• Zarówno driftowanie na śniegu, jak i urządzanie kuligów za samochodem są nielegalne
  • Samochodowe szaleństwa na śniegu w najlepszym przypadku mogą skończyć się pouczeniem, a w najgorszym – utratę prawa jazdy
  • Trzeba też pamiętać, że mandat za takie wyczyny można dostać także poza drogami publicznymi
  • Więcej takich historii znajdziesz na stronie głównej Onet.pl

Sobiesław Zasada, polska legenda rajdów, namawiał kiedyś w swoich książkach traktujących o doskonaleniu techniki jazdy do trenowania umiejętności prowadzenia auta w poślizgu na ośnieżonych placach. Faktycznie w takich warunkach można wprowadzać pojazd w poślizg przy stosunkowo niedużych prędkościach, uczyć się trudnej techniki kontrowania oraz ćwiczyć panowania nad autem na oblodzonej drodze. Problem jednak w tym, że dziś takie zachowanie na placach pod sklepami i centrami handlowymi są nielegalne i dość szybko pacyfikowane przez policję.

Czy słusznie? Nad tym nie będziemy się rozwodzić, bo prawo daje możliwość karania za takie zachowanie, a mundurowi skrzętnie z niego korzystają. Z drugiej strony trzeba przyznać, że chcąc ćwiczyć swoje umiejętności – do czego szczerze namawiamy – można korzystać z miejsc i imprez do tego przeznaczonych, czyli np. amatorskich zawodów KJS, których wbrew pozorom nie brakuje w całym kraju, ale w wielu przypadkach frekwencja na nich jest bardzo mizerna.

Kary za samochodowe zabawy na śniegu – nie tylko mandat!

W Kodeksie drogowym nie brakuje przepisów mówiących o karach za stwarzanie zagrożenia na drodze, a pod takie wykroczenia można podciągnąć zarówno driftowanie na drogach i parkingach, jak i urządzanie kuligów samochodowych. Co więcej, karę za tego typu pomysły można dostać także na własnej posesji czy działce! Konsekwencje w tych przypadkach mogą być znacznie poważniejsze niż wiele osób sądzi.

Co kierowcy szalejącemu po ośnieżonym parkingu mogą zarzucić policjanci? Najczęściej policjanci powołują się na art. 86 Kodeksu wykroczeń, czyli "spowodowanie zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym".

Paragraf 1 tego przepisu brzmi: "Kto na drodze publicznej, w strefie zamieszkania lub strefie ruchu, nie zachowując należytej ostrożności, powoduje zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym, podlega karze grzywny". Zgodnie z taryfikatorem grozi za to do 500 złotych i 6 punktów karnych.

Na tym sprawa może się jednak nie zakończyć, bowiem paragraf 3 tego samego przepisu daje kolejne możliwości karania adeptów: "W razie popełnienia wykroczenia określonego w § 1 przez osobę prowadzącą pojazd można orzec zakaz prowadzenia pojazdów".

Sporo tu zależy od interpretacji policjanta, który przyłapię kierowcę na śnieżnych szaleństwach. Wystarczy, że zinterpretuje je jako poważne zagrożenie prawo jazdy możemy stracić już na miejscu. W tym przypadku jednak o dalszych losach kierowcy i jego uprawnień zdecyduje sąd.

Driftowanie na śniegu – od 20 zł do... utraty prawa jazdy

Przepisy dają duże pole manewru policjantom. Zgodnie z art. 19 Kodeksu drogowego kierowca ma jechać z prędkością zapewniającą panowanie nad pojazdem. Wprowadzanie auta w poślizg można uznać za złamanie tego przepisu, nawet jeśli robimy to przy niewielkich prędkościach, a za to grozi mandat od 20 do 300 zł.

To nie koniec. Policjant może uznać także, że przekraczaliśmy linie ciągłą na drodze, nie używaliśmy kierunkowskazów itd. Prawo daje możliwość tzw. kumulacji i ukarania za kilka przewinień jednocześnie, pod warunkiem, że łączna kara nie przekroczy 1000 zł – jednak od 1 stycznia 2022 r. kara będzie mogła być znacznie wyższa. Nie wolno zapomnieć, że ta sama zasada dotyczy punktów karnych, z tą jednak różnicą, że w tym przypadku nie obowiązuje już górny limit. Znane są przypadki, że kierowcy w ciągu kilku minut zbierali więcej punktów niż wynosił limit i tracili prawo jazdy.

Kulig za samochodem – od 20 zł do wieloletniej renty dla poszkodowanych

Takich zabaw zabrania art. 60 par. 2 ust. 4 Kodeksu drogowego, który mówi: "Zabrania się kierującemu ciągnięcia za pojazdem (…) osoby na sankach lub innym podobnym urządzeniu, zwierzęcia lub ładunku". Za to grozi grzywna do 500 zł i 6 punktów karnych.

Tu trzeba też przestrzec kierowców, którzy uważają że ten zakaz ich nie dotyczy poza drogami publicznymi. Tak co prawda jest, ale w naszych realiach często trudno rozpoznać, które drogi są publiczne, a które nie. Czasem nawet leśne, zapomniane nieco drogi mogą okazać się drogami gminnymi, czyli publicznymi. Po za tym nie zawsze na prywatnych placach i drogach wewnętrznych można robić co nam żywnie się spodoba.

Zimowe zabawy na śniegu – czy poza drogami publicznymi jesteśmy bezkarni?

Przeświadczenie o bezkarności na własnych placach czy działkach jest nie co złudne. Okazuje się bowiem, że jeśli policjant bardzo będzie chciał to i na takich terenach może ukarać kierowców, którzy postanowią szaleć na śniegu swoimi samochodami, czy organizować tam kuligi. Zgodnie z art. 98 Kodeksu wykroczeń: "Kto, prowadząc pojazd poza drogą publiczną, strefą zamieszkania lub strefą ruchu, nie zachowuje należytej ostrożności, czym zagraża bezpieczeństwu innej osoby, podlega karze grzywny albo karze nagany".