Na początku autko posiadało silnik dwusuwowy chłodzony powietrzem o pojemności 594 ccm i mocy 23 KM

Trzy lata później zwiększono moc jednostki napędowej o trzy konie. Zmiana biegów odbywała się za pomocą charakterystycznej "klamki" przy kierownicy (drążek w podłogę powędrował dopiero w 1990, z chwilą wejścia do produkcji Trabanta 1.1). Samochód przez cały okres produkcji przechodził większe lub mniejsze modyfikacje. Do najpoważniejszych należy zmiana instalacji elektrycznej z 6- na wyposażoną w alternator 12-woltową (1984 r.), zastosowanie elektronicznego, bezobsługowego zapłonu (1985 r.), zmiana tylnego zawieszenia - poprzeczny resor zastąpiono sprężynami śrubowymi, które trafiły potem do modelu 1.1 (1988).

Lista dziwnych i nie do końca zrozumiałych rozwiązań technicznych w Trabancie jest długa

Pokonywanie większych kałuż wymaga od kierowcy redukcji prędkości. Powodem jest nisko umieszczony gaźnik, zupełnie nie zabezpieczony przed działaniem wody. Ciepłe powietrze do ogrzewania wnętrza dostarczane jest z puszki okalającej pierwszy tłumik. Kłopoty zaczynają się, kiedy tłumik przerdzewieje i spaliny dwusuwowego silnika dostają się do środka. Brak pompy paliwowej to jeszcze jeden element, który nie może się zepsuć. Niestety, w przypadku nieszczelnego zaworka iglicowego, paliwo ze zbiornika opadowego umieszczonego w komorze silnikowej przelewa się przez gaźnik. Aby tego uniknąć, zastosowano motocyklowy kranik paliwa. Jeśli właściciel zapomni wieczorem zamknąć dopływ benzyny, rano oprócz pustego baku będzie czekała na niego okazała plama po paliwie. Normalnie benzyna zużywa się znacznie wolniej - w wersji z elektronicznym zapłonem do 7,5 l/100 km.

Problemem Trabanta jest też notoryczna nieszczelność nadwozia

Elementy poszycia zewnętrznego były przyklejane i przykręcane do metalowego szkieletu. Po latach duroplast odpada i posiadacze Trabantów ratują się przykręcając błotniki i płaty drzwi blachowkrętami. Nie oznacza to jednak, iż samochód jest pozbawiony zalet. Wnętrze, mimo archaicznych rozwiązań, jest obszerne (dużo większe niż w 126p), bagażnik auta o pojemności 415 litrów jest niedoścignionym wzorem dla konstruktorów małych, nowoczesnych samochodów. Dzięki prostej budowie auto nie należy także do awaryjnych, a niezbędne naprawy jest w stanie wykonać każdy mechanik. Dziś Trabanty nie cieszą się już taką estymą jak dawniej i z innymi markami mogą konkurować jedynie ceną - za egzemplarz z 1990 roku w dobrym stanie trzeba zapłacić do 2 tys. zł.