Jeżeli zamierzacie choćby tylko czasami podróżować autem ze swoim psem czy kotem, starajcie się je do tego jak najwcześniej przyzwyczaić. Ważne, żeby zwierzak nie zapamiętał samochodu tylko jako środka transportu, za pomocą którego jest dostarczany np. do weterynarza, na nieprzyjemne dla niego zabiegi – podróż autem musi się dobrze kojarzyć. Jeśli pies podróżuje w samochodzie tylko raz czy dwa razy do roku, nie dziwcie się, że nie będzie chciał do niego wsiąść, będzie zestresowany lub nadmiernie podekscytowany i nie będzie się umiał w samochodzie zachować. Pamiętajcie też, że przewożenie zestresowanego zwierzęcia nie tylko jest niebezpieczne i męczące dla niego i dwunożnych współpasażerów, lecz także będzie i dla was wyjątkowo uciążliwe – w stresie psy i koty tracą jeszcze więcej sierści niż zwykle, nerwowo gryzą, co im do pyska wpadnie, mogą mieć biegunkę i w niekontrolowany sposób oddawać mocz. W takiej sytuacji krzyk czy szarpanie zwierzaka tylko pogłębią problem.

Jeśli wybieracie się z psem lub kotem w dalszą trasę, pomyślcie o tym z większym wyprzedzeniem – przed podróżą lepiej psa zbyt obficie nie karmić, kilka lub nawet kilkanaście godzin na czczo mu nie zaszkodzi. Przed samym wyjazdem należy wygospodarować czas na dłuższy spacer – dzięki temu powinno się udać uniknąć nieplanowanych przerw w podróży.

Obowiązujące w Polsce bardzo restrykcyjne i szczegółowe przepisy dotyczące transportu zwierząt nie dotyczą na szczęście przewozu domowych czworonogów w celach niezarobkowych. Liczy się więc przede wszystkim zdrowy rozsądek. Najważniejsze, żeby psy lub koty w żadnym wypadku w czasie jazdy nie poruszały się swobodnie po samochodzie. W przypadku hamowania czy stłuczki zwierzę może zrobić krzywdę zarówno sobie, jak i pasażerom. Pies gramolący się na kolana swojego pana, który właśnie prowadzi auto, może i wygląda słodko, jednak powoduje olbrzymie ryzyko. Minimalne zabezpieczenie to krótki pas przypinany z jednej strony do szelek psa (obroża nie jest tu dobrym wyborem), a z drugiej – do klamry pasów bezpieczeństwa. Najbezpieczniejszym rozwiązaniem jest zwykle odpowiedni kontener transportowy.

Przepisy i rozsądek

Foto: Lesław Sagan / Auto Świat
Pies nie może poruszać się swobodnie po całym aucie: za ok. 30 zł można kupić krótką „smycz”, którą z jednej strony wpinamy do klamry pasów, a z drugiej – do szelek psa.

Obowiązujące w Polsce bardzo restrykcyjne i szczegółowe przepisy nie dotyczą na szczęście przewozu domowych czworonogów w celach niezarobkowych. To nie znaczy, że za przewożenie psa czy kota w niebezpieczny sposób nie można dostać mandatu – jeśli policjant uzna, że spowodowaliśmy w ten sposób zagrożenie dla kierowcy, pasażerów czy innych uczestników ruchu, może ukarać nas 200-złotowym mandatem.

Nasza rada: przed wyjazdem za granicę sprawdź obowiązujące tam przepisy, często są one bardziej restrykcyjne niż u nas.

Foto: Subaru

Krata w bagażniku: dzięki niej pies może jechać w bagażniku bez ryzyka, że wejdzie do kabiny lub wpadnie do niej podczas hamowania.

Foto: Lesław Sagan / Auto Świat

„Hamak”, czyli pokrowiec na tylną kanapę, mocowany do zagłówków (cena ok. 70 zł).

Foto: Auto Świat

Wkład do bagażnika oszczędzi nam czyszczenia tapicerki z sierści i błota. Nakładka chroni zderzak przed pazurami. Cena: od ok. 90 zł.

Foto: Isuzu

Klatka transportowa do bagażnika: dostępne są różne rozmiary. Solidniejsza i bardziej przewiewna od plastikowych kontenerków.