Kiedyś największym problemem był oczywiście sprzęt. Nie tak dawno dobry tester mógł kosztować nawet tyle, co przyzwoity samochód. Teraz jest znacznie taniej. Przede wszystkim na giełdach samochodowych i na portalach aukcyjnych wybór urządzeń mających umożliwić obsługę nowoczesnych, skomputeryzowanych aut jest olbrzymi. A ceny? Całkiem przystępne!

Nowe auta zwykle same wiedzą, co im dolega

Najtańsze skanery diagnostyczne pozwalające wyłącznie na odczyt kodów usterek zapisanych w pamięci sterownika silnika kosztują zaledwie kilkadziesiąt złotych! Za taką cenę dostaniemy urządzenie, które powinno być kompatybilne z autami wyposażonymi w złącza diagnostyczne standardu EOBD (większość sprzedawanych w Europie samochodów od rocznika 2001). W przypadku starszych pojazdów (ale takich, które mają jakąkolwiek diagnostykę pokładową) konieczne są testery przeznaczone do konkretnych modeli. Proste urządzenia wyświetlają tylko kod usterki.

Żeby dowiedzieć się, co on oznacza, trzeba porównać odczytaną wartość z tabelami zawierającymi opisy kodów. Jest to o tyle niewygodne, że aktualny spis kodów dla standardu EOBD obejmuje ponad 8500 pozycji! Co gorsza, w ramach tego standardu obowiązuje aż 9 różnych protokołów transmisji danych. Tanie testery obsługują tylko niektóre spośród nich. Droższe są interfejsy podłączane do komputera lub bardziej zaawansowane testery, przy użyciu których od razu otrzymujemy odkodowaną informację o usterce.

Takie urządzenia, poza odczytem kodów usterek, pozwalają również na monitorowanie w czasie rzeczywistym parametrów pracy silnika oraz osprzętu samochodu. W zależności od modelu auta można dzięki nim odczytać ponad 1000 różnych wartości, takich jak choćby temperatury poszczególnych podzespołów, obroty silnika, parametry elektryczne osprzętu czy chwilowe zużycie paliwa.

Korzystanie ze skanerów diagnostycznych jest całkowicie bezpieczne, pod warunkiem że są to przyzwoicie wykonane urządzenia, zgodne zestandardem EOBD. Podróbki niewiadomego pochodzenia, bez odpowiedniego oprogramowania, mogą doprowadzić do uszkodzenia samochodu!Za to najbardziej zaawansowane urządzenia, takie które pozwalają nie tylko na odczyt, ale też na zmianę parametrów sterowników, zupełnie nie nadają się do użytku amatorskiego.

Przy ich użyciu, nie mając odpowiedniej wiedzy, można bardzo dużo zepsuć. Wystarczy jedno niewłaściwe kliknięcie i katastrofa gotowa. I to nie w świecie wirtualnym, ale w rzeczywistości! Jednak pokusa jest duża, gdyż tego rodzaju sprzęt można kupić już za kilkaset złotych!

Jak działają skanery diagnostyczne?

Żeby zobrazować działanie typowego skanera, wykonaliśmy mały test. Wyciągnęliśmy jedną z wtyczek okablowania silnika. Układ diagnostyki pokładowej zareagował prawidłowo: na tablicy przyrządów zapaliła się żółta kontrolka błędu elektroniki silnika (tzw. kontrolka MIL - Malfunction Indicator Lamp). Następnie podłączyliśmy do umieszczonego w aucie gniazda EOBD skaner diagnostyczny (laptop z interfejsem EOBD). Urządzenie bez problemów rozpoznało, że brakuje sygnału z czujnika położenia wałka rozrządu.

Korzystając z różnych zakładek menu programu, mogliśmy ponadto na bieżąco kontrolować różne parametry pracy silnika, w tym m.in.:- chwilowe zużycie paliwa, - temperaturę cieczy chłodzącej, - prędkość samochodu, - obroty silnika, - temperaturę powietrza.

Te i inne parametry można oczywiście monitorować również w czasie jazdy. Podłączenie skanera nie wpływa w żaden sposób na pracę sterownika!

Tanio, ale trzeba uważać

Wybór urządzeń dostępnych m.in. na aukcjach internetowych jest olbrzymi. Trzeba jednak uważać, bo poza uczciwymi handlowcami sprzedającymi markowy sprzęt spotkać możnaoszustów oferujących podróbki wyposażone w pirackie oprogramowanie. Bardzo często sprzedawane są także interfejsy bez oprogramowania, o czym często nie wspomina się w opisach aukcji. Przed dokonaniem zakupu warto szczegółowo wypytać sprzedawcę i upewnić się, czy sprzęt sprosta oczekiwaniom.

Hamownia w laptopie? To możliwe!

Rozbudowane skanery EOBD mogą się przydać nie tylko do diagnostyki. Ciekawe możliwości oferuje np. oprogramowanie PowerDyn (www.obd-2.de). Wykorzystując dane pobierane z sensorów samochodu, oblicza ono moc i moment obrotowy silnika. Przy zachowaniu zalecanych warunków pomiarów można osiągnąć zadziwiająco precyzyjne wyniki - zbliżone do uzyskiwanych w prostych hamowniach podwoziowych.

Do użycia programu niezbędne jest okablowanie EOBD oraz laptop. Przed rozpoczęciem pomiarów trzeba wprowadzić dane samochodu (m.in. rozmiar opon, współczynnik oporu aerodynamicznego i przełożenia skrzyni biegów) oraz informacje dotyczące warunków meteorologicznych w trakcie testu. Następnie wielokrotnie, w tę i z powrotem, pokonujemy ten sam odcinek drogi - program zadba o resztę. Cena: 75 euro.

Podsumowanie - Możliwość samodzielnego kontrolowania tego, co dzieje się z naszym samochodem, jest kusząca.

Tanie, ale markowe testery EOBD to sposób, żeby nie dać się nabrać w nieuczciwym warsztacie. Zanim usłyszymy diagnozę mechanika, możemy samodzielnie sprawdzić, co prawdopodobnie autu dolega. Warto jednak pamiętać, że tester to tylko narzędzie.

Bez odpowiedniego przygotowania prawidłowa interpretacja jego wskazań jest niemożliwa - urządzenia informują jedynie w przybliżeniu, gdzie szukać ewentualnych usterek. Interfejsy pozwalające modyfikować ustawienia sterowników są w rękach przeciętnego użytkownika auta wręcz niebezpieczne!