Audi 50, Fiat 127 oraz Ford Fiesta pierwszej generacji są obecnie niemal niespotykane na polskich drogach. W przypadku naszego kraju jest to akurat taka sama sytuacja jak w czasach, gdy opisywane samochody były nowe. Tylko powód ich nieobecności był wtedy inny niż obecnie. Każde z tych aut w czasach swojej świetności mogło być wzorem do naśladowania. Funkcjonalne nadwozie typu hatchback oraz silnik umieszczony z przodu i napędzający przednie koła dopiero zaczynały karierę. Te rozwiązania powodowały, że każde z tych aut było bardzo nowoczesne.

Dzisiaj sprawiają już oczywiście wrażenie archaicznych, ale okazuje się, że odnowione egzemplarze w dalszym ciągu mogą być użytkowane (choć rzecz jasna w ograniczonym stopniu), a nawet bez kompleksów staną do porównania między sobą.

W naszym teście samochody występują z trzydrzwiowymi nadwoziami (tylko Fiat mógł być jeszcze w innych odmianach). Pod maskami pracują benzynowe silniki o pojemnościach, które obecnie nie budzą entuzjazmu, ale w latach 70. XX w. ich osiągi pozwalały na sprawną jazdę w mieście, a poza tym uzyskiwanie „setki” w granicach 20 s było wówczas normą. Ale do rzeczy. Benzyniak Audi 50, o pojemności 1092 cm3, rozwija moc 50 KM, w Fiacie 127 pracuje najmniejszy motor o pojemności 903 cm3 i jego moc też jest najniższa, bo wynosi 45 KM.Najmocniejszym, 53-konnym napędem dysponuje Ford Fiesta. W tym przypadku moc jest uzyskiwana z 1087 cm3. Wszystkie silniki mają po cztery cylindry.

Audi 50: lepsza odmiana Polo

Protoplasta bardzo popularnego VW Polo – Audi 50 – był pierwszym małym autem tej firmy i przez długie lata jedynym pojazdem o takich gabarytach

Audi 50 narodziło się na deskach kreślarskich w Ingolstadt w czasie, gdy w Wolfsburgu wierzono jeszcze w chłodzonego powietrzem boksera. Samochód trafił na rynek zaledwie po dwóch latach projektowania. Jego sprzedaż rozpoczęła się w 1974 roku, a zakończyła cztery lata później. Jednak sylwetka auta nie dała o sobie zapomnieć i jest dziś bardziej kojarzona z Volkswagenem Polo pierwszej generacji, produkowanym w latach 1975-81. Bo tak naprawdę Polo było identyczne z pierwowzorem spod znaku czterech pierścieni, ale gorzej wyposażone.

Nasz pomarańczowy egzemplarz Audi 50 pochodzi z miasteczka samochodowego w Wolfsburgu i jest zdrowym jak ryba, wypielęgnowanym modelem, wystawianym na co dzień w muzeum. Mały silnik dzielnie radzi sobie z napędzaniem niewielkiego pojazdu. Wprawdzie „setkę” uzyskuje się po 18,3 s, co w porównaniu z dzisiejszymi autami wygląda kiepsko, ale w zestawieniu z testowanymi konkurentami Audi 50 okazuje się najbardziej dynamiczne. Osiągnięcie 130 km/h nie jest żadnym problemem. Wtedy będzie jednak dość głośno we wnętrzu, a silnik zacznie zbyt dużo palić.

Średnie zapotrzebowanie na poziomie 8,5 l/100 km to tyle, ile obecnie potrzebuje (przynajmniej teoretycznie) 300-konny roadster wyposażony w silnik z wtryskiem bezpośrednim. Warto jednak zauważyć, że testowe spalanie okazuje się niższe niż w Fordzie i Fiacie. Jeżeli do tego kierowcy Audi będą się trzymali z daleka od autostrad i zrezygnują z ciągłej jazdy z pedałem gazu w podłodze, możliwe jest uzyskanie średniego spalania na poziomie 7 l/100 km.

Co jeszcze oferuje Audi 50 na co dzień? Po złożeniu tylnej kanapy niemal 500-litrowy bagażnik, do którego można się dostać przez dużą klapę. Poza tym dwa wygodne fotele w pierwszym rzędzie i wysoki poziom bezpieczeństwa pasywnego jak na standardy z 1976 roku, czyli bezwładnościowe pasy bezpieczeństwa. Godny uwagi jest również wysoki komfort resorowania oraz świetna widoczność – można się poczuć, jakbyśmy siedzieli w akwarium. Pod tym względem „50-ka” potrafi być lepsza niż niejeden dzisiejszy model Audi.

Jednym zdaniem

Prawdopodobnie przesiadka ze spartańskiego Garbusa do małego Audi 50 musiała być w 1974 roku niezłym przeskokiem. Auto było znacznie nowocześniejsze, lepiej wykorzystano przestrzeń w jego wnętrzu, otrzymało też cichszy silnik, który dzięki odpowiedniemu traktowaniu potrafił się odwdzięczyć niskim zużyciem paliwa. Nic dziwnego, że Volkswagen Polo stworzony na bazie Audi 50 stał się później bestsellerem wśród aut miejskich.

Dane techniczne

Silnik benzynowy R4, pojemność 1092 cm3, moc kW (KM) przy obr./min 37(50)/5800, maks. moment (Nm)/obr./min 77/3500, prędkość maksymalna 142 km/h, skrzynia biegów man. 4b, napęd na przód, hamulce przód/tył tarcze/bębny, opony auta testowanego 145 R 12 S, rozmiar kół 4,0 x 12“, średnie zużycie paliwa (fabr.) 7,6 l/100 km, Poj. zbiornika paliwa 36 l, Masa całkowita 1100 kg, Pojemność bagażnika 238 l, Hałas na zewnątrz auta 74 dB (A), Emisja CO2 (wg spalania fabr.) 180 g/km

Fiat 127: włoska robota

Fiat postrzegany jest jako specjalista w budowie małych samochodów. Nie dziwi więc, że pokazany na początku lat 70. model 127 okazał się przełomową konstrukcją w klasie

Niewielki Fiat w 1971 roku zastąpił w ofercie włoskiej firmy model 850 z silnikiem z tyłu i zapoczątkował nową erę w jej dziejach. Prezentując model 127, Fiat pokazał, że koncepcja tego pojazdu jest bardzo nowoczesna – silnik umieszczony poprzecznie z przodu, napęd na przednie koła, tylna klapa chroniąca dostęp do bagażnika, niższa masa oraz prosta stylistyka. Jak się później okazało, była to jedna z ostatnich na wiele lat rewolucji, na jakie zdecydowała się włoska firma. Warto przy okazji przypomnieć, że ten model był przez chwilę montowany w warszawskiej FSO i sprzedawany jako Polski Fiat 127p.

We włoskim maluchu podróżuje się na niezbyt wygodnych fotelach, siedząc przed płasko ustawioną kierownicą i starając się jednocześnie bezbłędnie trafić w odpowiedni pedał. Wnętrze jest wystarczająco przestronne, ale to, czym 127 może zaimponować rywalom, tokufer. Mieści się w nim aż 365 l ładunku! To nie tylko lepiej w porównaniu z autami z epoki 127, lecz także więcej niż w niejednym dzisiejszym pojeździe tej wielkości.

Pod maską pracuje najmniejszy z motorów wśród porównywanych pojazdów. Zaledwie 903 cm3 produkują 45 przeciętnie żwawych koni mechanicznych. Jednostka wkręca się wyżej niż napędy obu rywali, ale nie jest w stanie dorównać im pod względem osiągów. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h trwa 21,6 s, co stanowi najsłabszy wynik w naszym porównaniu. Jakby tego było mało, napęd Fiata nie zadowala się umiarkowanymi ilościami paliwa, a poza tym okazuje się głośniejszy od produkowanego w Walencji Forda oraz od Audi, które powstawało w Wolfsburgu.

Ostatecznie włoski maluch zajął w naszym teście trzecie miejsce.Więcej punktów nie udało mu się uzbierać. Auto ma najmniej przestronne wnętrze, siedzenia nie są dostatecznie wygodne, a hamulce okazują się najmniej skuteczne wśród porównywanych modeli. Za to kierowca 127 z niecierpliwością czeka na każdy kolejny zakręt, bo samochód precyzyjnie wpisuje się nawet w najciaśniejsze łuki. Takie prowadzenie sprawia, że w aucie wyczuwa się duży temperament,który nie wynika jednak z ogromnej liczby dynamicznych koni mechanicznych.

Jednym zdaniem

W razie gdyby ktoś potrzebował potwierdzenia, że Fiat budował kiedyś porządne samochody, to nasze porównanie stanowi tego niezbity dowód. Fiat 127 rzeczywiście miał wiele atutów świadczących o tym, że było to całkiem udane auto – klarowny design, sportowe właściwości jezdne oraz nowoczesna budowa. Nawet jeśli silnikowi brakuje trochę dynamiki, nie jest to w stanie znacząco zmienić charakteru pojazdu.

Dane techniczne

Silnik benzynowy R4, pojemność 903 cm3, moc kW (KM) przy obr./min 33(45)/6000, maksymalny moment (Nm)/obr./min 63/3200, prędkość maksymalna 141 km/h, skrzynia biegów man. 4b, napęd na przód, hamulce przód/tył tarcze/bębny, opony auta testowanego 135/80 R 13, rozmiar kół 4,0 x 13“, średnie zużycie paliwa (fabr.) 6,6 l/100 km, poj. zbiornika paliwa 30 l, masa całkowita 1110 kg, pojemność bagażnika 365 l, hałas na zewnątrz auta 75 dB (A), emisja CO2 (wg spalania fabr.) 156 g/km

Ford Fiesta: dobrze, że jesteś

Fiesta pojawiła się na rynku dopiero w 1976 r. Późno, ale za to z powodzeniem. Czy autood razu było bardziej dojrzałe niż rywale? To okaże się podczas naszego testu

O mało co Ford przespałby wszystko. Trend produkowania przednionapędowych samochodów zbiegł się z chęcią tworzenia kompaktów. Dlatego firma stawiała w tym czasie przede wszystkim na Escorta. Samochód był wystarczająco duży i w razie potrzeby miał pojemny bagażnik. Na szczęście Ford w porę zlecił zadanie zbudowania małego auta firmie Ghia. Tam pracował Tom Tjaarda –Amerykanin, który wiedział, jak trafić do Europejczyków. Już jego pierwszy projekt okazał się bardzo podobny do późniejszego Forda Fiesty. Koncepcja pojazdu spodobała się europejskim inżynierom Forda i w efekcie tego z taśm produkcyjnych Forda w Walencji w 1976 roku zaczęły zjeżdżać Fiesty.

Podobnie jak w Audi i Fiacie, silnik umieszczono poprzecznie z przodu, ale był większy i mocniejszy od napędów obu konkurentów. Motor o mocy 53 KM wystarczył, by uzyskiwać lepsze przyspieszenie od Fiata, ale Audi, którego napęd był tylko o 3 KM słabszy, okazało się lepszym sprinterem. Niestety, jednostka Fiesty nie porywała kulturą pracy. Trzęsła się i brzęczała mniej cywilizowanie niż 4-cylindrowe napędy konkurentów. W dodatku chluby nie przynosiło jej zużycie paliwa – średnie spalanie 9,4 l/100 km jest najwyższe wśród porównywanego trio.

Dzięki dużym rozmiarom Fiesta sprawdzała się w zupełnie innych rewirach. Przestronność wnętrza, jak i wygoda foteli robiły bardzo dobre wrażenie. Wnętrze było bardziej przytulne niż kokpity porównywanych modeli. Pod tym względem widać było wyraźnie młodszy wiek konstrukcji Forda. Właściwości jezdne Fiesty można określić bardzo krótko – dobre, ale nie wybitne. Układ kierowniczy pracuje ciężej niż w klasowych konkurentach, a poza tym twardnieje podczas szybkich zmian kierunku jazdy. No i hamulce. Okazują się podobnie słabe jak w przypadku Audi 50 i Fiata 127. Jeśli chodzi o tłumienie nierówności, to nie jest z tym najgorzej, ale niektóre wyboje obniżają komfort podróżowania.

Gdzie odnajdziemy zatem przyjemność z jazdy Fiestą? Trzeba zdać się na uczucia. Gdy w spacerowym tempie przemierzasz miasto, a silnik kaprysi, ty i tak cieszysz się z tego, że Ford nie przespał swojej szansy.

Jednym zdaniem

Jako klasyk do jazdy na co dzień Fiesta sprawdza się całkiem nieźle i potrafi dać dużo radości. Auto ma przestronne wnętrze, wystarczająco mocny silnik oraz bezpieczne właściwości jezdne. Dobrze, że Ford zdecydował się na produkcję tego samochodu, bo strzał okazał się celny. Ford Fiesta stał się bardzo popularnym małym pojazdem. Świadczy o tym produkcja już siódmej generacji tego modelu.

Dane techniczne

Silnik benz. R4, pojemność 1087 cm3, moc kW (KM) przy obr./min 39(53)/5700, maksymalny moment (Nm)/obr./min 80/3000, prędkość maksymalna 145 km/h, skrzynia biegów man. 4b, napęd na przód, hamulce przód/tył tarcze/bębny, opony auta testowanego 145 R 12 S, rozmiar kół 4,0 x 12“, średnie zużycie paliwa (fabr.) 7,7 l/100 km, poj. zbiornika paliwa 34 l, masa całkowita 1160 kg, pojemność bagażnika 300 l, hałas na zewnątrz auta 74 dB (A), emisja CO2 (wg spalania fabr.) 182 g/km

Podsumowanie

Najlepszy w grupie - Audi 50!

Niemieckie auto klasy premium wygrało porównanie. Zwycięstwo jednak nie przyszło Audi łatwo, bo wiele dobrego można powiedzieć także o Fiacie i Fordzie

Oczywiście, powiecie, że od początku było pewne, że Audi wygra. Nic bardziej mylnego. Ostatecznie samochód zwyciężył zaledwie jednym punktem z Fordem. Fiesta znalazła się minimalnie z tyłu, ponieważ jej resorowanie nie jest najlepsze, a silnik nie ma wysokiej kultury pracy. Stawkę zamyka Fiat 127. Najstarsze, najmniejsze i najsłabsze auto wśród porównywanych modeli nie miało szans z niemieckimi klasykami.

Jednak Fiat pozostanie zwycięzcą dla tych, którzy kierują się sercem. Za kierownicą 127 czujemy się jak podczas urlopu nad jeziorem Garda, a po zamknięciu oczu mamy w ustach smak lodów i cappuccino. Gdy mocno wciskamy gaz, silnik staje się na tyle głośny, że ma się wrażenie lepszego przyspieszenia, niż jest w rzeczywistości.

Fiesta wywołuje zupełnie inne odczucia. Pomimo włoskiej stylistyki można zauważyć, że projekt pochodzi jednak z Kolonii. Szkoda tylko, że nie zdecydowano się na nowocześniejszy silnik i bardziej dopracowany układ jezdny.

Wreszcie Audi 50: przypomina o czasach, gdy firma z Ingolstadt nie była jeszcze marką premium, choć oczywiście patrzymy na ten model trochę przez pryzmat dzisiejszych Audi. Tymczasem wyglądem oraz jakością wykonania wnętrza samochód nie zachwyca, ale za to zastosowana technika jest najnowocześniejsza. Dzięki temu auto ma najniższe zużycie paliwa, najlepsze hamulce, a przy tym mocny silnik.

Każdy z porównywanych modeli może bez problemu spełniać funkcję gustownego klasyka do jazdy na co dzień – w tej roli każdy z nich odnajduje się bez kłopotu. Jest to z pewnością łatwiejsze niż w przypadku aut typu Porsche 911 T z 1973 roku czy Pagody z 1968 roku. A jak można krótko określić każdego z naszych bohaterów? Fiat dla serca, Audi na spot Youngtimer Warsaw, a Ford na każdy dzień.