Ekipa Euroforum pod wodzą Macieja Rachtana stanęła na wysokości zadania. W końcu przeprawówka powinna dać się zawodnikom we znaki. Poza tym organizatorzy mają chyba układ z pogodą, bo na pierwszej eliminacji padał gęsty śnieg, teraz zaś nocny odcinek urozmaicił… ulewny deszcz.

A że na trasie i tak królowały bagna i błoto, zrobiło się naprawdę mokro – i z góry, i z dołu…

Dla wszystkich klas przygotowano po 4 odcinki specjalne, które się ze sobą nie pokrywały. Najbardziej hardkorowa grupa No Limits stoczyła prawdziwą bitwę wodną.Etap nocny – m.in. przez deszcz – dał się we znaki uczestnikom. Tylko garstka ukończyła go bez kar czasowych. W ciągu dnia również nie było lekko. Wystarczy przyjrzeć się zmaganiom w kilku miejscach. Załoga Godziców (bracia Mariusz i Jarek), próbując wyciągnąć się na jednej z błotno-wodnych pułapek (duże zdjęcie na stronie obok), kilka razy zerwała linę mechanicznej wyciągarki (!).

Jak widać z materią przegrywają nieraz i bardzo dobre opony, i blokady mostów, i wprawna ekipa… Załoga nr 121 (Jacek i Dariusz Choszczewscy), próbując ich objechać, uszkodziła zawieszenie (mieli kłopoty ze skręcaniem) i zrezygnowała z dalszej walki na czas. Postanowiła za to zdobyć nagrodę fair-play. Raz służyli za mobilne miejsce do zaczepienia lin wyciągarek, innym razem osobiście ratowali inne samochody.

Wrażenie (nawet na zaprawionych zawodnikach przeprawówek!) zrobił też ciężki trawers między drzewami. Pokonanie go wymagało ciągłej asekuracji i… gracji w omijaniu przeszkód. Na szczęście to jednak konstrukcje rurowe, które nie wiedzą, co to metalizowany lakier.

Na wyróżnienie zasłużli z pewnością zwycięzcy klasy No Limit. Udowodnili, że nawet ekstremalną trasę da się pokonać bez kar czasowych. Ale „szacun” należy się wszystkim, szczególnie pilotom, którzy nieraz trzymali się lin wyciągarek, by bezpiecznie opuścić grzęzawiska.

Licznie zgromadzeni kibice (łatwy dojazd asfaltami) mogli oglądać naprawdę efektowną i ciekawą zabawę. Trzecia (ostatnia tegoroczna) edycja Poland Trophy Dragon Winch Extreme przewidziana jest na wrzesień i zagości na północy Polski.