Test długodystansowy Mazdy 3: sprawdziliśmy, czy Mazda nadal trzyma się mocno
rrybicki, autor: Piotr Wróbel, wydanie: 43/11, 01.02.2012SPONSOROWANE:
- Tani kredyt na samochód
- Poznaj Peugeota 208
- Skoda Citigo bez tajemnic
- Skoda Superb: powyżej średniej
- Tanie części tylko u nas!
Wyposażenie: Metalic, Alufelgi, Centralny zamek, Elektryczne szyby, Immobilizer, ...
Wyposażenie: Metalic, Centralny zamek, Elektryczne szyby, Immobilizer, Wspomaganie kierownicy, ABS, Układ ESP,
Sonda
Auta niewielu producentów wypadają dobrze w naszym teście długodystansowym. Dwa modele w pierwszej piątce – to wynik, jakiego nikomu poza Mazdą nie udało się osiągnąć. Nic więc dziwnego, że oczekiwania wobec Mazdy 3 były wysokie
Sukces jest sexy. Sprawia, że wciąż ma się ochotę na więcej i więcej. Kiedy więc dwa lata temu do naszej floty aut długodystansowych dołączyła Mazda 3, oczekiwania były ogromne. Wcześniej dwoje z jej „rodzeństwa” – kompaktowy van oznaczony cyfrą „5” oraz pozycjonowana w klasie średniej „szóstka” – uplasowało się na samym szczycie rankingu testów długodystansowych. Lokaty – odpowiednio: trzecia i pierwsza. Byliśmy zatem bardzo ciekawi, czy „trójka” również zapracuje na ocenę celującą.
Na odpowiedź musieliśmy poczekać niecałe 24 miesiące. Dziś już wiemy, że doskonałe wyniki Mazd nie są dziełem przypadku. Dość powiedzieć, że podczas tego testu głównym tematem naszych rozmów był... niebieski lakier japońskiego auta. Bo o czym można mówić, skoro nic się nie popsuło? Przy przebiegu 62 089 km musieliśmy wymienić przednie klocki hamulcowe. I tak wytrzymały długo, zwłaszcza że sztywne zawieszenie i bezpośredni układ kierowniczy zachęcały do dynamicznej jazdy.
Pojazd jest cudownie lekki w prowadzeniu – potwierdza dziennik testowy. Warto nadmienić, że wpisów w podobnym tonie było dużo więcej. O wiele skromniej wygląda natomiast lista napraw. Do ASO zaglądaliśmy w zasadzie tylko przy okazji przeglądów okresowych. Pod koniec testu zaczął „głupieć” wyświetlacz radia, a po przejechaniu 82 987 km wymieniono wentyle oraz czujniki ciśnienia we wszystkich oponach. Co ciekawe, żaden z nich nie był uszkodzony. Cóż, typowy zabieg profilaktyczny.
>>> Test długodystansowy Volkswagena Golfa 1.4 TSI: sprawdziliśmy jak dobry naprawdę jest Golf?
W drodze na końcowy demontaż „trójka” pożegnała nas miganiem kontrolki airbagów. Jak się później okazało, był to fałszywy alarm. Mówiąc krótko: drobnostki. Poważne defekty, kosztowne niespodzianki? Brak. Nie mogło się – rzecz jasna – obejść bez kilku zastrzeżeń natury czysto „testowej”. Weźmy na przykład 1,6-litrowego benzyniaka o mocy 105 KM, który co prawda ochoczo wkręcał się na obroty, ale napędzanie Mazdy przychodziło mu z wyraźnym trudem. Gdzie podziały się obiecane konie mechaniczne? – retorycznie spytał jeden z testujących.
Rozczarowani byliśmy tym bardziej, że zawieszenie „trójki” dawało podczas szybkiego pokonywania zakrętów mnóstwo swobody i spokojnie poradziłoby sobie z większą mocą.
Zastrzeżenia mieliśmy także do krótkiego zestopniowania pięciobiegowej przekładni. W trakcie szybkiej jazdy spalanie z łatwością przekraczało barierę 10 l/100 km. Średnia z całych 100 tys. km to 9,6 l/100 km – dużo jak na kompakt z wolnossącym silnikiem 1.6. Ewidentnie brakuje tu szóstego biegu – zaznaczył jeden z redaktorów.
Także komfort resorowania okazał się niewystarczający. Problem stanowiły zwłaszcza krótkie nierówności, które bez większych przeszkód docierały do... pleców kierowcy i pasażerów. Nieco mniej zgodnie oceniono układ kierowniczy: osoby o zapędach wyścigowych były wniebowzięte, natomiast spokojniej nastawieni testujący uznali, że Mazda zbyt nerwowo reaguje na zmiany kierunku.
Co poza tym? Cóż, o ile krótkie przełożenia skrzyni biegów nie przypadły nam do gustu, o tyle ocena pracy samego lewarka była zgoła odmienna. Niczym dżojstik – potwierdza dziennik testowy. – Chyba w żadnym innym samochodzie zmiana biegów nie sprawia tyle radości.































