Jak znaleźć możliwie jak najtańsze radio samochodowe, które nie będzie elektronicznym złomem? Na radio samochodowe wystarczy już niecałe 40 zł. Tyle kosztują na aukcjach najtańsze urządzenia. Za produkt znanych od lat i renomowanych marek trzeba przeznaczyć co najmniej 5 razy więcej. Niska cena nie bierze się znikąd. Im tańsze radio samochodowe, tym większe ograniczenia i gorsze rozwiązania.

Pobór prądu: kwestia kluczowaWybierając radio trzeba bardzo uważać, by nie trafić na sprzęt, który nawet przy prawidłowym podłączeniu i wyłączeniu (kable zasilania podłączone oddzielnie, by z radia korzystać tylko gdy przekręcimy kluczyk w stacyjce) będzie pobierał dużo prądu, np. 100 mA lub więcej. A im większy pobór prądu, tym szybciej rozładuje akumulator. A jak to sprawdzić? Jedyna realna możliwość to przetestować w sklepie. O ile sprzedawca będzie miał miernik pod ręką.

MP3? Tak, ale z ograniczeniamiNiemal wszystkie tanie produkty dostosowano do odtwarzania MP3. Bardzo dobrze, ale zwykle odtwarzanie MP3 jest w bardzo ograniczonym zakresie. Zwykle nie ma możliwości przeglądania katalogów z nagraniami. To oznacza, że przykładowo 1000 nagrań z kilkunastu katalogów zostanie wczytanych jako jedna lista. Nie łatwo zatem będzie znaleźć najbardziej ulubione pliki audio. Marnym pocieszeniem może być możliwość wybrania numeru pliku (np. 567), by odtworzyć w pierwszej kolejności. Stąd polecamy znaleźć taki sprzęt, w którym dodano funkcję zmiany odtwarzanych folderów.

Karty SD i USB: uwaga na pojemność!To, że urządzenie wyposażono w czytnik kart SD i gniazdo USB nie oznacza jeszcze, że rozpozna każdą podłączoną pamięć. Wciąż są dostępne radia, które dostosowano do kart SD o pojemności nie większej niż 2 GB (nośniki o większej pojemności są oznaczone skrótem SDHC). Mogą być również problemy z rozpoznaniem USB o pojemności większej niż 2 GB. Jeśli rzadko będziemy korzystać z muzyki MP3 na nośnikach, to żaden problem. Jeśli jednak na co dzień używamy obszernego muzycznego archiwum na kartach czy USB o większej pojemności, to wówczas trzeba poszukać lepszego sprzętu.

Odbiornik radiowy: szumofonTunery w chińskich konstrukcjach to prawdziwa zmora dla użytkowników. Nie trudno natknąć się na sprzęt, który w dłuższej podróży na niewiele się przyda. Im dalej od nadajnika radiowego, tym jakość odbioru będzie dramatycznie spadać (jedyna rada: umówić się ze sprzedawcą na wymianę radia na inny model jeśli wystąpią kłopoty z odbiorem rozgłośni). Stąd pogardliwie określa się chińskie konstrukcje mianem szumofonów. A to nie koniec niespodzianek.

W najtańszych produktach nie ma RDS! A brak RDS to nie tylko rezygnacja z wyświetlania nazw rozgłośni. To także problem z odbiorem rozgłośni, które nadają na różnych częstotliwościach zależnie od regionu kraju. Podczas podróży trzeba zatem regularnie przeszukiwać pasmo, by znaleźć ulubioną stację.

Bardzo ubogie wyposażenieWiększość taniego sprzętu to modele bez odtwarzacza płyt CD. Zamiast niego stosuje się czytnik kart pamięci i wejście USB. I oszczędza na pozostałym wyposażeniu. Nie trudno trafić na radia z dwukanałowymi wzmacniaczami, byle tylko obniżyć cenę o kilka złotych. Oszczędza się także na regulacji audio. Często brakuje oddzielnej regulacji tonów. Zamiast tego uproszczona korekcja dźwięku: kilka zaprogramowanych efektów, które zazwyczaj są do niczego.

Zdarza się, że sprzęt nie ma nawet złącz ISO. Do ceny zakupu trzeba zatem jeszcze doliczyć kilka złotych na kostki ISO i poświęcić chwilę czasu na przygotowanie wiązki połączeniowej. To wszystko daje realne oszczędności importerowi, gdyż może obniżyć cenę radia do minimum. Czasami nawet absurdalnego minimum.

Kiepsko gra?Oszczędności na wzmacniaczu, korekcji dźwięku, przetworniku audio i pozostałych podzespołach przekładają się na jakość dźwięku. Audiofile pogardliwie twierdzą, że tani sprzęt gra „plastikowo”. W bardziej zrozumiałym języku: brzmienie jest nienaturalne. Zwykle tony wysokie są jednostajne, piskliwe i bardzo nieprzyjemne. Środek pasma, czyli np. popisy wokalistów czy głosy prowadzących programy w radiu są bardzo nienaturalne, niezbyt zrozumiałe i nieprzyjemne. Tony niskie zwykle są uwypuklone, co daje złudne uczucie, że „radio gra mocnym basem”. To często efekt zaprogramowanej fabrycznie charakterystyki dźwięku podobnej do korekcji loudness.

Jaka firma?Zwykle bardzo tani sprzęt to produkty kompletnie nieznanych marek, choć zdarzają się też radia, na których nie ma żadnego firmowego logo. Które wybrać? Produkty bez żadnego logo skreślić od razu. W przypadku egzotycznych firm warto sprawdzić importera. W jaki sposób?

Dobry przedstawiciel powinien mieć swoją stronę w internecie i serwis. Na reputację pracuje się długo, więc lepiej stawiać na firmy obecne na rynku co najmniej kilka lat i zapewniające dostęp do usług serwisowych na terenie całego kraju. Zdarzają się bowiem „akcje”, czyli jednorazowe ściągnięcie kontenera z Chin wypełnionego nadzwyczaj tanim sprzętem kompletnie nieznanej marki. Po sprzedaniu wszystkiego nieznana marka szybko znika z rynku. Gdy radio się popsuje, może trafić tylko na elektro złom, jeśli nikt nie podejmie się naprawy.

Brak ochrony przed kradzieżą

Na wszystkim da się oszczędzić. Takie na zabezpieczeniach. Zazwyczaj brakuje także zdejmowanego panelu przedniego. Najwyraźniej chińscy konstruktorzy uznali, że złodzieje znają wartość sprzętu i omijają go szerokim łukiem.