Kia Picanto po liftingu – auto dla wąskiej grupy klientów

Od aut tej klasy nie wymaga się zbyt wiele. Mają być tanie w zakupie i umożliwiać właścicielowi podróż z punktu A do punktu B, najczęściej w mieście. Ich zakup jest podyktowany najczęściej chłodną kalkulacją, a nie emocjami. Czy to oznacza, że takie pojazdy mają być nudne, ubogo wyposażone i nie zapewniać frajdy z jazdy?

Niekoniecznie, przecież nie każdy kupuje je jako drugie auto w rodzinie. Są takie osoby (seniorzy, single), które z racji potrzeb (małe roczne przebiegi, ciasny parking pod domem, krótkie dystanse, podróż maks. w dwie osoby) nie muszą mieć dużego samochodu, a jednocześnie chciałyby, żeby ich jedyny pojazd nie był „gołym toczydełkiem”. Wydawałoby się, że doskonałymi propozycjami dla nich będą takie auta, jak Opel Adam czy Mini One, ale pamiętajmy, że są drogie i krzykliwe. Pozostaje więc zakup zwykłego pojazdu miejskiego z dobrym wyposażeniem.

Świetnym wyborem będzie więc zmodernizowana niedawno Kia Picanto 1.2 w topowej wersji XL, która poziomem wyposażenia może dorównać kompaktom. Na jej pokładzie znajdziecie: podgrzewane przednie fotele i koło kierownicy, automatyczną klimę, rozbudowane audio (z dodatkowymi głośnikami, zestawem głośnomówiącym Bluetooth i sterowaniem głosowym) czy wielofunkcyjną skórzaną kierownicę.

Na zewnątrz „wypasione” Picanto rozpoznacie po: reflektorach i przednich światłach przeciwmgielnych typu projekcyjnego, elektrycznie składanych lusterkach oraz ledowych światłach do jazdy dziennej, jak i tylnych lampach. Samochód można doposażyć też w aluminiowe obręcze kół i „automat”.

Kia Picanto po liftingu – mały bagażnik

Użytkownicy Picanto docenią ten pojazd ze względu na nie tylko wyposażenie czy jakość wykończenia, lecz także praktyczne cechy. Z powodu rozstawu osi 2385 mm trudno mówić o przestronnym wnętrzu, jednak na tle rywali w Picanto jest zaskakująco dużo miejsca w drugim rzędzie foteli. Z przodu także odczuwa się wygodę. Jedynie 200-litrowy kufer trudno nazwać pojemnym, skoro w Pandzie zmieści się o 25 l, a w up!-ie aż o 50 litrów więcej bagażu.

Kia Picanto po liftingu – dynamiczny i oszczędny

Picanto góruje jednak nad konkurentami pod względem komfortu. Samochody tej klasy mają zazwyczaj sztywne zawieszenia (wymogi bezpieczeństwa) i na większych nierównościach skaczą jak piłeczki pingpongowe. Inżynierom Kii udało się tak zestroić zawieszenie, że auto miękko pokonuje nierówności nawierzchni, a jednocześnie dobrze się je prowadzi.

Do komfortowego podwozia pasuje nawet nieco leniwy i niezbyt precyzyjny układ kierowniczy. 1,2-litrowa jednostka o mocy 85 KM sprawnie rozpędza ważący ok. 900 kg samochód. Co prawda, żeby wyraźnie poczuć wspomnianą moc, trzeba utrzymywać ją w górnym zakresie obrotów, ale za to delikatny nacisk na pedał przyspieszenia sprawi, że Picanto będzie ekonomiczne. W mieście (z systemem start-stop) odnotowaliśmy spalanie 6,7 l/100 km, w trasie spadło o 1,5 l/100 km.

Silnik-typ/cylindry/zawory benz. R4/16
Pojemność 1248 ccm
Moc. maks. 85/6000 KM/obr./min
Moment 121/4000 Nm/obr./min
Poj. bagażnika 200-870 l
Masa własna 875 kg
Wymiary (dł./szer./wys.) 3595/1485/1595 mm
Przysp. 0-100 km/h (fabr.) 11,9 s
Napęd man. 5/przedni
Prędkość maks. 175 km/h
Średnie spalanie (fabr.) 4,6 l/100 km
Cena (XL) 47 000 zł

Kia Picanto po liftingu – nasza opinia:

Nie zdecydowałbym się na zakup nowego samochodu segmentu A za 47 000 zł, ale są takie osoby, które chcą mieć miejskie auto z dobrym wyposażeniem. I nie chodzi o to, żeby się w nim pokazać – dzięki dodatkom kojarzącym się z luksusem mają większe poczucie komfortu.