 17-calowych obręczach, wielkich wlotach w przednim zderzaku i dwóch centralnych wydechach w tylnym zderzaku. Aha, są jeszcze inne tylne światła. Wewnątrz mamy sportowe fotele, kierownicę i pedały.