• Coraz częściej nowo konstruowane samochody przechodzą specjalistyczne testy badania odporności konstrukcji na wszelkie niemiłe dla uszu dźwięki
  • Audi korzysta z zespołów ekspertów o wyczulonym słuchu, by wyeliminować niepożądane hałasy generowane przez auto
  • Wbrew pozorom źródło irytującego hałasu niełatwo zlokalizować w samochodzie
  • Więcej takich tekstów znajdziesz na stronie głównej Onet.pl

Po czym poznać dobrego mechanika? Po dobrym słuchu! Tak żartowano przez wiele lat, gdy dobry fachowiec już po pierwszej jeździe próbnej mógł łatwo zdiagnozować samochód. Nie jest jednak tajemnicą, że wiele źródeł hałasu w samochodzie to doskonała wskazówka na sprawdzenie kluczowych usterek. W końcu nawet niewprawne ucho łatwo wychwyci stukające sworznie, wyjące łożysko, szmer łańcucha czy hałasujące popychacze albo panewki. A to dopiero początek tego, co mogą wychwycić nasze uszy.

Okazuje się, że z nasłuchiwania blisko do całkiem ciekawego zajęcia. Audi chwali się bowiem specjalnym zespołem ekspertów powołanym do tego, by śledzić, analizować i korygować odgłosy w samochodach. To ich zadaniem jest sprawdzanie, czy w samochodzie nie kryją się niespodzianki, którą mogą doprowadzić do szału potencjalnych nabywców nowego modelu. W końcu nie ma nic gorszego niż irytujące dźwięki, których nie sposób zlokalizować.

Od wycia po trzaski – irytować może niemal wszystko

Każdy dźwięk ma swoją nazwę. Eksperci Audi nie silili się przy tym na szczególne nazewnictwo. Sięgnięto po to, co znamy i zwykle sami używamy na co dzień. Stąd na liście m.in. szum, wycie, grzechotanie, trzask, skrzypienie, szmer, skrobanie, warkot, syczenie, skwierczenie czy piszczenie. To z nimi muszą zmierzyć się akustycy oraz zespół konstruktorów.

Wbrew pozorom źródło irytującego hałasu niełatwo zlokalizować. Zdarza się, że to, co pierwotnie wydobywa się z okolic pierwszego słupka i przednich drzwi, dociera do naszych uszu dopiero ze środkowego słupka pojazdu. Czasem irytujący drobiazg przy podłodze może zaś powodować hałas, który dociera do nas z okolic podszybia, tylnej półki, a nawet dachu. Nawet samo otwieranie i zamykanie drzwi często wiąże się z dźwiękiem, którego źródło nie zawsze tkwi pod elegancką tapicerką poszycia.

Wymyślne katusze dla samochodu

Sporym wyzwaniem jest zapewnienie odpowiednich bodźców do tego, by niepożądane hałasy pojawiły się w samochodzie. Okazuje się, że zespół korzysta nie tylko ze specjalnych torów testowych. Auta przechodzą także swoiste katusze na specjalnych matach wibracyjnych (do symulacji jazdy po bruku) i urządzeniach hydropulsacyjnych. Prócz nich sięgnięto także po maszynę zwaną "shakerem", a samochód przechodzi próby z wywoływaniem drgań na karoserii pojazdu (wówczas zawieszenie i opony nie podlegają badaniom i nie przejmują na siebie części drgań i wstrząsów).

Po znalezieniu "delikwenta" pozostaje jeszcze znalezienie odpowiedniego rozwiązania. Audi wspomina, że niekiedy konieczna jest zmiana jakości komponentu, czyli zastosowanie lepszego materiału. Gorzej, gdy do poprawy jest błąd konstrukcyjny. Stąd coraz częściej zespół angażowany jest już na etapie pierwszych prac konstrukcyjnych, by łatwiej wyeliminować potencjalne źródła hałasu.

Efekty pracy zespołu testują także nabywcy aut. Nie jest bowiem tajemnicą, że niektóre potencjalne źródła hałasu ujawniają się dopiero po określonym przebiegu i charakterystycznej eksploatacji. Cóż wówczas pozostaje? Wizyta w stacji ASO albo przejażdżka do dobrego warsztatu zajmującego się wygłuszaniem aut. Ale to już temat na zupełnie osobną historię.