Jadąc czerwonym Ferrari trzeba się spodziewać, że dla policji będzie się jak na widelcu. Przekonał się o tym kierowca w miejscowości Kłaj, którego zatrzymali policjanci Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Powiatowej Policji w Wieliczce. Kierujący w terenie zabudowanym rozpędził włoski supersamochód do 167 km na godz.
Jak policjanci zatrzymali Ferrari jadące 167 km na godz.?
Do zdarzenia doszło podczas rutynowych działań policjantów kontrolujących przestrzeganie ograniczeń prędkości. W pewnym momencie ich uwagę zwróciło Ferrari poruszające się przez teren zabudowany z prędkością znacznie przekraczającą obowiązujące ograniczenie.
Pomiar nie pozostawiał żadnych wątpliwości. Kierowca jechał aż 167 km na godz. Oznacza to przekroczenie dopuszczalnej prędkości o ponad 100 km na godz. W miejscu, gdzie mogą pojawić się piesi, rowerzyści, dzieci wracające ze szkoły czy samochody wyjeżdżające z posesji, taka jazda stwarza ogromne zagrożenie dla wszystkich uczestników ruchu drogowego.
Warto podkreślić, że mowa nie o pustej autostradzie czy odcinku drogi ekspresowej, lecz o obszarze zabudowanym. Nawet niewielki błąd kierowcy przy takiej prędkości mógłby skończyć się tragedią. Droga hamowania gwałtownie rośnie wraz ze wzrostem prędkości, a czas na reakcję w sytuacji awaryjnej praktycznie przestaje istnieć.
- Przeczytaj także: "Zamknął" licznik na S17. Kierowca wpadł przez nagranie w internecie
Jaką karę otrzymał kierowca Ferrari?
Za kierownicą sportowego auta siedział 36-letni obywatel Niemiec mieszkający na terenie powiatu bocheńskiego. Co szczególnie istotne, nie podróżował sam. W samochodzie znajdowała się również jego żona oraz dziecko.
Policjanci zastosowali sankcje przewidziane przez obowiązujące przepisy, zatem kierowca został ukarany mandatem w wysokości 2500 zł. Na jego konto trafiło również 15 punktów karnych. Funkcjonariusze zatrzymali także jego prawo jazdy na okres trzech miesięcy. Takie działanie wynika wprost z przepisów dotyczących przekroczenia prędkości o ponad 50 km na godz. w terenie zabudowanym. W tym przypadku skala wykroczenia była jednak znacznie większa i przekraczała granice, które nawet wielu kierowców uznaje za niewyobrażalne.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
- Przeczytaj także: 19-latka w BMW chciała się popisać. Nie wiedziała, kto za nią jedzie
Dlaczego szybka jazda w terenie zabudowanym jest niebezpieczna?
Wielu kierowców błędnie zakłada, że nowoczesne samochody sportowe są w stanie zrekompensować ryzyko wynikające z wysokiej prędkości. Faktycznie, współczesne Ferrari wyposażone są w zaawansowane układy stabilizacji toru jazdy, wydajne hamulce oraz szereg elektronicznych systemów wspierających kierowcę. Problem polega jednak na tym, że fizyki nie da się oszukać.
Przy prędkości 167 km na godz. samochód pokonuje w ciągu sekundy ponad 46 m. To oznacza, że nawet chwila nieuwagi może prowadzić do sytuacji, w której kierowca nie będzie miał żadnej szansy na skuteczną reakcję. Jeżeli na drogę wtargnie pieszy lub przed samochodem pojawi się inne auto, margines bezpieczeństwa praktycznie znika.
Dodatkowo teren zabudowany rządzi się zupełnie innymi zasadami niż drogi szybkiego ruchu. Znajdują się tam skrzyżowania, przejścia dla pieszych, przystanki autobusowe i liczne zjazdy do posesji. To właśnie dlatego przepisy przewidują w takich miejscach znacznie niższe limity prędkości.