Bugatti każdą nową wersję modelu Veyron poświęca kolejnej osobie. Tym razem jest to Jean, a właściwie Gianoberto Carlo Rembrandt Ettore Bugatti, syn założyciela legendarnej marki samochodów. Miał on swój udział w powstaniu Bugatti Type 41. Do modelu Royale zaprojektował większość elementów karoserii, pracował przy nadwoziu roadstera typ 55 i coupé 57 SC Atlantic. W 1936 roku ojciec przekazał mu prowadzenie firmy, gdy miał tylko 27 lat. Niestety, trzy lata później zginął w wypadku.

Model niosący jego imię wywodzi się z otwartego Grand Sport Vitesse i ma 1200 KM, które zapewnia ośmiolitrowy silnik W16 z czterema turbosprężarkami. Inspiracja nadwozia i wnętrza wywodzi się z modelu Atlantic, który używał Jean Bugatti, nazywanego La Voiture Norie (czarny wóz). Był jednym z czterech wyprodukowanych egzemplarzy typ 57 z kompresorem i z aluminiowym nadwoziem. Napędzany był ośmiocylindrowym rzędowym silnikiem o pojemności skokowej 3257 cm3 o mocy 200 KM i w wersji coupé mógł rozwijać prędkość maksymalną 200 km/h. Było to auto przystosowane do jazdy w normalnym ruchu drogowym. W 1944 roku fabryka w Molsheim została zbombardowana i ten unikat przepadł bez wieści. Do dzisiaj przetrwały natomiast dwa inne egzemplarz wyprodukowane w latach 1936-1938.

Karbonowe nadwozie nowoczesnego Veyrona jest czarne, maska chłodnicy z tradycyjna podkową pokrytą platyną, podobnie jak i logo EB. Czarne obręcze kół maja efekt diamentowy. Podpis Jeana Bugatti wyryto laserem na korkach wlewu paliwa i oleju. Wnętrze pokrywa bezowa i brązowa skóra, tak jak w oryginale. Czekoladowo-brązowe są natomiast fotele siedzeń, górna część deski rozdzielczej, koło kierownicy i boczki w drzwiach.

Już przyzwyczailiśmy się do faktu, że Bugatti przygotowuje limitowane wersje tylko w jednym egzemplarzu. Tym razem jednak Jean Bugatti powstanie w trzech egzemplarzach, wycenionych na 2,28 mln euro. Do tego należy doliczyć jeszcze obowiązkowy podatek.