Kiedy to tylko możliwe, parkuj w cieniu

To jest najprostsza metoda, ale często najtrudniejsza do zrealizowania. Polskie miasta zdecydowanie nie cierpią na nadmiar miejsc parkingowych. Jeżeli masz do dyspozycji parking podziemny – to super. W upały trudno o lepsze rozwiązanie.

Kiedy natomiast musisz zostawić zaparkowane auto na ulicy na cały dzień, to przyjrzyj się, czy gdzieś nie będzie szansy na cień. Nie tylko taki, który od razu widać – również taki, który pojawi się później, gdy słońce zmieni położenie.

Nie ma lepszego sposobu na dyskomfort wsiadania do rozpalonego od żaru samochodu, jak osłonięcie go przed promieniami słońca.

Jeżeli parkujesz na słońcu, stosuj maty odbijające ciepło

Pisałem o tym, jak wydajnym źródłem ciepła w pozostawionym na słońcu samochodzie jest rozgrzany kokpit. Jest on zazwyczaj wykonany z ciemnego tworzywa, które skutecznie chłonie żar lejący się z nieba, a potem promieniuje podczas jazdy. Dlatego, jeżeli nie ma możliwości parkowania w cieniu, kup matę z folią aluminiową odbijającą promieniowanie cieplne słońca i zostawiaj ją pod przednią szybą. Kokpit nie będzie od tego zimny, ale nie będzie też palił od gorąca.

W białym i srebrnym aucie powinno być chłodniej

Ciemne kolory chętniej przejmują ciepło, niż jasne. Idąc tym tropem, jeżeli kupisz sobie czarne auto, to będzie cię kiepsko widać na drodze, lecz słońce od razu wypatrzy taki łakomy kąsek i rozgrzeje go tak, że w kabinie będzie niczym w piecu.

Klimatyzacja automatyczna w różnych autach potrafi mieć zupełnie inne algorytmy działania. Czasem tryb automatyczny rzeczywiście zapewnia komfort w upały, ale często zdarza się, że trzeba wymusić ustawienia manualne. Najbezpieczniej w trakcie używania klimatyzacji nie korzystać z nawiewu na nogi - czasem może tamtędy polecieć ciepłe powietrze wbrew woli kierowcy.

Im jaśniejszy kolor, tym skuteczniej odbija promienie słoneczne, w tym pasmo tego promieniowania odpowiedzialne za transmisję ciepła. Jeżeli kupisz sobie biały albo srebrny samochód, to istnieje duża szansa, że w upały będzie w nim nieco chłodniej, niż w czarnym, brązowym, czy nawet czerwonym.

Wietrz auto, zanim do niego wsiądziesz

W tym punkcie przechodzimy już do czynności, które możesz wykonać, wsiadając do rozgrzanego słońcem auta. Czynności, które przyniosą ci ulgę od upału. Otwierasz drzwi. W kabinie kilkadziesiąt stopni Celsjusza. Najmniej roztropną rzeczą, jaką mógłbyś – lub mogłabyś – w tej sytuacji zrobić, byłoby wejście do samochodu i rozpoczęcie jazdy.

Zamiast tego otwórz drzwi (najlepiej wszystkie) i poczekaj, aż gorące powietrze zostanie usunięte z kabiny Twojego auta. Kiedy następnie włączysz klimatyzację, będzie ona miała znacznie mniej pracy.

Bezpieczeństwo przede wszystkim

Teoretycznie w myśl przepisów uruchomienie silnika zaparkowanego samochodu i kontynuowanie postoju jest naganne. Ale tutaj istnieje zdroworozsądkowy priorytet bezpieczeństwa – bo kto będzie prowadził bezpiecznie auto, w którym jest w środku 50 stopni Celsjusza?

Może robot. Ale na pewno nie kierowca. Jego reakcje będą z pewnością spowolnione, a pole percepcji zawężone. Tak więc – jeżeli też tak uważasz – uruchamiasz silnik, włączasz klimatyzację na maksimum, zostawiasz uchyloną szybę i… Wychodzisz na kilka minut z samochodu, nie oddalając się jednak od niego.

Jak chłodzić, żeby pokonać upał?

Te kilka minut pracy klimatyzacji może zdziałać cuda, ale aby tak się stało, warto zastosować kilka prostych trików. Przede wszystkim pamiętaj o ustawieniu ogrzewania na absolutne zero (w przypadku klimatyzacji automatycznej ustaw minimalną temperaturę).

I teraz coś istotnego – nawiew ustaw nie na szybę, nie na nogi, tylko tak, żeby powietrze dmuchało z centralnych i bocznych dysz w kokpicie. Dlaczego? Dlatego, że wtedy zapewniony jest największy ruch powietrza w kabinie. Ponieważ będziesz poza autem, to nie musisz martwić się o swoje zdrowie i nastawić dmuchawę na maksimum.

Nastaw nawiew na bok drzwi, fotel i podsufitkę

Teraz skup się na schłodzeniu tych elementów, o których pisałem wcześniej, i których promieniowanie cieplne jest najbardziej odczuwalne. Lewy nawiew w kokpicie nastaw na bok drzwi kierowcy, albo na oparcie siedzenia – oceń, co jest bardziej rozgrzane.

Foto: Igor Kohutnicki / Auto Świat
Jeżeli potrzebujesz maksymalnej wydajności chłodzenia, pamiętaj o nastawieniu regulatorów wydajności przy dyszach nawiewu na maksimum.

Centralną dyszę nawiewu ustaw maksymalnie do góry i w lewo – tak, aby dmuchała na podsufitkę nad głową kierowcy. Zadbaj też o to, żeby regulatory siły nadmuchu (o ile znajdują się w Twoim samochodzie) przy dyszach w kokpicie były maksymalnie otwarte.

Po kilku minutach chłodzenia możesz rozpocząć bezpieczną i komfortową jazdę

Jeżeli wcześniej nigdy tego nie robiłeś – lub nie robiłaś – to zdziwisz się, jak dużo może dać takie kilkuminutowe chłodzenie zaparkowanego auta z maksymalną wydajnością i nawiewem skierowanym w wymienione miejsca.

Kiedy wsiądziesz do samochodu, podsufitka nie będzie już grzała w głowę, nie będziesz też czuć żaru od rozgrzanych drzwi. Możesz teraz zmniejszyć moc nawiewu i ustawić dysze tak, aby w żadnym wypadku zimne powietrze nie leciało bezpośrednio na Twoją twarz.

Unikaj kontaktu z zimnym powietrzem

Jak ustawić nawiewy, żeby nie chłodziły cię bezpośrednio? Jest na to kilka patentów. Boczne nawiewy w kokpicie ustaw tak, aby dmuchały na boczne szyby – dokładnie w taki sposób, jak ustawiasz je w zimie, aby odparować boczne okna w okolicy lusterek.

Jeżeli chodzi o nawiewy centralne, to pole możliwości zależy od tego, czy o ich konstrukcji decydował inżynier, czy stylista. Jeżeli inżynier, to możesz ustawić lewą dyszę centralną maksymalnie w lewo i do góry, a strumień zimnego powietrza powędruje po suficie – schłodzi go, a ominie twoją głowę. Chyba że jesteś wysoki – lub wysoka – i masz w aucie bardzo niski dach.

Foto: Marcin Kubisa / Auto Świat
Takie dysze nawiewu może i wyglądają efektownie, jednak zakres regulacji kierunku nadmuchu jest ograniczony.

Jeżeli decydujące zdanie miał stylista i dysze centralne mają postać wydłużonych w pionie prostokątów, umieszczonych po bokach radia lub ekranu, to prawdopodobnie skierowanie powietrza na sufit nie będzie możliwe. Co wtedy robić?

Jeżeli podróżujesz sam, to nie ma problemu – kierujesz nawiew w stronę pustego fotela pasażera. Jednak kiedy siedzi tam pasażer, trzeba wymyślić coś innego. Jest na to sposób: lewą dyszę centralną kierujesz w prawo, a prawą – w lewo. Wtedy powietrze poleci między fotelami, a przy okazji powstanie turbulencja, sprzyjająca skutecznemu schładzaniu wnętrza.

Klimatyzacja a ogrzewanie: co robić, a czego nie

Jeżeli już w aucie przestanie być gorąco, warto dopasować temperaturę nadmuchu tak, aby nawiew nie był lodowaty. Aby to zrobić, możesz ustawić pokrętło lub suwak od ogrzewania tak, żeby uzyskać komfortową temperaturę nawiewu. Nie, to nie pomyłka – mówimy tu o jednoczesnej pracy ogrzewania i klimatyzacji.

Manualna klimatyzacja to dobry pomysł na rozpoczęcie przygody z "klimą" w aucie. Zapewnia pełną kontrolę nad temperaturą oraz rozdziałem nawiewu i pozwala stać się świadomym użytkownikiem

W przypadku klimatyzacji automatycznej wystarczy podwyższyć zaprogramowaną temperaturę, a sterownik sam zatroszczy się o podniesienie temperatury nawiewanego powietrza.

Ale uwaga: jeżeli tylko przy włączonej klimatyzacji użyjesz również ogrzewania, to nawiew na nogi powinien być bezwzględnie wyłączony. Dlaczego? Dlatego, że w przeciwnym razie, mimo że z dysz w kokpicie leci przyjemny chłód, na nogi może polecieć ciepłe powietrze.

To bardzo częsty błąd, który powoduje dyskomfort – niby w głowę jest Ci chłodno, ale nie czujesz pełnej ulgi od upału. Na przemian odczuwasz raz ciepło, raz zimno, manipulujesz ustawieniami wentylacji.

Tymczasem niemal każdy układ wentylacji we współczesnych – a także tych bardziej wiekowych – samochodach działa tak, że po minimalnym choćby nastawieniu ogrzewania, ciepłe powietrze zawsze najpierw trafia na nogi. Nawet wtedy, gdy włączona jest klimatyzacja.

Dlatego, jeżeli jej używasz i chcesz osłabić chłodzenie, używając pokrętła od ogrzewania lub podnieść temperaturę w klimatyzacji automatycznej, pamiętaj o zamknięciu nawiewu na nogi. Co więcej, ma to znaczenie także dla pasażerów z tyłu, bo tam nawiew na nogi także dociera.

To tyle w pierwszej części materiału o klimatyzacji, w której poznałeś sposoby, mające zapewnić Ci maksimum komfortu. Niebawem w drugiej części napiszę o innych aspektach używania klimatyzacji, bezpośrednio związanych z bezpieczeństwem czynnym. Po tej lekturze staniesz się w pełni świadomym użytkownikiem „klimy”. Bo samo posiadanie jej w aucie to jedno, a używanie klimatyzacji w roztropny sposób, to drugie.

Na koniec, trochę teorii - dlaczego samochód się tak nagrzewa?

Przyjrzymy się mechanizmom, które decydują o tym, czy w aucie jest przyjemnie, czy gorąco. Kiedy wsiadasz do rozgrzanego słońcem auta, odczuwasz gorąco. Ale czy zastanawiasz się kiedykolwiek, jak się to dokładnie dzieje? Energia cieplna może być przekazywana trzema głównymi drogami: na zasadzie kondukcji, konwekcji i radiacji.

Wytłumaczenie kondukcji jest najprostsze – jest to po prostu przewodzenie ciepła przez dotyk, bezpośredni kontakt z rozgrzanym przedmiotem. Ciepło na drodze kondukcji odczujesz wtedy, kiedy na przykład usiądziesz na rozgrzanym słońcem fotelu swojego samochodu. Ponieważ fotel ma znaczną objętość i ogrzewa się na całej swojej grubości, to nie masz co nawet marzyć o tym, że szybko ochłodzi się od Twoich pleców. Przeciwnie, będzie przekazywał Ci swoje ciepło przez długi czas. Będzie Ci coraz bardziej gorąco.

Konwekcja w bardzo dużym uproszczeniu będzie miała miejsce na przykład wtedy, kiedy powietrze z rozgrzanej płyty podłogowej twojego auta będzie unosiło się do góry i ogrzewało twoje ciało. To jest konwekcja naturalna – ciepłe powietrze unosi się do góry. Jeżeli twoje auto nie miałoby klimatyzacji, to powietrze dmuchające z rozgrzanych kanałów wentylacyjnych też dałoby ci ostro popalić w upały – i byłoby znacznie cieplejsze od powietrza na zewnątrz auta! Wtedy mówilibyśmy o konwekcji wymuszonej przez wentylację.

Klimatyzacja nie jest nowym wynalazkiem - stosuje się ją od dziesięcioleci. To jednak nie znaczy, że wszyscy znają niuanse jej stosowania.

Najciekawszą chyba – bo najmniej znaną – drogą, jaką nagromadzone w rozgrzanym aucie ciepło sprawia, że jest ci gorąco, jest radiacja. To nic innego jak promieniowanie cieplne. Jak to działa? Wyobraź sobie, że siedzisz przy ognisku. Kiedy widok płomieni zaczyna parzyć w twarz, zasłaniasz ją ręką, i ciepło przestaje być dokuczliwe. Działa to trochę tak, jak światło – jeżeli między gorącym przedmiotem a tobą, nie ma przeszkody, to odczujesz jego promieniowanie cieplne. No dobrze, ale jak to ma się do samochodu?

Ma się całkiem konkretnie – radiacja jest zmorą podczas upałów. Rozgrzany od słońca kokpit grzeje niczym ognisko, mimo, że jest metr od ciebie. Dach samochodu, który na słońcu niemal płonie od żaru, rozgrzewa podsufitkę, która promieniuje ciepłem na twoją głowę. Boki drzwi twojego auta też są rozgrzane i też promieniują ciepłem.

To właśnie promieniowanie cieplne z kokpitu, dachu, drzwi i innych elementów twojego auta powoduje, że mimo włączonej klimatyzacji i temperatury powietrza w kabinie wynoszącej grubo poniżej dwudziestu stopni Celsjusza, nadal czujesz, że jest za ciepło. Zaraz dowiesz się, co możesz zrobić, żeby twój komfort był wyższy. Będą to zarówno porady trywialne, jak i bardziej wyszukane.