Wynik powinien zawrzeć się w przedziale 13,2-14,4 V i być taki sam po zmierzeniu ładowania na zaciskach alternatora. Po zdjęciu ujemnej klemy (przy wyłączonym silniku!) i zamknięciu auta, przełączając miernik na tryb amperomierza (A), podłączmy go do zacisku baterii i zdjętej klemy - dowiemy się, ile upływa prądu na postoju (maks. 0,9 A). Jeśli wyniki są inne, jedźmy do elektryka!Dlaczego brakuje prądu, choć alternator działa?Najpierw sprawdźmy, ile prądu wypływa z baterii, podczas gdy auto jest wyłączone i zamknięte. Wiele urządzeń elektronicznych zużywa prąd stale na podtrzymanie pamięci, np. radia, auto-alarmy, zestawy głośnomówiące itp. Maksymalny prawidłowy upływ prądu na postoju w samochodzie z załączonym autoalarmem to 0,06-0,09 A. Zobaczmy, czy wszystkie lampki wnętrza (w tym schowka) gasną po zamknięciu drzwi. Wyładowanie akumulatora może wynikać z niewyłączających się małych odbiorników prądu. Zmierzmy prąd ładowania przy włączonych wszystkich odbiornikach prądu - powinien zawierać się w granicach 13,2-14,4 V. Wystarczy nam do tegomultimetr. Napięcie powinno być takie samo na zaciskach akumulatora, jak i na zaciskach alternatora - jeśli przy baterii jest niższe, sprawdźmy i oczyśćmy przewody łączące akumulator i alternator oraz przewód masowy silnika. Specjalnym miernikiem (np. w warsztacie) można sprawdzić zużycie akumulatora. Zużyta bateria powoduje niepotrzebne straty energii.Pożyczaj prąd z głowąZamiast "gazować" auto, z którego korzystamy, aby uruchomić samochód z pustym akumulatorem, lepiej połączyć je przewodami i przed uruchomieniem poczekać przynajmniej minutę. Wówczas pusty akumulator podładuje się i unieruchomiony samochód odpali "prawie sam". Dodając gazu w aucie-dawcy, tak mocno przeciążamy jego alternator (szybko ładuje na podwyższonych obrotach pusty akumulator, do tego dochodzi obciążenie wynikające z pracy rozrusznika), że mamy duże szanse dać pracę elektrykowi. Z kolei metoda "z czekaniem" jest całkowicie bezpieczna. Co się psuje?Mostek z diodami rzadko kiedy szwankuje bez powodu. Zepsuje się na pewno podczas gwałtownego skoku napięcia, jeśli np. podczas pracy silnika spadnie klema z akumulatora. Mniej niebezpieczne, ale także grożące zniszczeniem tego elementu jest przeciążanie alternatora, np. poprzez utrzymywanie wysokich obrotów silnika podczas "pożyczania prądu". Objawem jest zwykle całkowity brak ładowania. Łożyska nie lubią obciążeńNajpewniejszym sposobem na zniszczenie łożysk alternatora jest nadmierne dociąganie paskaklinowego, który ślizga się, gdy jest zużyty. Na łożyska alternatora działają wtedy zbyt duże siły. Dlatego jeśli mimo prawidłowego napięcia pasek dalej się ślizga, trzeba go wymienić na nowy. Chwilową poprawę (redukcję pisków i ślizgania się paska) możemy uzyskać, spryskując pasek specjalnym sprejem, jednak może to pomóc tylko na jakiś czas. Objawem zużycia łożysk jest hałaśliwa praca alternatora. Z reguły łożyska można wymieniać osobno, ale jest to zadanie dla warsztatu. Regulator napięcia i szczotkiObjawem uszkodzenia regulatora napięcia jest za niskie napięcie ładowania (niedoładowany akumulator) lub za wysokie (kipi elektrolit, przepalają się żarówki). Zużyte lub zawieszające się szczotki powodują brak ładowania. Szczotki i regulator łatwo wymienia się na nowe.Jak zbudowany jest alternator?Typową usterką eksploatacyjną alternatora jest zużycie szczotek, które często są zintegrowane z regulatorem napięcia. Zwykle można je wymienić bez wyjmowania alternatora. Zdarzają się też awarie diod, które jednak z reguły wynikają z błędów eksploatacyjnych, podobnie jak uszkodzenia łożysk, które spowodowane są zbyt silnym naciąganiem paska. W niektórych autach (np. Fiatach Punto) plagą są pękające obudowy, nieodporne na szok termiczny powodowany przez wodę bryzgającą spod podwozia samochodu.