W roku 2008 Włosi postanowili włączyć się do walki o klienta w segmencie B premium. Ich bronią miał być pękaty hatchback o nazwie MiTo. Skąd dziwaczne imię? Można je tłumaczyć na dwa sposoby. Po pierwsze w bezpośredniej translacji wyraz oznacza mit lub legendę.

Po drugie nazwa nawiązuje do Mediolanu, w którym powstał projekt karoserii i Turynu, w którym odbywa się produkcja auta. Mała Alfa Romeo spotkała się z ciepłym przyjęciem rynku, a zwłaszcza płci pięknej. Do roku 2013 w sumie Włosi sprzedali przeszło 210 tysięcy egzemplarzy. Rekordowy był rok 2009, w którym nowych właścicieli znalazło ponad 62 tysiące aut!

Porcja stylistyki retro i nuta 8C Competizione

Sporą część sukcesu MiTo zawdzięcza powabnej sylwetce. Mimo iż bazą do prac nad małych hatchbackiem było Grande Punto, stylistycznych podobieństw praktycznie nie ma. Projektanci połączyli odwołania do designu w stylu retro z inspiracją bezkompromisowym coupe 8C Competizione. Karoseria jest pełna ostrych i agresywnych linii, a okrągłe światła z przodu i trójkątny grill wyglądają powalająco. Włosi zadbali o najdrobniejsze szczegóły. Wystarczy wspomnieć m.in. o chromowanej obwódce tylnych reflektorów czy drzwiach bez ramek okiennych.

W kabinie pasażerskiej również nie widać odwołań do bratniego Fiata Grande Punto. Deska rozdzielcza prezentuje się dojrzale i sprawia wrażenie jakby była pożyczona z auta sportowego. Świetne wrażenie robią zmyślne kratki nawiewów oraz uwagę skupia błyszcząca gałka drążka zmiany biegów. Kierownica Alfy Romeo idealnie leży w dłoniach, a fotele bardzo dobrze trzymają ciała pasażerów podczas jazdy w zakrętach.

Zastrzeżenia budzą wyłącznie dwa aspekty kabiny MiTo. Trochę szkoda, że styliści nie zdecydowali się na zastosowanie zegarów w rasowych tubach. Poza tym jakość niektórych materiałów nie jest najwyższa. Część plastików okazuje się twarda i trzeszczy podczas jazdy po nierównościach, a chromowane ozdobniki szybko niszczeją. Bagażnik mieści od 270 do 950 litrów.

Światowy sukces małej Alfy nie oznacza, że w Polsce model był równie chętnie wybierany. Rodzimi kierowcy niezbyt często decydowali się na zakup luksusowego hatchbacka z Włoch. A to sprawia, że auto mimo wieku nadal jest oryginalne na naszych drogach.

Co z cenami? Najtańsze MiTo są wyceniane na około 23 tysiące złotych. Kupujący, który chce nabyć trzyletni egzemplarz, musi przygotować blisko 40 tysięcy. Alfa Romeo na ogół jest świetnie wyposażona. Dodatkowo najczęściej pochodzi z polskiego salonu i aż do momentu sprzedaży jest serwisowana w ASO. Dzięki temu bardzo łatwo sprawdzić historię serwisową oglądanego auta.

MiTo 1,4 MultiAir - uwaga na hydraulikę zaworów!

Popularną jednostką napędową w MiTo jest 1,4-litrowy benzyniak o mocy 78 koni mechanicznych. Motor jest wytrzymały i idealnie nadaje się do zasilania gazem, jednak oferuje mizerne osiągi. Przyspieszenie do pierwszej setki trwa 12,3 sekundy.

O wiele lepszym wyborem pod względem dynamiki jest 105-konny silnik 1,4 MultiAir. Dzięki niemu mała Alfa osiąga 100 km/h już po 10,7 sekundy. Spalanie w mieście nieznacznie przekracza 8 litrów benzyny. Co z trwałością? Jednostka MultiAir jest nowoczesna, a to może oznaczać kłopoty. System hydraulicznego sterowania zaworami jest skomplikowany i awaryjny. Jego uszkodzenie zazwyczaj oznacza drogą wizytę w ASO. Oba benzyniaki borykają się z usterkami alternatora. To standard w grupie Fiata.

Alternatywę stanowi 1,6-litrowy diesel. 120 koni mechanicznych zapewnia bardzo dobrą dynamikę. MiTo przyspiesza do pierwszej setki już w 9,8 sekundy. Prędkość maksymalna to 198 km/h. Co więcej, osiągi nie przeszkadzają oszczędności. W cyklu miejskim spalanie nie przekracza 6 litrów oleju napędowego! Diesel 1,6 JTDm jest naprawdę udany i trwały. Poważne awarie w większości przypadków pojawiają przy ogromnych przebiegach. Wyjątek? Filtr cząstek stałych zapcha się dosyć szybko podczas jazdy w mieście.

Technologiczne powinowactwo z Grande Punto uwarunkowało konstrukcję zawieszenia. Razem z płytą podłogową Fiata, Alfa Romeo otrzymała kolumny McPhersona z przodu i belkę skrętną z tyłu. Usztywnione nastawy sprawiają, że MiTo prowadzi się intuicyjnie. Dzielnie pokonuje nawet ostre zakręty i nie boi się nagłych manewrów. Twarde resorowanie ogranicza komfort, jednak w zasadniczy sposób nie odbija się na trwałości. Nawet na polskich drogach wytrzymuje duże przebiegi. Najszybciej padają odboje przednich amortyzatorów i łączniki stabilizatora.

W Alfie najczęściej poddaje się elektryka

Jeszcze kilka lat temu zakup używanej Alfy Romeo mógłby oznaczać częste wizyty w serwisie. Być może w XXI wieku samochody z Włoch nadal nie są idealne, jednak psują się zdecydowanie rzadziej. MiTo pod względem awarii jest klasowym średniakiem. Głównym zmartwieniem dla właścicieli jest układ elektryczny. System Blue&Me zawiesza się lub nie wykrywa obecności telefonu, wariuje komputer pokładowy, uszkadza się silnik tylnej wycieraczki oraz nagminnie pada system poziomowania reflektorów ksenonowych.

Długo nie wytrzymują także różnej maści sondy. Usterka czujnika położenia kierownicy sprawi, że przestanie działać wspomaganie układu kierowniczego, za sprawą awarii czujnika pod fotelem MiTo będzie widziało pasażera, którego rzeczywiście na pokładzie nie ma oraz szybko padają czujniki ABS i zamknięcia klapy bagażnika. Problemy mechaniczne dotyczą przede wszystkim synchronizatorów skrzyni biegów, ewentualnie awarii łożysk kół. Dziedziczenie sporej części technicznego kodu genetycznego po Grande Punto sprawia, że tanie części zamienne do małej Włoszki będą na wyciągnięcie ręki, a koszty napraw nie powinny być wygórowane.

Debiut w segmencie B premium wyszedł Alfie Romeo idealnie! Mały hatchback ma styl, przytulne wnętrze i wyśmienicie się prowadzi. Tak, oczywiście jest horrendalnie drogi i to nawet na rynku wtórnym, jednak cena straci jakiekolwiek znaczenie w sytuacji, w której w damskim oku pojawi się błysk. MiTo potrafi wiele zaoferować, ale przede wszystkim stara się za dwóch i chwyta za serce!