Czy w 2011 r. pikapy wrócą do łask nabywców liczących na odpis VAT-u? Odpowiedź przyniosą najbliższe miesiące. My natomiast już teraz możemy napisać, jak w dłuższej perspektywie użytkuje się jednego z najbardziej typowych przedstawicieli tego gatunku – Isuzu D-Maxa. Podczas 9-miesięcznej eksploatacji mieliśmy okazję przetestować auto w różnych warunkach. Obyło się bez przełomowych odkryć – auto okazało się praktyczne w codziennej pracy, a my bardzo się do niego przyzwyczailiśmy.

Zacznijmy od oceny niezawodności. To najkrótszy rozdział, gdyż zgodnie z oczekiwaniami właściwie nic się nie stało. Rozerwana osłona przegubu to – biorąc pod uwagę zadania jakie stawały na drodze auta – niewiele znaczący drobiazg. Pozytywnie na koszty wpłynęło też niewielkie spalanie. Mimo 3-litrowej pojemności silnik rzadko kiedy potrzebuje ponad 10 l/100 km. Analizując wskazania komputera pokładowego, uważajmy, gdyż pokazuje on (w zależności od ustawienia) zużycie w l/100 km lub w km/l. A przy 10 l na 100 km daje to bardzo zbliżone wyniki. Nawet z ciężką przyczepą spalanie nie „wystrzeliło” w górę – wtedy trzeba było jechać powoli.

W serwisie Isuzu i tak trzeba zostawić pokaźną kwotę – przy rocznym przebiegu ponad 30 tys. km należy pojawić się tam 3 razy, a po dwóch wizytach na fakturze było wyraźnie ponad 1000 zł.

Sporo obaw budzi codzienna przydatność w mieście nieco pokracznego pikapa. Oczywiście, daleko mu do wygody czy łatwości manewrowania Mitsubishi ASX-a, ale jeśli w perspektywie mamy wyjazdy w teren czy pracę, to naprawdę warto się chwilę pomęczyć. Zwłaszcza, że nie jest tak źle – jakoś udawało nam się znaleźć miejsca parkingowe zarówno w środku miasta, jak i w centrach handlowych. Średnica zawracania wypada blado, za to dzięki czujnikom parkowania i płaskiej zabudowie w miarę dobrze wyczuwamy tylne narożniki auta.

Kanapa tylna oferuje bardzo przyzwoite warunki podróżowania, dzięki czemu 4 osoby bez kłopotu pokonują za jednym zamachem np. 600 km. Wyposażenie naszego egzemplarza zawierało wszystko co niezbędne, choć wymagający (i dbający o bezpieczeństwo) wytkną np. obecność tylko dwóch poduszek, brak możliwości zamówienia ESP czy automatycznej klimatyzacji.

Niewątpliwą zaletą japońskiego produktu jest przyjemnie dostrojone zawieszenie. Pomimo imponującej ładowności (według danych fabrycznych ponad 1100 kg, realnie trochę mniej) resory nie są zbyt sztywne, na co dzień możemy cieszyć się akceptowalnym komfortem i stabilnością (auta nie przestawia na nierównościach, ani nie podskakuje w niekontrolowany sposób).

Do zalet nie zaliczymy za to prostego układu napędowego, ograniczającego możliwość wykorzystania trybu 4x4 podczas codziennej jazdy na w miarę przyczepnych nawierzchniach. Zdarzało się, że podczas deszczu koła jeszcze na drugim biegu traciły przyczepność. Na szczęście – mimo braku ESP – nie prowadziło to do zarzucania tyłem.

W przypadku pikapa nieodzowna pozostaje ocena możliwości przewozowych. D-max nie może poszczycić się szczególnie dużą ładownią, skromnie (zwłaszcza w zestawieniu z powiększonymi ostatnio skrzyniami L200 i Navary) wypada długość przedziału ładunkowego. U nas sytuację pogarszała zwijana roleta, dodatkowo zabierająca aż kilkanaście cm z długości skrzyni. Opisując wybraną zabudowę trzeba podkreślić dobre wykonanie rolety, gwarantujące brak przecieków do wnętrza. Do bagaży przedostawał się za to kurz (w czasie jazdy po piaszczystych drogach). Przewidziano tylko 4 proste zaczepy do mocowania towaru. Docenialiśmy łatwość przewozu dużych pakunków (pozostawiając roletę otwartą) – główną wadą takiego rozwiązania jest wspomniana wcześniej utrata przestrzeni oraz narażenie dużych ładunków np. na deszcz (co nie ma miejsca przy wysokiej zabudowie).

Za to cieszyliśmy się łatwością obsługi rolety oraz klasyczną sylwetką pikapa. Właściwie we wszystkich konkurencjach (od jazdy po mieście, poprzez holowanie, do terenowych harców) sprawdził się trzylitrowy diesel. Nie jest on szczególnie dynamiczny, ale szybko docenimy dużą elastyczność i przyjemną charakterystykę.D-Max był autem bardzo chętnie wybieranym zarówno do krótkich wypadów w teren, jak i na długie trasy. Choć – jak każde auto – ma swoje wady, to szereg praktycznych zalet szybko zjednuje mu zwolenników. Pikap Isuzu przekonał nas nie tylko do siebie, lecz także do tej kategorii pojazdów – mocnych i prostych, a jednocześnie w miarę wygodnych.