• Lampa LED jest większa i ma dodatkowe okablowanie – to rodzi problemy z montażem
  • Potencjalna przewaga LED-ów polega na tym, że całkowity strumień światła jest nawet dwa razy większy niż w przypadku żarówki H4
  • LED ma potencjał, ale reflektor nie zawsze

Nie wolno, ale można – zdają się mówić producenci lamp LED, skonstruowanych po to, żeby zastąpić tradycyjne żarówki halogenowe w głównych reflektorach samochodów. Przynajmniej w przypadku markowych lamp LED na opakowaniach znajdujemy dość czytelne informacje mówiące o tym, że produkt nie ma homologacji i jest przeznaczony do użytku poza drogami publicznymi. Jednak umówmy się: gdyby LED-y miały być używane poza drogami publicznymi, to kto i po co miałby je kupić? Nieco inną strategię mają producenci azjatyckiej tandety, którzy przekonują, że sprzęt ma homologację. Żaden nie ma!

To, że diody zastępujące żarówki nie mają homologacji, wynika z europejskich przepisów, które przewidują, że jeśli reflektor został fabrycznie zaprojektowany pod określone źródło światła (żarówkę, lampę ksenonową itp.), to źródła światła innego typu założyć w nim nie wolno i już! Co do samych LED-ów to są one coraz doskonalsze i mówi się coraz więcej o pożytkach z dopuszczenia ich do powszechnego użycia, ale są i wątpliwości, które na razie biorą górę. Otóż żadna lampa diodowa nie da tak jednorodnego światła, jak żarnik żarówki, i żadna w stu procentach nie zastąpi go pod względem geometrycznym. To, co można zrobić, to zaprojektować lampę LED, która wyemituje więcej światła niż żarówka i da się ją w łatwy sposób podłączyć w miejsce żarówki. 

W rezultacie diody LED zastępujące żarówki halogenowe „do użytku poza drogami publicznymi” w niektórych reflektorach sprawdzają się znakomicie, dając światło w mdłym kolorze, ale za to o dużej intensywności i poprawnej geometrii. Niestety, w innych reflektorach rozkład światła jest nie najlepszy, droga oświetlona jest „łaciato”, a poziom olśnienia duży – z daleka widać, że ktoś ma zainstalowany w lampach jakiś „wynalazek”. W wielu wypadkach jest tak, że lamp LED – w założeniu uniwersalnych – nie da się zamontować w aucie bez karkołomnych kombinacji.

Potencjalne problemy to: brak miejsca na rozbudowaną tylną część lampy LED (żarówka jest o wiele mniejsza) albo brak miejsca na oddzielny moduł elektroniczny, albo też w ogóle brak możliwości montażu (trafiliśmy na taki problem m.in. w BMW serii 3 E46), spowodowany tym, że w reflektorze przewidziano zdejmowane gniazdo na żarówkę, które pozycjonuje ją w reflektorze i jednocześnie dostarcza prąd – nie ma miejsca na dodatkowe okablowanie. Niektóre reflektory można przystosować do LED-ów, wycinając otwór w tylnej części (zwykle zdejmowanej) obudowy lampy. Zimą może pojawić się problem z brakiem ciepła w przedniej części reflektora – będzie się on pokrywał lodem i śniegiem. 

Potencjalna przewaga LED-ów polega na tym, że całkowity strumień światła (po ludzku: jego ilość) jest nawet dwa razy większy niż w przypadku żarówki H4 – jeśli chodzi o markowe LED-y, wartość ta wynosi ok. 2000 lumenów. Jeżeli reflektor jest w stanie ten potencjał wykorzystać, będziecie zadowoleni – np. udało nam się uzyskać świetny efekt oświetleniowy za pomocą zestawu Philipsa w nowej Dacii Duster.

Byłoby optymalnie, gdyby przed kupnem LED-ów za kilkaset zł można było je przymierzyć i przetestować. Niestety, tej możliwości nie ma. Przynajmniej więc przed zakupem LED-ów należy otworzyć maskę, zdjąć pokrywę reflektora, wyjąć żarówkę i zastanowić się, czy LED się tu zmieści i czy możliwe jest np. wykonanie otworu w osłonie z plastiku? A może tył lampy chroni tylko gumowa osłona, która jest podatna na zmianę kształtu? Tak byłoby idealnie.