Zabrał napędzanego silnikiem V8 Nissana 370Z do kalifornijskiej Onion Valley, gdzie znajduje się droga, która przypomina trudnością Pikes Peak. Bez treningów, za jednym razem i niemal w ciągłym poślizgu pokonał cały odcinek wijącej się ku szczytowi trasy. Wystarczy spojrzeć na nieporysowany śladami opon asfalt, by nie mieć wątpliwości, że jest to pierwszy przejazd. Najwyraźniej Forsberg, chciał podkreślić różnicę w porównaniu do produkcji Kena Blocka.

Co lepsze? Ten dylemat przypomina rozważania, czy bardziej wartościowy jest film dokumentalny, czy fabularny. Co sądzicie?