Gdy w 2009 r. odbyła się pierwsza edycja Baja Carpathia (wtedy Baja Polonia), na starcie stanęło 18 zawodników, a ukończyło zaledwie 10. Od tamtej pory impreza ewoluowała, a jej ranga stale rośnie. Urozmaicone i długie odcinki są magnesem dla międzynarodowej stawki cross-country.

Zawody były Mistrzostwami CEZ (Central Europe Zone), Polski, Węgier, Czech i Słowacji i właśnie z tych krajów pochodziły załogi 32 samochodów stojących na starcie. Rajd rozpoczął się krótkim prologiem z wieloma hopami i zakrętami. Do pokonania były trzy okrążenia toru, dzięki czemu przejazdy zazębiały się i momentami można było podziwiać wyścig równoległy. Najlepszy czas osiągnął Miroslav Zapletal.

W sobotę rozegrano cztery odcinki specjalne (dwa jechane dwukrotnie), podzielone przerwą serwisową na pętle. Pierwsza sekcja to krótka, 3,5-kilometrowa, szutrowa droga fragmentami prowadząca przez las. Najlepszy czas osiągnął tu, jadący Nissanem Pickupem Erik Korda. Kolejny oes, już 87 km po leśnych szutrach i piaszczystych drogach, był dużo większym wyzwaniem i zebrał pierwsze żniwo.

Z rywalizacji odpadli: Żyła, Wasiak, Bela i Porizek. Najlepszy na tej próbie okazał się Zapletal (1 h 8 min 27 s), który osiągnął średnią prędkość 76 km/h i wygrał z Szalayem o 1 min i 26 s, zaś z Kordą o 2 min i 20 s. Świetną jazdą popisał się Paweł Molgo, który był najszybszy wśród samochodów T2 i stracił do Czecha tylko 11 min. Druga pętla rozpoczęła się krótszym oesem, który tym razem okazał się niezwykle pechowy dla znanego z rajdów WRC Erika Kordy. Jego Nissan przy prędkości około 80 km/h wypadł na zakręcie z trasy i uderzył tyłem w drzewo.

Mimo braku 1/4 tylnej części samochodu (łącznie z kołem) Węgier dojechał do mety. Z dalszej rywalizacji musiał się jednak wycofać, bo Pickupa nie udało sie odbudować. Ostatni oes tego dnia na swoje konto zaliczył Karoly Fazekas w benzynowym BMW X5 (1 h 15 min 24 s). Drugi przejazd ze względu na zniszczoną nawierzchnię okazał się trochę wolniejszy.

W czołówce było ciasno – kolejne trzy lokaty zajęli Zapletal, Szalay i Lukacs. Drugi dzień rywalizacji upłynął pod dyktando Miroslava Zapletala, który wygrał wszystkie 4 oesy. Podobnie jak dzień wcześniej wytyczono dwie sekcje nieznacznie różniące się od poprzednich. Krótszy oes zastąpiono nowym, ale o podobnej charakterystyce, dłuższy zaś skrócono o 8 km i odwrócono kierunek jazdy.

O ile pierwsza pozycja była nieosiagalna, to o drugie miejsce zaciekle walczyli Węgrzy. Na zmianę notowali lepsze czasy, ale w efekcie na ostatnim przejeździe Balzas Szalay w Oplu Antarze RR zdobył przewagę i o 9,5 s wyprzedził Karoly’ego Fazekasa. Walkę z czołówką próbował nawiązać Włodzimierz Grajek (4. w poprzedniej eliminacji RMPST Rabakoz Kup), ale problemy techniczne i kary czasowe spowodowały spadek w kalsyfikacji generalnej na odległe miejsce.

Najszybszy polski kierowca – Konrad Sobecki w Pajero serwisowanym przez Offroadsport.cz – zajął 6. lokatę, przed Marcinem Kruszewiczem w Bowlerze. Grupę T2, zdominowaną przez Pajero i Land Cruisery, wypełniła polska stawka, a jedynym zawodnikiem z zagranicy był Viktor Chytka (zwycięzca ubiegłorocznej Carpathii), który zawodów nie ukończył.

Zwycięzcą został Paweł Molgo, który jechał pewnie i bez przygód, dzięki czemu wywalczył sporą przewagę nad Piotrem Chodzeniem.Na podkarpackich trasach nie udało się jeszcze zwyciężyć żadnemu naszemu kierowcy. Mimo pecha Polaków i zagranicznego podium Baję Carpathia naprawdę ciekawie się oglądało.