Kilka tygodni temu w Wolfsburgu miały miejsce tzw. otwarte drzwi. W ich ramach dilerzy i menedżerowie mogli podziwiać, co marka przygotowuje na następne kilka lat. Niespodzianki? No cóż, design zdążył się już skrystalizować i specjalnych zaskoczeń raczej nie będzie, a innowacje techniczne można policzyć na palcach jednej ręki. Jaka jest więc recepta na zwiększenie popytu?

Wolfsburg szykuje prawdziwą ofensywę crossoverów. Jej szczegóły, a zatem konkretne modele, nie są jeszcze do końca określone. Kluczem jest jednak modułowa platforma podwoziowa do aut z poprzecznie ustawionym silnikiem (MQB), umożliwiająca też zastosowanie napędu 4x4.

Volkswagen Tiguan coupé - Na pewno nie trzydrzwiowy

Dzięki niej można tworzyć auta o długości od mniej niż 4 do ponad 5 metrów. Wszędzie tam, gdzie będzie miało to sens, Wolfsburg chce zaproponować nawet trzy warianty nadwoziowe konkretnych modeli: standardowy, z większym rozstawem osi i coupé. I to właśnie w tym przypadku pojawiają się wątpliwości, bo crossovery coupé aż taką popularnością się nie cieszą, a gdy chodzi o 3-drzwiowe wersje, zainteresowanie kupujących to niemalże margines. Alternatywa dla Tiguana coupé to Passat SUV, ale i w tym przypadku rynkowy sukces nie jest wcale taki oczywisty. Wolfsburg zdecydował się nawet spytać potencjalnych klientów o to, które auto woleliby, ale naszym zdaniem większe szanse ma właśnie Tiguan – w końcu Passat Alltrack aż takim bestsellerem się nie okazał, a nie wiadomo do końca, czym SUV miałby się od niego różnić.

Volkswagen Tiguan coupe

Poza tym jest jeszcze coś: gdy zaproszonym do Wolfsburga gościom pokazano modele Tiguana coupé oraz jego przedłużonej wersji, pierwsze auto spodobało się natychmiast, drugie – niespecjalnie. Co prawda, wersja long, ze spiczastym „nosem”, przypominającym trochę schodzącego właśnie starego Tiguana, jest nastawiona głównie na rynek chiński, ale ma trafiać także do salonów sprzedaży w Europie. Skoro tak, to musi podobać się również tu.

Volkswagen Tiguan coupé już od 2017 roku?

W przypadku coupé problem leży nie w stylistyce, lecz w czystej ekonomii. Po skrupulatnym przeliczeniu wszystkich kosztów związanych z wprowadzeniem nowego modelu do produkcji buchalterom z Wolfsburga wyszło, że marża na tym aucie nie będzie większa niż 3 proc. A to oznacza niestety, że jest ona bardzo blisko progu opłacalności.

Jeśli zarząd, do spółki z inżynierami, jeszcze nad tym projektem popracuje, jest szansa na wprowadzenie do sprzedaży kolejnej wersji Tiguana, która od podstawowej odmiany różniłaby się nie tylko nowym ukształtowaniem tylnej części nadwozia. Według odwiedzających Wolfsburg wersja coupé byłaby stylistycznie mocno zbliżona do... koncepcyjnego Tiguana, zaprezentowanego w 2015 roku. Przód otrzymałby najpewniej trochę mniej chromu, a tył zostałby bardziej spłaszczony, niż można by się było spodziewać – dach i słupki C miałyby nadać autu dynamiczny, sportowy charakter.

Za Tiguanem coupé przemawia jeszcze jeden argument: na podobne pojazdy zdecydowali się też inni konkurenci. Pytanie tylko: czy te argumenty wystarczą?

Volkswagen Tiguan coupé - naszym zdaniem

Afera dieslowska sprawiła, że VW ogląda każde euro przed wydaniem. Pewne jest, że powstanie tylko jeden SUV, ponieważ na więcej projektów brakuje teraz pieniędzy – Passat SUV (od 2019 roku) lub Tiguan coupé (od 2017). Decyzja jeszcze nie zapadła.