Wy­obra­źcie sobie ta­ką sy­tu­ację: je­dzie­cie spo­koj­nie pra­wym pa­sem au­to­stra­dy w sznu­rze aut, których kie­row­cy dba­ją o to, by dziu­ra ozo­no­wa nad na­szy­mi gło­wa­mi zbyt­nio się nie roz­ro­sła. Na­gle z bo­ku sły­szy­my gło­śny dźwięk, któ­ry ko­ja­rzy się z szyb­kim wzno­sze­niem ba­lo­nu przez cie­płe powie­trze. Ale pro­szę nie pa­trzeć w gó­rę, lecz ro­zej­rzeć się na bo­ki – gdzieś w po­bli­żu z pew­no­ścią je­dzie no­wy Hum­mer. To au­to, pę­dząc z pręd­ko­ścią 150 km/h, na pew­no nie za­dba, by war­stwa ozonu nie zmniej­sza­ła się w za­wrot­nym tem­pie – pa­li­wo, któ­re­go po­trze­bu­je, wy­s­tar­czy­ło­by do „nakar­mie­nia” dzie­się­ciu 3-li­tro­wych Volks­wa­ge­nów Lu­po.

Foto: Auto Świat
Hummer H2

Hummer H2 – rodem z paliwowego eldorado

Hi­sto­ria Hum­me­ra za­czy­na się w la­tach 80., kie­dy to ame­ry­kańscy woj­sko­wi do­ma­ga­li się opracowania no­we­go sa­mo­cho­du ty­pu High Mo­bi­li­ty Mul­ti­pur­po­se Whe­eled Ve­-hic­le, czy­li wielozada­nio­we­go po­jaz­du ko­ło­we­go. W myśl ogól­nej ten­den­cji Ame­ry­ka­nów do skró­tów pod­czas woj­ny w Za­to­ce Per­skiej sa­mo­chód zo­stał na­zwa­ny Hum­m­vee, z cze­go póź­niej wy­kształ­cił się Hummer.

Przy 2,16 me­tra sze­ro­ko­ści Hum­mer H1 miał roz­staw kół pra­wie przy­na­leż­ny cię­ża­rów­ce, był przy tym „je­dy­nie” na 4,57 m dłu­gi i na 1,88 m wy­so­ki. Te­raz sa­mo­chód jesz­cze bar­dziej się roz­rósł – 25 cm na dłu­go­ści, 10 cm na wy­so­ko­ści. Zma­la­ła za to sze­ro­kość i to o 10 cm. Z sa­mo­cho­dem zna­nym z pola wal­ki H2 ma wspól­ną je­dy­nie na­zwę. Za pod­sta­wę do je­go bu­do­wy po­słu­żył Che­v­ro­let Ta­hoe, jed­nak pod wzglę­dem wy­glądu Hummer jest nadal Hummerem.

Nasz te­sto­wy eg­zem­plarz przy­pły­nął do Bre­mer­ha­ven w kon­te­ne­rze (do któ­re­go zresz­tą le­d­wo się zmie­ścił). Po za­ła­twie­niu wszyst­kich for­mal­no­ści zwią­za­nych z cłem i re­je­stra­cją mo­gliśmy zdjąć folie z sie­dzeń i od­pa­lić sze­ścio­li­tro­wy, 8-cy­lin­dro­wy wi­dla­sty sil­nik, prze­su­nąć dźwi­gnię automatycz­nej zmia­ny bie­gów – ko­ja­rzą­cą się bar­dziej z dźwi­gnią regulacji cią­gu sil­ni­ków Bo­ein­ga niż z au­tem na po­zy­cję „D” i ru­szyć w dro­gę. 316 ko­ni z do­stoj­no­ścią i pra­wie bez szme­ru po­ru­sza samo­chód do przo­du. Je­dy­ny dźwięk, ja­ki sły­szy­my w ka­bi­nie, to szum opły­wa­ją­ce­go kan­cia­ste nadwo­zie po­wie­trza i ci­che skrzypienie skó­rza­nej ta­pi­cer­ki.

Po­nie­waż fa­brycz­na in­struk­cja ob­słu­gi za­gi­nę­ła gdzieś po­mię­dzy umiesz­czo­nym we wnę­trzu monstru­al­nym ko­łem za­pa­so­wym, a do­dat­ko­wym skła­da­nym sie­dze­niem, mu­sieliś­my sa­mi od­adnąć, co „mó­wią” do nas wskaź­ni­ki na kok­pi­cie.

Hummer H2 – prędkościomierz z dużym zapasem

W Hummerze H2 gór­na gra­ni­ca szyb­ko­ścio­mie­rza wy­no­si nie­wy­obra­żal­ne w tym po­jeź­dzie 120 mil/h (ok. 200 km/h), a ob­ro­to­mierza 6 tys. ob­ro­tów. Obydwu okrą­głym wskaź­ni­kom to­wa­rzy­szy dodat­ko­wo 5 mniej­szych ze­ga­rów po­ka­zu­ją­cych tem­pe­ra­tu­rę ole­ju w skrzy­ni bie­gów i cie­czy chłodzącej, ci­śnie­nie ole­ju silniko­we­go i stan na­ła­do­wa­nia aku­mu­la­to­ra oraz po­ziom pa­li­wa w 121-litro­wym zbior­ni­ku. Po­przez róż­ne przy­ci­ski na kie­row­ni­cy mo­że­my wy­wo­łać 12 in­nych funk­cji kompu­te­ra pokła­do­we­go. Przełącz­ni­ki do ob­słu­gi na­pę­dów cze­ka­ją, aż Hum­me­rem zje­dzie­my z asfal­to­wej dro­gi i wje­dzie­my w praw­dzi­wy te­ren.

Na ra­zie po­zo­sta­je­my jesz­cze na au­to­stra­dzie. Mo­tor prze­ka­zu­je 500 Nm mak­sy­mal­ne­go mo­men­tu ob­ro­to­we­go na 4 stale na­pę­dza­ne ko­ła. Pod­czas gdy na ze­wnątrz z wy­de­chu sły­chać groźne basowe bu­cze­nie ośmio­cy­lin­dro­we­go sil­ni­ka, we­wnątrz sły­szal­ny jest je­dy­nie szept in­for­mu­ją­cy kierow­cę, czy mo­tor w ogó­le pra­cu­je.

Jaz­da Hummerem H2 to po­łą­cze­nie kom­for­tu do­brej kla­sy au­ta oso­bo­we­go z cię­ża­rów­ką. Nie należy o tym za­po­mi­nać, gdy przy ro­bo­tach dro­go­wych na au­to­stra­dzie le­wy pas jest ogra­ni­czo­ny do sze­ro­ko­ści 2 me­trów. W tym wy­pad­ku po­zo­sta­je jedy­nie po­ru­szać się w kor­do­nie cię­ża­ró­wek i spo­koj­nie cze­kać, aż zwę­że­nie się skończy. Je­śli zbli­ży się zjazd – nie ma naj­mniej­sze­go pro­ble­mu – układ kie­row­ni­czy jest bar­dzo pre­cy­zyj­ny, a su­permięk­kie re­so­ro­wa­nie w ni­czym tu nie prze­szka­dza. War­to jed­nak zwra­cać uwa­gę na sta­cje ben­zy­no­we – przy śred­nim spa­la­niu 29,7 l/100 km lampka re­zer­wy mo­że się włą­czać na­der czę­sto.

Za to w te­re­nie do­ce­ni­my pu­deł­ko­wa­tą kon­struk­cję nad­wo­zia z krót­kimi zwi­sa­mi. Ca­ła ma­sa blo­kad me­cha­ni­zmów, prze­ło­żeń te­re­no­wych i elek­tro­ni­ki da­je nie­ogra­ni­czo­ne moż­li­wo­ści jazd po bezdrożach. Je­dy­nie nie­du­że ro­wy i pnie drzew mo­gą Hummera za­trzy­mać.

Hummer H2 – dane techniczne

Silnik benzynowy V8
Pojemność 5967 ccm
Moc maksymalna 316 KM
Maksymalny moment obrotowy 500 Nm
Przyspieszenie 0-100 km/h bd.
Prędkość maksymalna 147 km/h
Spalanie 29,7 l/100 km
Wymiary (dł./szer./wys.) 4820/2063/1977 mm
Pojemność bagażnika 1132 l
Opony 315/70 R 17
Masa własna/dmc