Jak Chińczycy - i nie tylko - korzystają z tzw. krótkich serii? Tak w UE sprzedaje się auta bez homologacji

  • Jeśli producent chce wprowadzić na europejski rynek niewielką liczbę pojazdów, może skorzystać z uproszczonych procedur pozwalających na dopuszczenie takich aut do sprzedaży i do ruchu
  • Dzięki temu można rozpoznać rynek, nie ponosząc wysokich kosztów dostosowania pojazdu do rozbudowanych wymagań europejskich
  • W praktyce w niezwykle skomplikowanych przepisach homologacyjnych jest wiele wyjątków i nieścisłości, które bywają naciągane przez niektórych importerów
  • Niektóre niestandardowe rozwiązania w samochodach wprowadzonych na rynek "boczną furtką" są dla ich użytkowników sporym problemem w kolejnych latach eksploatacji
  • Polecamy też: Chińskie auta - opinie są "od czapy". Chińskie SUV-y mnie rozczarowały
Żeby było jasne, zupełnie nie przeszkadza mi, jeśli samochód nie ma „pikaczy” ostrzegających o przekroczeniu prędkości, które przecież w żadnym aucie nie działają w stu procentach tak, jak powinny. Oddycham z ulgą, jeśli auto nie ma na pokładzie kamerki śledzącej mój wzrok i napominającej mnie nieustannie, żebym patrzył na drogę. Zaczynam się jednak dziwić, gdy nowy samochód nie ma na podsufitce przycisku „SOS”, który – przynajmniej w teorii – od lat jest obowiązkowy dla wszystkich nowych samochodów osobowych sprzedawanych w UE.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Autor Maciej Brzeziński
Pasjonat technologii, prywatnie także zapalony kolarz
Pokaż listę wszystkich publikacji

To jest materiał Premium

Dołącz do Premium i odblokuj wszystkie funkcje dla materiałów Premium:

czytaj słuchaj skracaj

Dołącz do premium
Skrót artykułu