Choć większość firm ma w ofercie auta 4x4, to modeli zdolnych do pokonywania prawdziwych terenowych przeszkód nie ma wiele. Bez wątpienia należy do nich Defender, z czego wynikają nie tylko liczne zalety, ale i wady. Zacznijmy od plusów. Charakterystyczną cechą Land Roverów jest stały napęd 4x4. Dzięki centralnemu mechanizmowi różnicowemu z jego zalet można korzystać nie tylko w lesie, ale i podczas jazdy na asfalcie. Mamy możliwość blokowania dyferencjału oraz system ETC (za dopłatą) wspomagający kierowcę hamulcami, gdy koła nie "łapią" trakcji lub odrywają się od ziemi (choć osie krzyżują się rewelacyjnie). Jest też układ podwyższający wolne obroty, gdy auto napotyka opór. Rozwiązania fantastycznie sprawdzają się w praktyce - na wzniesienie o pochyleniu kilkunastu stopni Defender wjeżdża... sam, na wolnych obrotach. Zresztą nieprzeszkadzanie mu jest naczelną zasadą w czasie jazdy - kierowca ma tylko wyznaczać kierunek.Pora na wady. Sztywne mosty i ramowa konstrukcja sprawiają, że jazda po asfalcie, choć nie budzi grozy, daleka jest od komfortu i precyzji znanych choćby z SUV-ów. Fotele przednie (wygodne) umieszczono blisko drzwi i brak miejsca na łokieć. Na tylnych siedzeniach (przodem do kierunku jazdy) trzeba szukać miejsca na nogii głowę. Przy 4 osobach mamy mało miejsca na bagaż. Bazowa cena (w tabeli) jest do przyjęcia, ale odpowiednio wyposażone auto (ABS, klimatyzacja) osiągnie cenę... 170 tys. zł!