To jeden z najbardziej znienawidzonych fotoradarów w Polsce — niszczony siekierą, oblewany farbą i demontowany raz za razem. Zapytaliśmy GITD wprost, dlaczego urządzenie, które więcej czasu spędza w serwisie niż na słupie, wciąż wraca na miejsce.
Posłuchaj artykułu
00:00/00:00
Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy
Auto Świat/CANARD
Fotoradar przy ulicy Aleje Jerozolimskie 239 był już niszczony cztery razy. Teraz znów jest w naprawie
Fotoradar w Alejach Jerozolimskich 239 w Warszawie jest rekordzistą, jeśli chodzi o liczbę nakładanych mandatów. To efekt połączenia kilku czynników: stoi on na szerokiej, wielopasmowej wylotówce z miasta, która zachęca do szybszej jazdy, mimo obowiązującego ograniczenia do 50 km na godz. Dodatkowo limity prędkości w Alejach Jerozolimskich zmieniają się na dłuższym odcinku, co bywa nieintuicyjne dla kierowców. Dochodzi do tego ogromne natężenie ruchu oraz nowoczesna konstrukcja urządzenia, które obejmuje kilka pasów jednocześnie i skutecznie kontroluje cały strumień pojazdów — w efekcie nawet niewielki odsetek kierowców jadących za szybko przekłada się na tysiące wykroczeń miesięcznie.
Ile już kosztowały naprawy fotoradaru z Alej Jerozolimskich 239?
Jak dowiedzieliśmy się od Wojciecha Króla, rzecznika prasowego GITD, naprawy fotoradaru z powodu wandalizmu pochłonęły już ponad 130 tys. zł, ale jak zapewnia, wydatki te nie obciążają budżetu państwa, ponieważ są pokrywane przez ubezpieczyciela. Mimo wszystko widać jak na dłoni, że jest to najczęściej niszczony fotoradar w Polsce, co podnosi ryzyko kolejnej usterki, a tym samym zwiększa kwotę składki ubezpieczeniowej. Oto kalendarium wydarzeń:
Listopad 2024 — montaż urządzenia
Luty 2025 — pierwsze poważne uszkodzenie
17 kwietnia 2025 — ponowny montaż po naprawie
18 kwietnia 2025 — kolejne zniszczenie, dzień po uruchomieniu
23 grudnia 2025 — powrót fotoradaru z systemem monitoringu
3 stycznia 2026 — oblany farbą (bez wyłączenia z eksploatacji)
29 marca 2026 — ponowne uszkodzenie i demontaż
Rzecznik GITD dodaje, że na razie nie wiadomo, ile będzie kosztować naprawa ostatniego zniszczenia — trwa jeszcze szacowanie kosztów. Atakiem tym zajmuje się Komisariat Policji Warszawa Ursus, który poszukuje sprawców tego zniszczenia. Monitoring zamontowany w grudniu miał odstraszyć wandali, ale okazał się on nieskuteczny.
Jak ustaliliśmy, Główny Inspektorat Transportu Drogowego jednak nie zamierza wycofywać się z tego newralgicznego punktu Warszawy. Pomimo kolejnych aktów wandalizmu urządzenie zostanie przywrócone do pracy po zakończeniu napraw.
Zniszczony fotoradar ustawiony na Al. Jerozolimskich przy numerze 239 zostanie ponownie zamontowany po wykonaniu niezbędnych napraw. Obecnie nie planuje się zmiany jego lokalizacji
— potwierdza Wojciech Król, rzecznik prasowy GITD w komentarzu przesłanym do redakcji "Auto Świata".
Dlaczego fotoradar z Alej Jerozolimskich 239 stoi w tym miejscu?
To stanowisko kończy spekulacje, jakoby urządzenie miało zostać przeniesione w inne miejsce po serii zniszczeń. Ponadto GITD podkreśla, że wybór lokalizacji nie był przypadkowy. Decyzja o postawieniu fotoradaru została podjęta we współpracy z Zarządem Dróg Miejskich w Warszawie oraz policją.
Jak informuje Król, w miejscu, gdzie stoi fotoradar, konieczne było uspokojenie ruchu i ograniczenie nadmiernych prędkości ze względu na realne zagrożenie bezpieczeństwa.
Fotoradar na Alejach Jerozolimskich jest sławny, ponieważ robi rekordową liczbę zdjęć i jest... rekordowo często niszczony. Na zdjęciach drugi z czterech aktów wandalizmu w ciągu 1,5 roku działaniaŹródło: Posty/RASP
Dlaczego w miejscu fotoradaru jest ograniczenie do 50 km na godz.?
Na koniec GITD przypomina, że nie odpowiada za organizację ruchu ani za obowiązujące ograniczenia prędkości. To odpowiedź na zarzuty kierowców, którzy uważają, że ograniczenie do 50 km na godz. w tym miejscu jest nieadekwatne do charakteru drogi.
Główny Inspektorat Transportu Drogowego nie zarządza ruchem na drogach, tym samym nie ma wpływu na infrastrukturę drogową ani wprowadzane limity prędkości
— podkreśla Wojciech Król.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco!
Obserwuj
nas w Google.