Tylko ptaki, czasem jakieś owady w trawie. I rżenie. Konie – dają znać o sobie. Ale ty i tak wiesz, że tam są i czeka was kolejny dzień spędzony razem. Genialnie! Mazury kojarzą się przede wszystkim z żaglami, ale polski finalista plebiscytu 7 Cudów Natury to, oprócz niemal 2000 jezior, także bezkresne, dziewicze tereny: lasy, łąki, pola, pagórki – wyśmienite warunki do uprawiania jeździectwa. Dlatego ponad 10 lat temu Stowarzyszenie Jeździeckie Szarża, mające siedzibę w podwarszawskim Popówku, znalazło swoje miejsce w Łynie, niewielkiej wsi leżącej kilka kilometrów za Nidzicą. Z dala od hałaśliwych portów, przepełnionych ludźmi popularnych ośrodków turystycznych, a zarazem tak blisko – z Warszawy i Trójmiasta dwie i pół godziny jazdy samochodem. Co roku przenoszą się większością koni do tego położonego na uboczu gospodarstwa, w którym organizują obozy konne dla młodzieży i dorosłych. Tym, którzy jeżdżą konno, udaje się znaleźć trochę czasu w weekend, ale dwutygodniowe wyjazdy, podczas których przez cały czas obcujesz z końmi, są czymś innym.
Tu wszystko obraca się wokół koni, które wyznaczają rytm życia: prace w stajni, jazda, oporządzenie zwierząt – praca trwa na okrągło. Czy to powód, żeby się zniechęcić? Absolutnie nie! Konie doskonale uczą pracowitości i obowiązkowości. Trzeba je oporządzić: po każdej jeździe rozebrać, wyczyścić, nakarmić i napoić, a także sprzątnąć stajnie. I nie ma tu stajennych, wszystkie prace wykonują uczestnicy według wyznaczonych dyżurów. Chociaż praca jest ciężka i nie stosuje się taryfy ulgowej – dziewczyny na równi z chłopakami powożą taczki i noszą siano – nikt nie narzeka.
A nagrodą jest to, po co wszyscy uczestnicy tu przyjechali. Możliwość podziwiania z siodła okolic, godziny spędzone na końskim grzbiecie, kłus leśnymi przecinkami, galop na łące. Zachód słońca wygląda inaczej oglądany znad końskiej grzywy. W przeciwieństwie do stadnin usytuowanych w pobliżu dużych miast tu nie jesteśmy ograniczeni ruchliwymi drogami, zabudowaniami, nie przejmujemy się żadnymi barierami cywilizacyjnymi.
Można wsiąść na konie i spokojnie, jeden za drugim, wybrać się w dowolnym kierunku, mając świadomość, że gdziekolwiek się udamy, czekają nas przestrzeń, przyroda, a także czyste mazurskie powietrze, które służy wszystkim: koniom, jeźdźcom i miejscowym przyzwyczajonym już do widoku szczęśliwych ludzi w siodłach. Obozy to doskonała okazja dla tych, którzy nie mieli do czynienia z końmi, żeby je poznać, zrozumieć i zaprzyjaźnić się. Każde zwierzę jest inne, ma charakter, swoje nawyki. Chociaż są duże i silne, to jednocześnie płochliwe. Nie zrobią ci krzywdy, ale musisz nauczyć się kilku zasad i wyrobić w sobie pewne nawyki, żeby przez własną nieuwagę nie narazić się na nieprzyjemne konsekwencje, jak kopnięcie czy nadepnięcie.
Ponadto tak intensywnie spędzony czas pozwala szybciej nauczyć się jeździć – już po tygodniu można wybrać się na konną wycieczkę do lasu, a zwykle podobne efekty uzyska się po około trzech miesiącach. To w dużej mierze zasługa doświadczonych instruktorów: dla nich konie to przede wszystkim wielka pasja, którą starają się zaszczepić w każdym, kto wyląduje w siodle pod ich czujnym okiem. Ci, którzy radzą sobie już całkiem dobrze, mogą przystąpić do egzaminu na odznaki Polskiego
Związku Jeździeckiego. Na to, żeby rozpocząć przygodę z końmi, nigdy nie jest za późno. Dzieciaki mogą zacząć w wieku 5-6 lat, a ostatnio w Szarży pojawił się 65-latek, który świetnie sobie radzi. Dużo nie trzeba – przede wszystkim chęci i szczyptę odwagi, resztę zapewnia stowarzyszenie: konie, instruktorów oraz sprzęt. Dla tych, którzy nie mogą pozwolić sobie na zbyt częste jazdy, przewidziano bardzo interesujące rozwiązanie, tzw. wachty. W zamian za dyżury w stadninie, podczas których wykonuje się wszystkie prace przy koniach, wachmistrz otrzymuje możliwość bezpłatnych jazd i sporo innych korzyści. O zaletach można by długo mówić, lecz najważniejsze to możliwość obcowania ze zwierzętami, nauka wzajemnego zgrania i zaufania, czyli coś, czego nie m o ż n a przyswoić sobie na podstawie wiedzy teoretycznej. A zalety hipoterapii znane są od dawna. Jeździectwo jest tak- że sportem ogólnorozwojowym, podczas jazdy pracują bowiem wszystkie mięśnie. Osoby, które uprawiają tę dyscyplinę, zgodnie twierdzą, że to również doskonała metoda spędzenia wolnego czasu, oderwania się od pracy i problemów, naładowania baterii i odpoczynku. Nie trzeba uprawiać jeździectwa zawodowo, wiele osób robi to dla przyjemności.
Auto Świat Classic
Auto Świat Classic
Auto Świat Classic
Auto Świat Classic
Auto Świat Classic
Auto Świat Classic
Auto Świat Classic
Auto Świat Classic
Auto Świat Classic
Auto Świat Classic
Auto Świat Classic
Auto Świat Classic
Auto Świat Classic
Auto Świat Classic
Auto Świat Classic
Auto Świat Classic
Auto Świat Classic
Auto Świat Classic
Auto Świat Classic
Auto Świat Classic
Auto Świat Classic