Wzięliśmy 50 tys. zł i pojechaliśmy do Radomia po używany "damski" samochód. Co zastaliśmy?

  • Radom to jedno z największych zagłębi komisów samochodowych w Polsce
  • 50 tys. złotych to niemała kwota, ale w ciągu ostatnich dwóch lat auta używane drastycznie podrożały. Za mniej trudno o "świeży" samochód
  • Oglądaliśmy tylko auta oznaczone jako bezwypadkowe i serwisowane w ASO, jednym z warunków był też niski przebieg
  • Tym razem nie interesowały nas najpopularniejsze modele na rynku. Samochód miał być nietuzinkowy i atrakcyjny
  • Więcej takich tekstów znajdziesz na stronie głównej Onetu
— Tylko nie Nissan Qashqai! — zaprotestowała koleżanka, która szuka średniej wielkości auta dobrego i do jazdy po mieście, i na okazjonalne dalsze wyjazdy. Szkoda, bo wśród aut, które wyszukaliśmy w założonym budżecie, był właśnie 10-letni SUV tej japońskiej marki. Niemłody, ale dobrze rokujący, w cenie wywoławczej 46 tys. 900 zł. Jeszcze zostałoby na ubezpieczenie… Ople, Volkswageny, Toyoty, Skody też nie przypadły koleżance do gustu. "To widać na każdym rogu, to nudne, to brzydkie, to jakieś takie nieciekawe". Nie jest łatwo dogodzić kobiecie!
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

To jest materiał Premium

Dołącz do Premium i odblokuj wszystkie funkcje dla materiałów Premium:

czytaj słuchaj skracaj

Dołącz do premium
Skrót artykułu