W tym roku producenci zimowych płynów do spryskiwaczy muszą oszczędzać. Od roku nie wolno już sprzedawać płynów, których głównym składnikiem jest alkohol metylowy – toksyczny, ale tani, bezwonny i krzepnący dopiero w bardzo niskiej temperaturze. Teraz trzeba używać relatywnie drogiego (i w przypadku tanich półproduktów śmierdzącego) alkoholu etylowego. Ponieważ wytwórnie badają płyny konkurencji, a odbiorcy (np. sieci sklepów czy stacji benzynowych) regularnie kontrolują jakość dostarczanych im produktów, nie da się przesadnie oszczędzać na ilości spirytusu.

Trzeba trafić w punkt – każdy stopień Celsjusza naddatku w temperaturze krzepnięcia płynu to strata, a każdy brakujący stopień to ryzyko utraty klienta. Firmy, którym zależy na utrzymaniu niskiej ceny zimowe płynu do spryskiwaczy, próbują więc oszczędzać na jakości spirytusu – do płynów często trafiają śmierdzące odpady gorzelniane. Taki preparat nie zamarznie na szybie, ale każde użycie spryskiwacza dostarczy pasażerom przykrych wrażeń.

Wybraliśmy do testu 15 ziowych płynów do spryskiwaczy z różnych klas cenowych: od sprzedawanych na stacjach po 30 zł za 4 litry do najtańszych, oferowanych po kilkanaście zł za 5 litrów. Zbadaliśmy temperaturę zamarzania i wpływ na lakier (wszystkie zimowe płyny do spryskiwaczy zaliczyły test) oraz organoleptycznie sprawdziliśmy zapach preparatów. Wnioski? Markowe środki kupowane na sieciowych stacjach benzynowych rzeczywiście mają wysoką jakość, a im niższa cena, tym większe ryzyko, że kupimy wyjątkowo smrodliwy środek. Dobra wiadomość jest taka, że żaden z przebadanych płynów nie zaliczył spektakularnej wpadki, z wyjątkiem smrodu.

Jak testowaliśmy płyny?

Foto: ACZ / Auto Świat
„Ślepy” test: każdy płyn został wlany do dwóch jednakowych, szczelnych, plombowanych butelek i wysłany do laboratorium

Testu płynu nie da się zrobić, korzystając ze zwykłej zamrażarki i termometru. W laboratorium płyn wlewany jest do naczynia, w którym jest cały czas mieszany. W naczyniu płyn się schładza, a urządzenia cały czas z dużą dokładnością mierzą jego temperaturę. W chwili, gdy wytrącają się kryształki lodu

w płynie, wydziela się pewna ilość energii i temperatura płynu (przez chwilę) przestaje spadać. To jest właśnie temperatura krystalizacji płynu. Jeśli chodzi o badanie wpływu na lakier, krople płynów umieszcza się na specjalnych płytkach i pozostawia na kilkanaście godzin w warunkach, w których może dojść do uszkodzenia lakieru.

Wyniki testu znajdziecie w galerii.