Ryzykowna nauka
Przyjemniej jest się uczyć w towarzystwie bliskiej, zaufanej osoby. W przypadku nauki jazdy może się to skończyć kłopotami. Nauka jazdy to czasochłonne i w dodatku drogie zajęcie - sam kurs na prawojazdy kosztuje ponad 1000 zł. Na tym jednak wydatki się nie kończą, bo większość kursantów potrzebuje dodatkowych godzin doszkalających, z których każda to kolejne 40 zł. Trudno się więc dziwić, że sporo przyszłych kierowców stara się zdobyć przynajmniej podstawowe umiejętności, korzystając z uczynności znajomych lub rodziny. Instruktorzy mają mieszane opinie na temat takiegosposobu nauki jazdy. Niektórzy uważają, że to dobrze, jeśli kursant już na początku coś umiei można od razu zająć się ważnymi kwestiami. Inni zaś twierdzą, że często trafiają do nich uczniowie, którzy już przyswoili sobie złe nawyki podpatrzoneu "instruktorów" amatorów. Najpopularniejsze miejsca donauki "we własnym zakresie" to puste wieczorami place przed centrami handlowych lub po prostu polnelub leśne drogi. Niestety w tym przypadku "rodzinny kurs" kończy się często niezbyt przyjemnym spotkaniem z policją. Dlaczego? Bo wbrew pozorom większość tego typu miejsc traktuje się jako drogi publiczne. Tymczasem kodeks wykroczeń zabraniapod karą grzywny "dopuszczania do prowadzenia pojazdu na drodze publicznej osoby nie mającej wymaganych uprawnień" orazoczywiście prowadzenia auta bez stosownych uprawnień.Prawie wszystkie drogi są publiczne Czy można gdziekolwiek bez zbędnych stresów pojeździćbez prawa jazdy i "elki" na dachu?