Udane auto w dobrej cenie to za mało, by odnosić sukcesy w klasie premium. Taki przepis może się sprawdzać w USA, gdzie japońskie marki luksusowe stosunkowo szybko ugruntowały swoją pozycję. Jednak na Starym Kontynencie rządzą rodzimi wytwórcy, budzący większe pożądanie. Zamożny europejski klient z potrzebami reprezentacyjnymi nadal czuje się bardziej dopieszczony przez Mercedesa, BMW i Audi niż chociażby przez Infiniti.
Ta japońska marka zaczęła właśnie bardzo poważnie myśleć o poprawie wyników sprzedaży w tej części świata, gdzie 50 proc. aut jeździ z silnikami zasilanymi olejem napędowym. Japończycy poszli zatem po radę do partnera koncernu, do którego należą, czyli do Mercedesa. Uzgodniwszy warunki udostępnienia 2,2-litrowego diesla, inżynierowie przystąpili do dostosowania jednostki do zadań nowego sedana klasy średniej Q50.
Mercedesowski silnik otrzymał zmodyfikowane: elektronikę sterującą silnikiem (ECU), układ dolotowy, intercooler, miskę olejową, poduszki zawieszenia motoru i filtr cząstek stałych. Producent deklaruje fabryczne spalanie na poziomie zaledwie 4,4 l/100 km. Alternatywą dla 170-konnego diesla ma być w Q50 mocna hybryda z „V6-ką”. Z mocą aż 364 KM będzie konkurować z BMW ActiveHybrid 3. Kupującemu zapewniono wybór pomiędzy napędem na tylną lub obie osie. Paleta jednostek na razie się na tym skończy. Q50 ma jednak jeszcze kilka asów w rękawie.
Pierwszym z nich z pewnością jest nadwozie – ciekawie zaprojektowane i największe w klasie, przerasta Audi A4 aż o 9 cm. Duży rozstaw osi ma gwarantować komfort podróżowania w obu rzędach siedzeń. Kolejny wabik to prowadzenie. Inżynierowie Infiniti poświęcili równie wiele uwagi dostrojeniu układu kierowniczego i zawieszenia. Charakterystykę pracy tego pierwszego można regulować, natomiast podwozie doszlifowywano z uwzględnieniem wskazówek kierowcy F1, Sebastiana Vettela.
Stresujące sytuacje na drodze ma eliminować zespół elektronicznych stróży, m.in. aktywny tempomat i asystent pasa ruchu, układ zapobiegający kolizjom w mieście, skrętne reflektory samoczynnie regulujące strumień światła czy zestaw kamer z polem widzenia 360º i funkcją wykrywania ruchomych obiektów.
Na tym nie koniec gadżetów – kluczyki różnych użytkowników samochodu będą potrafiły zapamiętać aż 96 elementów konfiguracji. Innowacją w klasie jest też system informacyjno-rozrywkowy wykorzystującydwa ekrany dotykowe.
Sprytnie to sobie Infiniti wymyśliło – do podboju Europy podchodzi poważnie i projektuje auto pod tutejszy gust, ale dzięki wykorzystaniu techniki Mercedesa oszczędza znaczną część kosztów. Z kolei firma ze Stuttgartu raczej nie powinna się zbytnio obawiać odbierania klientów przez partnera. Klasa C i Q50 to modele o odmiennym charakterze.
Japończycy na celownik biorą przede wszystkim BMW, starają się więc, by prowadzenie auta dawało kierowcy największą przyjemność. Q50 mogłoby kosztować w Polsce mniej niż 150 tys. zł. Tyle mniej więcej kosztuje seria 3, jednak można oczekiwać, że poza większym nadwoziem Japończycy zaoferują także lepsze wyposażenie. W sprzedaży – jesienią.
Auto Świat
Jak jeździ Infiniti Q50?
Jak jeździ Infiniti Q50?
Auto Świat
Jak jeździ Infiniti Q50?
Jak jeździ Infiniti Q50?
Auto Świat
Jak jeździ Infiniti Q50?
Jak jeździ Infiniti Q50?
Auto Świat
Jak jeździ Infiniti Q50?
Jak jeździ Infiniti Q50?
Auto Świat
Jak jeździ Infiniti Q50?
Jak jeździ Infiniti Q50?