To, jak dobre są światła naszego samochodu, zależy od kilku czynników – od konstrukcji reflektorów, ich stanu technicznego, zamontowanych w nich żarówek lub lamp, ustawienia świateł oraz kondycji instalacji elektrycznej auta. Jeśli winna jest konstrukcja reflektorów, to nawet jeżeli nie jesteśmy zadowoleni ze świateł, zwykle musimy się z nią pogodzić – no, chyba że jesteśmy gotowi na duże wydatki.

Do większości popularnych modeli da się kupić lampy tuningowe, ale służą one głównie do poprawy wyglądu, rzadko lepiej oświetlają drogę od reflektorów fabrycznych.

Jeśli ksenony, to tylko fabryczne

Wielu właścicieli aut ze światłami halogenowymi chętnie zamieniłoby je na lampy ksenonowe – to jednak wcale nie takie proste, jak twierdzą nieuczciwi sprzedawcy. Wprawdzie bez żadnego problemu można kupić zestawy pozwalające zastąpić żarówki znacznie mocniejszymi lampami wyładowczymi, ale żaden z nich nie może być legalnie używany na drogach publicznych.

Pokusa jest duża, bo za 200-400 zł rzeczywiście można uzyskać olbrzymią poprawę oświetlenia drogi, tyle że używanie takich zestawów to – mówiąc wprost – szczyt egoizmu i brak szacunku dla innych użytkowników dróg. To tak, jakby ktoś przez cały czas jeździł po drodze na długich.

Lampy ksenonowe mogą być montowane jedynie w zaprojektowanych do nich reflektorach – we wszystkich innych powodują oślepianie jadących z naprzeciwka, a nawet tych, którym takie światła odbijają się w lusterkach. Jeśli już ktoś koniecznie chce mieć w aucie ksenony, a nie zamontowano ich fabrycznie, to w wielu modelach rozsądnym rozwiązaniem może być zastosowanie kompletnego zestawu używanych części oryginalnych. Kompletu – czyli nie tylko samych lamp z przetwornicami, ale też układów samopoziomowania oraz oczyszczania.

Mocniejsze żarówki

Skoro nie ksenony, to może przynajmniej mocniejsze żarówki halogenowe? Na rynku nie brakuje takich, które według deklaracji producentów mają dawać o 30, 60 czy nawet 110 proc. więcej światła od standardowych. Rzeczywiście – z naszych testów wynika, że świecą one nieco lepiej, choć nie aż tak dobrze, jak obiecują to ich producenci. Warto jednak wiedzieć, że za nieco lepszą jakość oświetlenia drogi płacimy w tym przypadku podwójnie – po pierwsze, dlatego że są droższe, po drugie, starczają na króce.

W przypadku homologowanych żarówek o standardowej mocy sposobem na uzyskanie jaśniejszego światła jest – w pewnym uproszczeniu – zastosowanie cieńszego żarnika, który przy takim samym napięciu w instalacji będzie się żarzył jaśniej od grubszego żarnika standardowej żarówki. Jaśniej, za to krócej!W dodatku taka wyżyłowana do granic możliwości żarówka jest bardzo wrażliwa na skoki napięcia w instalacji czy nawet wstrząsy auta. Tę opcję polecamy tylko tym, którzy są gotowi na większe wydatki i używają aut, w których wymiana żarówek nie wymaga wizyty w specjalistycznym serwisie.

Reflektor można łatwo zniszczyć

Uwaga! Poza wzmocnionymi żarówkami markowymi o mocy 60/55 watów oferowane są też żarówki wzmacniane, np. 100-watowe. Nie wolno ich stosować na drogach publicznych. Jeśli do kogoś nie przemawia argument, że to niezgodne z przepisami, mamy też inny. Otóż takie żarówki po prostu niszczą (przegrzewają, wypalają) niedostosowane do nich reflektory oraz przeciążają instalację elektryczną. Jeśli nawet poprawią oświetlenie, to tylko na chwilę – później trzeba będzie wymienić całe reflektory.

Z tego samego powodu odradzamy stosowanie wszelkich produktów niemarkowych, szczególnie tych tuningowych – często nie mają np. filtrów UV, co powoduje, że reflektory starzeją się w zastraszającym tempie. Z kolei w tanich żarówkach imitujących ksenony zwykle wypala się niebieska farbka, a jej pozostałości osiadają na szkle i odbłyśniku.