Japoński producent odwołuje się do czasów, gdy jego modele występowały jeszcze pod nazwą Datsun. Najsłynniejszy przedstawiciel to Datsun 240 Z, pokazany po raz pierwszy jesienią 1969 roku. Zaprojektował go zresztą Albrecht hrabia Goertz, twórca legendarnego BMW 507. Auto napędzał 150-konny V6, pozwalający przyspieszyć je od 0 do 100 km/h w niecałe 9 sekund.Teraz Datsun 240 Z odrodzić ma się pod postacią Nissana Z, którego przewidywanym terminem wejścia do sprzedaży jest rok 2002. Dwa lata temu Japończycy pokazali pierwszy model studyjny Z podczas salonu w Detroit. Auto zaprojektowano w studiu stylistycznym Nissana w Kalifornii. Długa maska, zwarty tył, krótkie zwisy to recepta na klasyczne coupé. Fani byli zachwyceni.Także najnowsze, zaprezentowane podczas tegorocznego salonu w Detroit studium Nissana Z - efekt współpracy designerów z Japonii i Kalifornijczyków - zaprojektowane zostało zgodnie z zasadą, że mniej znaczy więcej. Mierzący 4,32 m długości samochód sportowy jest bardzo podobny do pierwszego modelu studyjnego. Do seryjnej produkcji wejdzie w bardzo zbliżonej postaci. Oprócz ekstrawaganckich obłości uwagę zwraca duży rozstaw osi i kół oraz wysoko umieszczona linia okien. Przy bliższej obserwacji dostrzega się wyrafinowane detale - oryginalnie ukształtowane tylne światła i klamki, logo Z - i brak niektórych elementów, typowych dla zdeklarowanych sportowców, jak choćby spoilera. Ten brak jest zamierzony i wychodzi na dobre harmonijnej, płynnej linii samochodu.Atrakcyjny wygląd podkreśla inny spektakularny element - siedmioramienne, 20-calowe obręcze kół z lekkiego stopu z niskoprofilowymi oponami o rozmiarze 255/35 R 20 z przodu i 275/35 R 20 z tyłu.Projektantom i inżynierompostawiono zadanie, by nowy model posiadał geny Z - "Z DNA", które japoński producent rozumie jako kombinację pasji, osiągów, użyteczności i wysokiej wartości, które cechowały wszystkie dotychczasowe modele spod znaku Z. W nowoczesnym wydaniu dorzucono do tego jeszcze design i trwałość.To wszystko potencjalnemu klientowi zaoferowane zostanie - zgodnie z zapewnieniami nowego szefa Nissana Carlosa Ghosna - za niewygórowane pieniądze. Wstępne ramy, w których zmieści się cena modelu Z, zostały już określone. Sportowe coupé kosztować ma mniej niż 30 tysięcy dolarów, oczywiście w Ameryce.Pod maską zainstalowano 3,5-litrowy V6 rozwijający moc co najmniej 260 KM. Ten silnik zapewnić ma osiągi odpowiadające oczekiwaniom odbiorców samochodów sportowych:rozpędzić Nissana od startu do "setki" w niecałe 6 s. Napęd przenoszony jest na tylną oś za pośrednictwem sześciobiegowej przekładni manualnej lub pięciostopniowej automatycznej. Wnętrze zaprojektowano dla dwóch osób, z tyłu pozostawiając miejsce na bagaż. Urządzenie zorientowane na zapewnienie komfortu prowadzenia podkreśla sportowy charakter samochodu. Panuje tu atmosfera nowoczesnego minimalizmu. Kokpit prezentuje chłodny, "techniczny" styl, zaakcentowany zastosowaniem metalowych powierzchni i skóry. Dźwignie są krótkie i masywne, okrągłe srebrno-czerwone zegary wystają z deski rozdzielczej. Tak Nissan wyobraża sobie miejsce pracy kierowcy w nowym stuleciu.Nie odmawia też jemu ani jego towarzyszowi niczego, co w ostatnich czasach wymyślono dla poprawy bezpieczeństwa pasywnego i aktywnego. Cztery poduszki powietrzne i ABS to ekwipunek absolutnie obowiązkowy, samochód wyposażony jest także w system usprawniający hamowanie (asystent) oraz układ konstroli stabilności ESP.Nissan Z bazować będzie na platformie opracowanej wspólnie z Renault. Silnik umieszczony jest wzdłużnie z przodu, napęd przekazywany na tylne koła. Tę samą płytę podłogową Francuzi zamierzają wykorzystać później do produkcji własnego samochodu sportowego. Nissan natomiast planuje skonstruowanie odkrytej wersji modelu Z. Termin pojawienia się kabrioletu nie został dotychczas podany.